Sąd w Anhui w Chinach skazał pisarkę posługującą się pseudonimem Tian Yi na 10 lat więzienia za "obsceniczne materiały" obecne w jej najnowszej powieści erotycznej. Chodzi o opisy scen seksu pomiędzy mężczyznami, które sąd opisał jako "zachowania perwersyjne". Długość wyroku wzbudziła protest internautek i internautów - jedna osoba przywołała wyrok z 2013 roku, kiedy chiński urzędnik został skazany za zgwałcenie czteroletniej dziewczynki na... 8 lat więzienia.
Pisarka z Chin posługująca się pseudonimem Tian Yi została skazana przez sąd w Anhui na
10 lat więzienia za "obsceniczny materiał" obecny w jej książce zatytułowanej "Occupation". Konkretnie chodzi o opisy seksu między mężczyznami.
Książka Tian Yi zawiera według sądu "
zachowania seksualne pomiędzy mężczyznami, w tym zachowania perwersyjne, takie jak gwałt i przemoc".
Według "Global Times" pisarka sprzedała ponad
7 tysięcy kopii nowej książki i innych swoich powieści erotycznych. Policja została powiadomiona o treści "Occupation", kiedy książka zaczęła zyskiwać popularność w Internecie.
Wyrok zapadł na podstawie obowiązującego w Chinach prawa delegalizującego pornografię. Długość wyroku jednak wzbudziła protesty, szczególnie wśród chińskich internautów i internautek. Jedna z osób na chińskiej platformie społecznościowej Weibo przywołała
wyrok z 2013 roku, kiedy chiński urzędnik został skazany na 8 lat więzienia za zgwałcenie czteroletniej dziewczynki: "Ludzie skazani za gwałt dostają mniej niż 10 lat. Pisarka dostaje 10 lat".
"Bejing News" donosi, że Tian Yi złożyła w sądzie apelację.
(ab)
Nawet w dyskursie akademickim nie ma jednej definicji pornografii. Są one uwikłane w politykę czy przekonania ekonomiczno-społeczne, bardzo trudne do
oddzielenia od nauki. Można pornografię definiować jako: “otwarte artystyczne przedstawienie mężczyzny lub kobiety jako istot seksualnych". Można, krytycznie, jako "dowolny materiał, który przedstawia lub opisuje zachowania seksualne w sposób poniżający lub obrażający jednego lub więcej uczestników, prowadząc do uprzedmiotowienia osoby". Jak wiadomo Christopher Kendall uzasadniał całkiem spójnie, że pornografia gejowska jest homofobiczna z natury i jest szkodliwa dla wspólnoty LGBT. Dobra definicja operacyjna mówi, że pornografią są dowolne materiały w postaci drukowanej, obrazów, filmów, produktów multimedialnych i interaktywnych, produkowane, dystrybuowane i sprzedawane przez przemysł pornograficzny w celu seksualnego pobudzenia nabywcy. (Z podkreśleniem: "przemysł" i "w celu", bo podniecać się jak wiadomo można nawet czytając książkę telefoniczną, ale nie to jest celem jej produkcji przez firmę telekomunikacyjną.)
A mamy do czynienia z ogromnym przemysłem pornograficznym (podawałem link tekstu z Politico), zyski są w dziesiątkach (setkach zapewne) miliardów USD rocznie (wg Politico 2015; 97 miliardów; dla porównania skali: Rosja wydaje na zbrojenia 66 mld $, USA wydają 610 $) (Chińska "kryminalistka" zarabiała na swym procederze, co też jest pominiętym aspektem, w wyjściowym artykule na queer. Ale żeby było jasne, nie popieram tego wyroku, choć nie znam - z braku znajomości języka - uzasadnienia i kontekstu.)
Co do Chin, to jest jeszcze jeden aspekt całkowicie tu pomijany: walka ekonomiczna między USA (i po części UE) z Chinami. Wiąże się to z piractwem materiałów pornograficznych (na Zachodzie kradzież tzw. praw autorskich jest kryminalizowana i ścigana). Piratowanie materiałów pornograficznych niekoniecznie jest ścigane w Chinach. Tak, jak za PRL serial "Dynastia" zaspokajał pożądanie na towary niedostępne wtedy w Polsce oraz na swobodę seksualną (mniej dostępną niż teraz). Z tym samym mamy do czynienia w Chinach w przypadku pornografii: i oprócz aspektu indywidualnego tych pożądań, są one manipulowane z dwu stron: przez globalny kapitalizm i chińską politykę wewnętrzną. Z jednej strony jest ograniczanie dostępu do informacji i cenzura (jak poprzednio napisałem wynikająca z pragnienia utrzymania tradycyjnego modelu społecznego, odpornego na choroby Zachodu), z drugiej poszukiwanie przez obywateli takich produktów, jakich pożądają (stąd U1 itp próby obejścia - całkiem skuteczne zresztą - monopolu), no i z trzeciej pornograficzne firmy zachodnie oferujące swe produktu poprzez lokalny biznes (w cenach wysokich); natomiast produkty objęte C są dostępne tylko w wersji pirackiej. W pigułce cała walka ekonomiczno-społeczna: dla rząd negatywny wpływ zachodniego przemysłu pornograficznego ułatwia tworzenie kolejnych barier dla inwazji zachodniego kapitalizmu i globalizacji; piratowanie staje się wyrazem oporu wobec kontroli i pragnieniem indywidualnej wolności ale też sprzeciwem wobec neoliberalizmu Zachodu. Opór jest więc wielokrotny: wobec kontroli państwa (LBGT), neoliberalnej kultury (media), globalizacji (rząd) , regionalizmowi (USA/UE).
Mam spore wątpliwości czy pornografia obejmuje także słowo pisane. Film, zdjęcia, rysunek tak. Moim zdaniem proza już nie.
I jeszcze raz powtórzę: mam także wątpliwości czy hetero pornografia jest na równi ścigana jak homopornografia. Jeśli w chińskiej telewizji zamazywana jest tęczowa flaga na Eurowizji, to nie wierzę w równe traktowanie hetero- i homo-pornografii.
"Chiny cenzurują Eurowizję z powodu treści LGBT"
https://www.rp.pl/Spoleczenstwo/180519889-Chiny-cenzuruja-Eurowizje-z-powodu-tresci-LGBT.html
"Cenzura podczas półfinału Eurowizji! Zamazano tęczową flagę LGBT..."
https://www.rmf.fm/magazyn/news,16407,cenzura-podczas-polfinalu-eurowizji-zamazano-teczowa-flage-lgbt.html
"Portal społecznościowy zablokował homoseksualne treści. Użytkownicy protestują"
https://www.wprost.pl/swiat/10118048/portal-spolecznosciowy-zablokowal-homoseksualne-tresci-uzytkownicy-protestuja.html
"Chiny zakazują motywów homoseksualnych w telewizji. Widzowie oburzeni"
http://noizz.pl/lgbt/chiny-zakazuja-motywow-homoseksualnych-w-telewizji-widzowie-oburzeni/dcnvngd
Natomiast negatywna ocena pornografii jest wprost zależna od zakorzenionej w tradycyjnych systemach moralnych (buddyzm, konfucjanizm i in.) supremacji rodziny w Chinach.
Wprost zależna przede wszystkim od podstaw systemu komunistycznego. Nawet wycina się "zwykłe", nieerotyczne sceny łóżkowe z rządowej telewizji, o czym mówiła m.in. Weronika Truszczyńska. W ogóle w większości krajów komunistycznych seksualność jest postrzegana bardzo konserwatywnie. Natomiast już pisałem, że przed natężonym wpływem Zachodu ludzie z Chin, Japonii czy Korei nie wstydzili się w swojej seksualności, a seksualność nie była głównym tematem konfucjanizmu i niewiele się zajmowała moralnością w tym zakresie. Stąd i tutaj rozdział pornografii od aktów seksualnych nie ma żadnego sensu.
Obawiam się, że nie jest to tak proste.
Wartości konfucjańskie są uznawane w Chinach za remedium na coś, co jest postrzegane tam powszechnie jako patologie współczesnego świata zachodniego: nadmierny indywidualizm, hedonizm, upadek moralności (w znaczeniu podstawowym, jako empatii, więzi międzyludzkiej), narkomanii, przemocy i last but not least pornografii. Można to oczywiście określić mianem 'przeciążania konfucjonizmu' zadaniami, ale nic to nowego w konfucjanizmie politycznym, praktycznym. Ma to też poparcie społeczne - i trudno się z pragnieniem usunięcia wspomnianych patologii nie zgodzić.
Konfucjanizm ma faktycznie wiele wspólnego z socjalizmem. Np. zgodnie z konfucjanizmem ludzie mają naturę społeczną, posiadają zobowiązania wobec społeczności (wspólnoty, rodziny etc). Równowaga między obowiązkami, a prawami jest jednym z głównych problemów w systemach opartych na indywidualizmie (jako punkcie wyjścia); prawa są tam (tzn. u nas: indywidualne i nierelacyjne). W konfucjanizmie współczucie jest też uznawane za ważniejsze od praw (które są pomocnicze), stąd też nie ma jak w systemach indywidualistycznych i zachodnich absolutnego prawa do robienia źle (bo to dobro jest ponad prawem). Idea wspólnoty politycznej wymaga w konfucjanizmie porządku i autorytetu (stąd uzasadnienie paternalizmu i interwencji). Istnienie i rozwój społeczności ma pierwszeństwo przed indywidualistycznym prawem do czynienia zła. Dlatego też konfucjanizm odrzuca ideę neutralności państwa. (Odmiennie w liberalnych systemach, gdzie państwo ustala zasady i karze za przekraczanie/ łamanie, ale nie ma prawa do nakładania moralnych norm na członków społeczeństwa.)
Konfucjanizm i wiele światopoglądów/ religii wschodnich (szerzej: w krajach azjatyckich) uważa się, że troska o dobre życie to kwestia moralna; sprawiedliwość ma być zasadą organizowania społeczności, można więc promować (narzucać) normy moralne, edukację moralną (np. w jednej z chińskich prowincji można ukarać osoby, które nie udzieliły pomocy osobie znajdującej się w niebezpieczeństwie). Także celem mediów jest propagowanie ładu społecznego (może lepiej harmonii społecznej), pokazywanie przykładów pozytywnych, odwoływanie się do lepszej części natury człowieka, wywoływanie współczucia (empatii) dla osób pokrzywdzonych.
Czy na prawdę dosłowne pokazywanie seksu w telewizji, albo robienie z wiadomości tv kroniki policyjnej jest równoznaczne z istnieniem wolności mediów?
Może na zakończenie raz jeszcze powtórzę: nie utożsamiajmy miłości/ seksu jednopłciowego z pornografią.
Natomiast negatywna ocena pornografii jest wprost zależna od zakorzenionej w tradycyjnych systemach moralnych (buddyzm, konfucjanizm i in.) supremacji rodziny w Chinach.
Wprost zależna przede wszystkim od podstaw systemu komunistycznego. Nawet wycina się "zwykłe", nieerotyczne sceny łóżkowe z rządowej telewizji, o czym mówiła m.in. Weronika Truszczyńska. W ogóle w większości krajów komunistycznych seksualność jest postrzegana bardzo konserwatywnie. Natomiast już pisałem, że przed natężonym wpływem Zachodu ludzie z Chin, Japonii czy Korei nie wstydzili się w swojej seksualności, a seksualność nie była głównym tematem konfucjanizmu i niewiele się zajmowała moralnością w tym zakresie. Stąd i tutaj rozdział pornografii od aktów seksualnych nie ma żadnego sensu.
Zasadne jest pytanie czy hetero-pornografia jest na równi zwalczana jak homo-pornografia.
Z tego co wiadomo (z sieci) - tak.
Zasadne jest pytanie czy hetero-pornografia jest na równi zwalczana jak homo-pornografia.
O ile dobrze czytam mój komentarz, to napisałem:
'Wydaje mi się też, że do czasu wejścia Europejczyków do Chin homoseksualizm był uważany za równoprawną 'orientację', mówiąc dzisiejszym językiem.'
Natomiast negatywna ocena pornografii jest wprost zależna od zakorzenionej w tradycyjnych systemach moralnych (buddyzm, konfucjanizm i in.) supremacji rodziny w Chinach. To można nawet wyczytać w popularnej 'Ziemi błogosławionej' Pearl Buck.
W sprawie rzeczonego wyroku sądowego trzeba precyzyjnie rozróżnić: pornografię od aktów homoseksualnych.
Oczywiście z podawanych danych można wysnuwać różne wnioski, choć liczby pokazujące np. liczbę osób, w tym poniżej 15 roku życia korzystających regularnie z pornografii, mogą zastanawiać. Mnie natomiast bardziej zastanawia skala zysków przemysłu pornograficznego, ładnie pokazująca że kapitalizm na wszystkim zarobi.
No więc można różnie: w Chinach (co rezultatem nie tyle komunizmu, co buddyzmu, konfucjanizmu i tradycji) zdecydowano się kryminalizować pornografię, ograniczyć do niej dostęp, i argumentując że jej konsumpcja wpływa destrukcyjnie na umysły zwłaszcza młodych ludzi oraz niszczy moralne podstawy społeczeństwa' ('eroding people’s mind and destroying the moral standard of society').
Liu została uznana za winną przez sąd w Wuhu po opublikowaniu (i zarobieniu>20.000 USD) ksiąąki opisującej "obscenely and in detail described gay male-on-male acts' oraz 'the novel ... includes 'violence, abuse, and insults related to sexual perversion' . Ponieważ nie czytałem - nie wiem dokładnie co tam było, ale na pewno nie była to powieść homoerotyczna tylko, w typie np. staroświeckiego Umberta Saby (gdzie Ernesto też dokładnie, ale niepornograficznie).
Co do kontekstu LGBT, chyba niepotrzebnie tu przywołanego: seks MM jest legalny w Chinach od 1997, od 2001 homoseksualizm wykreślono ze spisu chorób umysłowych. Nie ma jednak prawa chroniącego LGBT, nie ma formalnych związków itd. Wydaje mi się też, że do czasu wejścia Europejczyków do Chin homoseksualizm był uważany za równoprawną 'orientację', mówiąc dzisiejszym językiem. W tej chwili ze strony władz jest to 'neutralność' (brak poparcia/ brak potępienia/ brak propagowania). Nie łączyłbym więc kwestii LGBT z wyrokiem (rzeczywiście bardzo wysokim, choć usprawiedliwianym tak, że gwałt dotyczy jednej osoby, a perwersyjna pornografia trafia do tysięcy).
PS. Bardzo mnie bawią internetowe awantury na temat tego co jest "prawdziwą" prawicą i "prawdziwą" lewicą, ale jest to już męczące. Więc jeśli komuś przyjdzie do głowy, aby wyrecytować mi jedyną właściwą świętą definicję "prawicy" czy "lewicy", to niech sobie da spokój.