Będzie to także miejsce schronienia dla lesbijek i kobiet trans
Wiceprezydent Krakowa, Andrzej Kulig, zadeklarował finansowe wsparcie dla Fundacji Głos Serca, która prowadzi ośrodek pomocy dla kobiet. Jest to pierwsze takie miejsce, które daje schronienie wszystkim kobietom - ofiarom przemocy, cudzoziemkom, a także lesbijkom i kobietom trans. "Zdajemy sobie sprawę z dramatu, jaki ci ludzie przeżywają i najważniejsze jest dla nas, aby im pomóc. Stawiamy na tolerancję" mówi Kulig.
Krakowska Fundacja Głos Serca działa od 2014 roku i zajmuje się działaniem na rzecz pomocy osobom w trudnej sytuacji, integracji społecznej i reintegracji zawodowej. Jej prezeską jest Monika Doroszkiewicz, która w 2016 r. założyła przy fundacji Ośrodek Wsparcia dla Kobiet. Jest to hostel interwencyjny, do którego zgłosić mogą się kobiety doświadczające przemocy lub wyrzucone na bruk.
Jak podaje Wyborcza dzięki wsparciu i pomocy Doroszkiewicz, dach nad głową zyskały kobiety, które przez tragiczną historię straciły wszystko, cierpiące na depresję, matki, a także lesbijki i kobiety trans.
Początkowo Ośrodek był wspierany przez duże, prywatne firmy, które dostarczały meble, wyposażenie lub oferowały pracę dla przebywających w nim kobiet. Jednak od kilku miesięcy Doroszkiewicz finansuje pobyt kobiet z własnej kieszeni: "Mam już dość. Nie jestem w stanie dłużej utrzymać kilkunastu osób. Tym bardziej, że im, aby stanęły na nogi, poszły do pracy, potrzebny jest nie tylko dach nad głową, ale też profesjonalna pomoc specjalistów, psychologów, terapeutów, którzy bardziej niż ja pomogliby im wrócić do normalności".
Prezeska fundacji zwróciła się o pomoc do miasta. Za pośrednictwem radnej Alicji Szczepańskiej, inicjatorki rady ds. osób w kryzysie bezdomności, rozpoczęły się rozmowy o dofinansowaniu Ośrodka z miejskiej kasy. Wyliczono, że potrzeba około 100 tys. rocznie, aby miejsce mogło sprawnie funkcjonować.
Andrzej Kulig, wiceprezydent Krakowa, pozytywnie wyraził się na temat tego projektu: "Jestem jak najbardziej za takim ośrodkiem. Rozmowy na ten temat rzeczywiście zaczęliśmy, później jednak sprawa ucichła. Jeśli jest potrzeba, to sfinansujemy działanie ośrodka. Nie jest to kwota niemożliwa do wygospodarowania. Zdajemy sobie sprawę z dramatu, jaki ci ludzie przeżywają, i najważniejsze jest dla nas, aby im pomóc. Stawiamy na tolerancję"..
Sprawę dla Wyborczej skomentowała także radna Alicja Szczepańska: "Obecnie funkcjonujące w Polsce ośrodki wsparcia nie odpowiadają na potrzeby wszystkich grup społecznych, które tej pomocy potrzebują. W najtrudniejszej sytuacji są osoby transpłciowe, które przez nagonkę Kościoła i władzy nie są akceptowane przez część społeczeństwa. A przecież płeć to nie jest ich wybór. Nie można ich obwiniać o to, że ich tożsamość nie odpowiada biologii, i wyrzucać poza nawias społeczeństwa. Każdy zasługuje na szacunek i takie miejsca, w których osoby transpłciowe mogą znaleźć pomoc, powinny być w każdym większym mieście".
Jeśli urzędnicy znajdą fundusze na wsparcie Ośrodka to będzie to pierwsze takie miejsce w Krakowie, które wyciągnie pomocną dłoń do transpłciowych kobiet, będących w potrzebie.
(kb)
Nowy klub