Masz prawo być sobą!
"Moja wnuczka nie miała dziewczyn w znaczeniu seksualnym. Monika jest normalną, heteroseksualną kobietą. I miała jak do tej pory tylko narzeczonych, a nie narzeczone" - tymi słowami Leszek Miller skomentował biseksualny coming out swojej wnuczki, Moniki. Co na to Sojusz Lewicy Demokratycznej, który co roku pojawia się na Paradzie Równości? "W imieniu SLD przepraszam za to, że takie sformułowanie, w takim kontekście padło, myślę, że troszkę jednak było nadinterpretowane, ale rozumiem, że ono boli i budzi zrozumiały gniew wielu osób" - mówi w rozmowie z nami Anna-Maria Żukowska, rzeczniczka SLD i podkreśla, że sama jest biseksualna.
Z nowej opcji na Instagramie, pozwalającej na zadawanie użytkownikom pytań, skorzystała m.in. wnuczka byłego premiera, Leszka Millera.
Wśród wielu pytań pojawiło się i to o orientację seksualną. Czy Monika Miller jest heteroseksualna? "Oj chyba nie. Raczej bi" - odpisała dziewczyna, a sprawą szybko zainteresowali się Internauci.
Wyznanie wnuczki skomentował też Leszek Miller, obecnie członek rady krajowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej. "
Moja wnuczka nie jest biseksualna, a heteroseksualna. Znam ją od dziecka, miała tylko chłopaków" - powiedział w rozmowie z "Super Expressem", dodając: "Moja wnuczka nie miała dziewczyn w znaczeniu seksualnym. Monika jest normalną, heteroseksualną kobietą. I miała jak do tej pory tylko narzeczonych, a nie narzeczone".
Wypowiedź ta zszokowała wiele osób, w tym naszych czytelników i czytelniczki, którzy pisali w tej sprawie do nas w weekend - wprost zarzucając Millerowi bifobię. Warto pamiętać, że SLD co roku pojawia się na Paradzie Równości - z własną platformą.
Co na to partia? Dziś na oficjalnym profilu na Twitterze pojawiła się grafika z tekstem: "Czy jesteś wnuczką premiera, synem robotnika, szwagrem prezydenta, córką nauczycielki - nieważne! Masz prawo być sobą!". Grafice towarzyszy wpis "Wprawdzie Dzień Biseksualizmu przypada 23.09, ale postanowiliśmy przypomnieć dzisiaj o tej orientacji. Biseksualiści_stki są mniejszością nawet w samej społeczności +. Osoby bi mają takie samo prawo do akceptacji, jak osoby wszystkich innych orientacji!".
Anna-Maria Żukowska, rzeczniczka SLD, mówi w rozmowie z nami, że "wypowiedź premiera Leszka Millera została trochę nadinterpretowana, ponieważ nie powiedział, że inna orientacja seksualna niż heteroseksualna jest nienormalna. Zabrakło jednak z jego strony wrażliwości i świadomości, padło słowo, które samo w sobie jest neutralne, ale w tym konkretnym kontekście, gdy mówimy o orientacjach seksualnych, czy tożsamościach płciowych, niestety jest ryzykowne, wręcz niedopuszczalne" - podkreśla, dodając, że Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza zaproponowało SLD cykl szkoleń z języka wrażliwego na różnorodność i równość. Żukowska mówi, że oczywiście, w kontekście wyborów samorządowych, trzeba będzie wszystko organizacyjnie dograć, ale takie szkolenia na pewno się odbędą. "Jak pokazuje wypowiedź pana Millera - takie szkolenia są potrzebne" - mówi.
Czy premier Miller weźmie w nich udział? "Bardzo bym chciała, będę go do tego namawiała, natomiast by takie szkolenie dało efekt - nic na siłę" - mówi rzeczniczka partii.
"W SLD jest 33 tys. osób i jak w każdej społeczności - są u nas osoby o różnej orientacji seksualnej i myślę, że także te osoby ta wypowiedź zabolała" - dodaje Żukowska, obiecując, że będzie "starała się pracować nad świadomością równościową naszych członkiń, członków i osób członkowskich".
"W imieniu SLD przepraszam za to, że takie sformułowanie, w takim kontekście padło, jak mówiłam, myślę, że troszkę jednak było nadinterpretowane, ale rozumiem, że ono boli i budzi zrozumiały gniew wielu osób".
Żukowska podkreśla też, że ma nadzieję, iż cała sytuacja pozwoli też porozmawiać o problemach osób biseksualnych, które często są mniejszością w mniejszości. "Wiem to z autopsji, bo sama jestem biseksualna i wiem z jakimi problemami osoby biseksualne się spotykają" - mówi.
(md)
Bardzo mi przeszkadza to, że on uważa, iż WIE LEPIEJ. Dziewczyna sama napisała, że jest bi, a on zaraz "dementuje". I przy okazji nie rozmie, że pociąg seksualny i zachowania seksualne to dwie różne rzeczy, można mieć doświadczenia seksualne tylko z jedną płcią - albo zgoła z żadną (bo w końcu osoby niedoświadczone seksualnie też istnieją i to w każdej grupie wiekowej) - a jednak i tak dobrze wiedzieć, co się odczuwa i na tej podstawie określać swoją orientację jako biseksualną.
Jak Miller kogoś zabije, to nie usuną go ze swoich szeregów, jeśli nie wpłynie oficjalna skarga? Pytasz się na jakiej podstawie działać? Np. na podstawie własnego rozumu i poczucia przyzwoitości?
Bardzo mi przeszkadza to, że on uważa, iż WIE LEPIEJ. Dziewczyna sama napisała, że jest bi, a on zaraz "dementuje". I przy okazji nie rozmie, że pociąg seksualny i zachowania seksualne to dwie różne rzeczy, można mieć doświadczenia seksualne tylko z jedną płcią - albo zgoła z żadną (bo w końcu osoby niedoświadczone seksualnie też istnieją i to w każdej grupie wiekowej) - a jednak i tak dobrze wiedzieć, co się odczuwa i na tej podstawie określać swoją orientację jako biseksualną.
A czy ktokolwiek z aktywistów lgbt domagał się wyciągnięcia konsekwencji wobec L. Millera? Proszę podać przykłady, bo ja nic o takich nie wiem. Jeśli nie było skarg i presji ze strony aktywistów, to na jakiej podstawie ma działać zarząd partii?