Marsz Równości w Gdańsku już 25 maja - na dzień przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Anna i Andrzej Kołakowscy, którzy dali się już poznać jako przeciwnicy wydarzenia, apelują do wojewody pomorskiego, by marsz zablokował, albowiem... może zakłócać ciszę wyborczą. Zapowiadają też próby blokady demonstracji.
"Szanowny Panie Wojewodo, zwracamy się do Pana z apelem o wydanie zakazu dla demonstracji środowisk homoseksualnych (tzw. Parady równości) w Gdańsku, która została zaplanowana na dzień 25 maja 2019 r. Jest to dzień ciszy wyborczej w związku z wyborami do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się 26 maja" - czytamy w apelu Anny i Andrzeja Kołakowskich, wystosowanym w imieniu Ruchu Kontroli Wyborów, założonego przez znaną z Solidarnych 2010, Ewę Stankiewicz.
Podkreślają w swym apelu, że na Marszu Równości pojawiają się politycy, w tym Wiosny i... Koalicji Europejskiej, którzy kandydują w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Anna Kołakowska, była radna Prawa i Sprawiedliwości, dała się już poznać w Trójmieście jako przeciwniczka Marszu Równości, który co roku próbowała zablokować.
Jak dowiadujemy się z apelu - nie inaczej będzie i w tym roku: "
Ponadto z całą pewnością dojdzie do próby zablokowania marszu i promocji środowisk homoseksualnych przez obrońców rodziny, małżeństwa, wartości i relacji społecznych opartych na prawdzie o człowieku. Doświadczenie ubiegłych lat każe nam przypuszczać, że mogą wystąpić także zamieszki i starcia z policją, chroniącą demonstrujących homoseksualistów".
Przypomnijmy też, że w grudniu 2018 roku sąd apelacyjny w Gdańsku uznał, że Kołakowska znieważyła posłankę PO, Agnieszkę Pomaskę, umieszczając w mediach społecznościowych wpis: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso".
(md)
Oczywiście ,że ksiądz na kazaniu, szczególnie w okresie ciszy wyborczej , nie może nawiązywać do polityki i jest tu jasna sytuacja ,bo gdyby w tej sytuacji wypowiadał się politycznie, to wiadomo kogo pozwać do sądu . W przypadku wielotysięcznej demonstracji gdzie każdy ma jakiś swój transparent i krzyczy jakieś swoje hasła, to rozliczenie takiego działania czy jest polityczne czy nie nie jest możliwe.
Każda demonstracja uliczna jest mniej lub więcej polityczna.
Jednak demonstracja uliczna to nie to samo co msza a ksiądz nie może na kazaniu nawiązywać do polityki.
Ok jestem wstanie pójść na kompromis. Ja się zgodzę na msze pod warunkiem, że nie będzie agitacji partyjnej, a Ty się godzisz na paradę równości pod warunkiem, że nie będzie agitacji partyjnej. Pasuje?
Z całym szacunkiem ale ta demonstracja nie powinna być upolityczniana więc moim zdaniem cisza wyborcza nie ma tu nic wspólnego.
Może nie tyle mszy, co kazań. Ale nadal – argumentem Kołakowskich będzie, że w kościele nie polityk wchodzi na ambonę, za to w marszu będzie taki iść w pierwszym szeregu dla fejmu. Ty wiesz i ja wiem, że to hipokryzja, bo w całej Polsce w tym samym czasie księża będą, pod pozorem pogadanek o jedynej słusznej moralności, jasno wskazywać kto jest tejże przykładem. Ale msze są co tydzień, a marsz jest corocznym wydarzeniem – i ta asymetria czyni symboliczne naginanie ciszy przez marsz przyczepialnym.
Jednak demonstracja uliczna to nie to samo co msza a ksiądz nie może na kazaniu nawiązywać do polityki.
Ja się z Tobą zgadzam. Dlatego odprawianie mszy w czasie ciszy wyborczej powinno być zakazane. Cisza, to cisza.