Tłumy ludzi i spisywanie za tęczowe godło
Tłumy ludzi, świetna zabawa i przyjaźnie nastawieni mieszkańcy - tak zapamiętamy pierwszy od 10 lat Marsz Równości w Katowicach. Niektórym humor popsuła jedynie policja, która... spisywała ludzi w koszulkach z tęczowym godłem, w tym posłankę Nowoczesnej, Monikę Rosę. Mamy dla Was dużo zdjęć z Katowic!
Policja mówi o 1000, ale ludzi w sobotę na pierwszym od 10 lat Marszu Równości w Katowicach było na pewno o wiele więcej. Kilka platform z muzyką, mnóstwo młodych, wspaniale bawiących się ludzi i przyjaźnie nastawieni mieszkańcy, którzy pozdrawiali i machali do uczestników marszu - nie da się ukryć, że tego dnia udało się zatęczowić Katowice.Samo wydarzenie ochraniała ogromna ilość policji, chociaż na trasie Marszu Równości pojawiła się jedynie kilkuosobowa pikieta: przypomnijmy, że dzień wcześniej Sąd Apelacyjny uwzględnił zażalenie prezydenta Katowic od wcześniejszej decyzji Sądu Okręgowego, który uchylił jego decyzję o zakazaniu Młodzieży Wszechpolskiej kontrmanifestacji - ze względu na bezpieczeństwo. Ale sam prezydent Marcin Krupa na Marszu Równości się nie pojawił - wydarzenie otworzył za to... burmistrz Kolonii, Andreas Wolter. Miasta partnerskiego Katowic.Kilka osób, w tym posłanka Nowoczesnej, Monika Rosa, doniosło o tym, że... byli spisywani przez policję za koszulki z tęczowym godłem. Pytany o to zespół prasowy śląskiej policji, odpowiedział mediom, że "nie miał informacji o zgłaszanych przez organizatorów przypadkach spisywania uczestników zgromadzenia".
Zobacz zdjęcia z Marszu Równości w Katowicach!(md)
Policja twierdzi, że nikt jej nie poinformował, co policja robiła? Dobrze zrozumiałem? To jakiś tam burdel chyba mają, że góra nie wie robią doły. To ja, cywil, mam informować służby prasowe policji co robią policjanci, bo inaczej rzecznik prasowy nic nie będzie wiedział?