Noizz.pl o polskich piłkarzach gejach
"Kiedy kibice jednego z polskich klubów dowiedzieli się, że jeden z ich piłkarzy jest gejem, natychmiast wymusili na zarządzie, by klub się z nim rozstał. Zawodnik po prostu stracił pracę za orientację seksualną" - mówi w rozmowie z Pawłem Korzeniowskim Bartłomiej Szcześniak, dziennikarz sportowy i youtuber. Czy świat polskiej piłki nożnej jest gotowy na piłkarzy gejów? - zastanawia na stronach Noizz.pl Korzeniowski i próbuje odpowiedzieć na to pytanie.
Na stronie Noizz.pl pojawił się tekst Pawła Korzeniowskiego pt. "Geje w szatni. Polscy piłkarze ukrywają orientację, bo koledzy, kluby i media z nich szydzą". Dziennikarz wziął m.in. na warsztat
odpowiedzi na pytania w ankiecie serwisu piłkarskiego Weszło.com, dotyczące... gejów w szatni właśnie. W audycji radiowej Konrad Wrzesiński, piłkarz Zagłębia Sosnowiec, dzieli się m.in. opowieścią o wspólnej podróży z gejami w Bla Bla Car: "
Od samego początku wiedziałem, że coś jest nie tak. Usiadłem i jedziemy, a oni przymilają się do siebie. Od razu było widać, że gejowska para. Napisałem do kolegi sms-a – w niecenzuralnych słowach – że załatwił mi transport z gejami. Sprawdzam telefon, a tam okazało się, że przez przypadek wysłałem sms-a do tego kierowcy. Kiedy opowiedziałem o tym kolegom na treningu, ci piali ze śmiechu".
Adrian Błąd, który dziś gra w GKS Katowice, odpowiada: "Lata temu był taki jeden, któremu kuśka stawała jak się kąpaliśmy po treningu. To bardzo dziwne, jest dziesięciu facetów pod prysznicem, a gość ma wzwód… Ale już go w Polsce nie ma". A czy Rafał Wolsztyński podpisałby kontrakt z Realem Madryt, pod warunkiem, że grałby z gejem? "Zależy jaka byłaby wysokość kontaktu. Jakby to było dwa koła brutto, to raczej nie" - odpowiada "żartobliwie" piłkarz.
Korzeniowski poprosił wspomniane kluby o komentarze do słów piłkarzy. Zagłębie Sosnowiec przeprosiło za słowa Wrzesińskiego, klub zapewnił, że piłkarz gej miałby ich wsparcie. Górnik Zabrze natomiast... kluczył, lekceważąc temat.
Dzięki Korzeniowskiemu jednak mogliśmy się dowiedzieć, że... w jednym z polskich klubów grał piłkarz gej, który został zwolniony z powodu nacisku ze strony kibiców. "Kiedy kibice jednego z polskich klubów dowiedzieli się, że jeden z ich piłkarzy jest gejem, natychmiast wymusili na zarządzie, by klub się z nim rozstał. Zawodnik po prostu stracił pracę za orientację seksualną" - mówi w rozmowie z Pawłem Korzeniowskim Bartłomiej Szcześniak, dziennikarz sportowy Weszło FM i youtuber.
Korzeniowski zapytał też o pytanie na Weszło o gejów w szatni. "Nie mielibyśmy nic przeciwko gejowi w szatni naszej redakcyjnej drużyny. Z naszej strony nie ma złych chęci. Moglibyśmy w ogóle pomijać temat homoseksualizmu w piłce, tak jak robi to większość dziennikarzy sportowych. Oni udają, że problem nie istnieje. Nasze pytanie jest kontrowersyjne, ale nie wydaje mi się, żebyśmy przekraczali granicę. Troszkę podpuszczamy" - odpowiada Szcześniak.
Dziennikarz Noizz.pl podkreślił, że po jego rozmowie serwis... przestał zadawać to pytanie piłkarzom.
(red)
Jeśli już się czepiać, to bardziej tych "mądrości" niż tych wspomnianych w artykule..
Przy czym generalnie to nie w piłkarzach tkwi problem a w zarządach, związkach, instytucjach. Większość piłkarzy to młodzi faceci, którzy od małego większość czasu spędzają na boisku, w szatni, na obozach, treningach, zgrupowaniach. Najczęściej jedyni geje jakich znają to ci z żartów o "pedałach" lub z przekazywanych odwiecznie horrorów na temat wyłaniających się z krzaków "zboków" dybiących na każdą męską pupę.
Nauka tolerancji i fair play powinna iść z góry i głównie do tej góry należy kierować pretensje. A z nią jest duży problem. Nie tylko w Polsce zresztą. Dopiero zaczyna się coś dziać. Ale w instytucjonalnym footballu kasa nadal odgrywa większą rolę niż wartości, co się na tym sporcie odbija czkawką w każdym istotnym względzie - od walki z rasizmem, przez walkę ze stadionowym ekstremizmem po walkę z homofobią.
Oczywiście, że jest niezgodne. Jak widać w pewnych środowiskach ten przepis jest fikcyjny. Wprowadzono go tylko po to, żeby dostosować polskie prawo do prawa UE. Czasem się zastanawiam, co ten kraj w niej robi...