W sobotę ulicami Gdańska przeszedł drugi Trójmiejski Marsz Równości. Niestety, nie obyło się bez zamieszek: uczestnicy i uczestniczki kontrmanifestacji chcieli zablokować wydarzenie. Policja zatrzymała kilka osób, w tym córkę radnej Prawa i Sprawiedliwości, Anny Kołakowskiej.
W dzień Marszu Równości w Gdańsku odbyć się miało kilkanaście innych manifestacji - przede wszystkim kontrmanifestacji i demonstracji w obronie rodziny. Marsz wystartował przed godziną 16.00 z Targu Węglowego,
na wysokości Wałów Jagiellońskich doszło do pierwszej interwencji policji: narodowcy chcieli zatrzymać pokojową demonstrację. W ruch poszły butelki, kamienie i petardy. Zdecydowano o zmianie trasy marszu, który, dzięki policyjnej ochronie, bezpiecznie dotarł do Placu Zebrań Ludowych.
W niedzielę trójmiejska policja potwierdziła, że zatrzymano pięć osób, w tym córkę radnej Prawa i Sprawiedliwości, Marię Kołakowską. Przypomnijmy: w kwietniu w sądzie rejonowym rozpoczął się proces Anny Kołakowskiej, która w zeszłym roku na 20 minut zablokowała wraz z rodziną pierwszy trójmiejski Marsz Równości. "Manifestanci nieśli na banerze hasło "jesteśmy rodziną". Ale oni nie są rodziną. To my jesteśmy rodziną. Rodzina usiadła na ulicy i zablokowała ich marsz. Broniliśmy zapisu konstytucji, który mówi, że rodzina to związek kobiety i mężczyzny" - mówiła Kołakowska w sądzie.
Córka radnej została wieczorem zwolniona, skarżyła się jednak na brutalność policji i podkreślała, że jest niewinna, albowiem... czekała na tramwaj.
Media donoszą dziś, że szef MSWiA, Mariusz Błaszczak, polecił Komendzie Głównej Policji wyjaśnienie ws. interwencji. "Sam fakt brutalnego potraktowania przez policję młodej kobiety, która prawdopodobnie nie była agresywna, powalenie na ziemie tej pani, skrępowanie, przyciskanie do ziemi, to jest nieakceptowalne" - mówił dziś Błaszczak w TVN24.
"Jeszcze raz bardzo dziękujemy wszystkim funkcjonariuszkom i funkcjonariuszom Policji, którzy zapewniali nam bezpieczeństwo podczas Marszu Równości 2016! Dzięki współpracy z takimi osobami, możemy realizować w pełni swoje prawo do zgromadzeń oraz domagać się równości i poszanowania naszych praw" - czytamy na stronie facebookowej organizatorów Marszu Równości, Stowarzyszenia na rzecz Osób LGBT Tolerado.
Organizacja apeluje także, by zgłaszać się, jeżeli kogoś spotkała "nieprzyjemna sytuacja": "Osoby organizujące Marsz, służby porządkowe KOD i Policja zrobiły wszystko, byśmy mogli świętować w radosnej atmosferze, bez obawy o swoje zdrowie. Jeżeli jednak spotkała Was jakaś nieprzyjemna sytuacja mająca związek z udziałem w tej imprezie, bardzo prosimy o poinformowanie nas o tym, byśmy wspólnie z Policją mogli wypracować skuteczniejsze rozwiązania" - dowiadujemy się.
(red)
BRALIŚCIE UDZIAŁ W MARSZU RÓWNOŚCI?
POCHWALCIE SIĘ ZDJĘCIAMI!
no taaaak skoro córkę radnej PiS aresztowali
Na ogół nie, ale się zdarza ("kolorowa niepodległa" jako kontra do Marszu Niepodległości w Warszawie w 2011 r.).
Tylko zauwazmy, ze jeśli jest już kontra to jest bez przemocy. Bo po co przemoc ;)
Na ogół nie, ale się zdarza ("kolorowa niepodległa" jako kontra do Marszu Niepodległości w Warszawie w 2011 r.).
Mam jedno przemyślenie, mimo że nie jestem ufna policji, to naprawdę się wykazali, mój kolega- policjant, szedł z nami (na szczęście w zamieszkach nie uczestniczył, tylko był przy platformie) i to dzięki nim, my byłyśmy, byliśmy bezpieczni. Żal mi tylko tych ludzi co muszą głupie zamieszki powodować, jakoś my nie robimy im kontr na ich marszach