Ludzie LGB bardziej się angażują w sprawy społeczne, nie tylko dotyczące naszej społeczności? Tak wynika z wyników badań, opublikowanych w "ScienceDirect". Patrząc na ostatnie lata - dla nas to chyba nic nowego? W Polsce tęcza broni od lat nie tylko demokracji.
Wtorek, 27.09.2016 Ponad 70 proc. LGBT zagłosuje na Clinton
Czwartek, 07.11.2024 Rekordowe poparcie wyborców LGBT dla Demokratów – Trump znacząco traci
Wtorek, 25.06.2024 USA: Republikanie przestali popierać równość małżeńską
Środa, 17.08.2022 Sondaż Polityki o płci i seksualności Polaków: 58% badanych osób jest za małżeństwami par jednopłciowych
Poniedziałek, 10.01.2022 Zakonnica wspierająca LGBT. Potępiona przez Jana Pawła II, dziś odbiera pochwały od papieża Franciszka
"Wprawdzie dużo zależy od szkoły, ale największy wpływ na poziom osiągnięć edukacyjnych, wyniki w nauce w szkole i na studiach ma środowisko rodzinne.
(...)
Dzieci radzą sobie lepiej, jeśli ich rodzice mają wyższe dochody i sami są lepiej wykształceni, jeśli pochodzą z domów, w których mają odpowiednie miejsce do nauki, w których są encyklopedie, słowniki i prasa, w których wykształcenie jest cenione."
I nie. To nie jest cytat z książki zachwalającej neoliberalizm. To cytat z książki, którą Korwin nazwałby lewacką. A jej tytuł to "Duch równości" (a w polskim podtytule: "Tam gdzie panuje równość, wszystkim żyje się lepiej"), autorzy: Richard Wilkinson i Kate Pickett.
1. Biedni są statystycznie głupi i chujowo głosują.
2. Razem broni robotników.
3. Jak robotnicy są bogaci, to nie głosują na Razem.
Punkt pierwszy jest takim samym szmaciarstwem jak stwierdzenie, że czarni ogółem kradną, bo częściej siedzą w więzieniach. Pardon, realizmem.
Punkt drugi jest chybiony o jakieś sto lat (lub kilka minut riserczu).
Punkt trzeci... byłby nawet trafny, gdyby nie to, że jest polemiką z anachronicznym uproszczeniem z punktu drugiego.
Oczywiście cały czas upraszczasz moje wypowiedzi. Nieświadomie, albo celowo, i tym samym manipulujesz.
ad 1) Słabo wykształceni częściej mają poglądy konserwatywne, w tym homofobiczne, ksenofobiczne, rasistowskie, antysemickie i częściej popierają takie partie jak PiS. Tak, to są chujowe poglądy i chujowe wybory. Inna sprawa, że gorzej wykształcanie częściej też mają mniej pieniążków.
ad 2) Naprawdę napisałem, że Razem broni robotników? Możesz mnie zacytować?
ad 3) W uproszczeniu: tak. Im ktoś bogatszy, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że zagłosuje na taką partię jak Razem. Jak sam napisałeś, lewica chce bronić najsłabszych. To jaką motywację mieliby mieć Ci silniejsi, aby zagłosować na Razem?
psom na pożarcie:
Ojej. Kiedy? Jak? :)
Skoro się upierasz, to mogę podać, ale i tak wiemy, że to nie wpłynie w żaden sposób na dyskusję. Ty swoje wiesz. Możesz zaklinać rzeczywistość, ale to, że zamożność, wykształcenie i poglądy są ze sobą statystycznie powiązane to fakt, poparty badaniami.
"Z badania przeprowadzonego przez Instytut Badań Edukacyjnych i SGH wynika, że na poziom zdobywanego wykształcenia wpływa najmocniej sytuacja materialna i to, jakie wykształcenie mają nasi rodzice.
Badania pod nazwą „Uwarunkowania Decyzji Edukacyjnych” objęły ponad 60.000 osób w Polsce. Okazało się, że na to, w jakim kierunku edukacji pójdą dzieci, silnie wpływa poziom wykształceni rodziców. Wśród dzieci osób, które osiągnęły zaledwie podstawowy lub gimnazjalny poziom wykształcenia, połowa również zatrzymuje się na takim etapie edukacji. Za to ¾ dzieci osób z wyższym wykształceniem, również zdobywa wykształcenie wyższe.
Na wybór ścieżki edukacyjnej ma też wpływ sytuacja materialna rodziny. 22% osób, które oceniają swoją sytuacje materialną jako złą zatrzymuje się na najniższych szczeblach edukacji a tylko 5% zdobywa wyższe wykształcenie. U osób, które oceniają swoją zamożność przynajmniej na dobrym poziomie, na studia decyduje się 14%, a na wykształceniu podstawowym lub gimnazjalnym zatrzymuje się 12%."
źródło: http://weblog.infopraca.pl/2014/07/co-wplywa-na-to-j(...)alcenie/
"Poziom czytelnictwa prasy jest bezpośrednio powiązany z zasobnością portfeli Polaków. (...)"
źródło: http://www.pbc.pl/bogaci-zamozni-czytaja-wiecej-gazet-ni(...)-polacy/
"NBP wylicza, jakie czynniki mają wpływ na stan naszego posiadania. Nie jest niespodzianką, że gromadzeniu majątku sprzyja wykształcenie. Majątek osoby o wykształceniu wyższym, będącej głównym żywicielem rodziny, wynosi 343,6 tys. zł. Może jednak zaskakiwać, że to ponad dwa razy więcej w porównaniu do osoby o wykształceniu podstawowym – 151 tys. zł."
źródło: https://www.forbes.pl/wiadomosci/raport-nbp-o-zamoznosci-(...)/8nnclh6
"– To już nie jest „prywaciarz” czy „badylarz”, który szybko się dorobił dzięki sprytowi. Osoby bogate w Polsce stają się coraz bardziej elitą. To przedsiębiorcy lub osoby zajmujące wysokie stanowiska menedżerskie. To ludzie solidnie wykształceni, którzy często osiągnęli swoją pozycję dzięki wiedzy, profesjonalizmowi i kompetencjom – mówi prof. Dominika Maison z Uniwersytetu Warszawskiego, komentując najnowsze wyniki Polskiego Badania Czytelnictwa. (...)
– Ale zamożnych i bogatych użytkowników marek dóbr luksusowych różni nie tylko ilość posiadanych pieniędzy. Zdecydowanie częściej niż większość Polaków podróżują oraz czytają prasę opiniotwórczą i kolorową – mówi prof. Maison.
Jak bowiem wynika z badania, wśród osób zarabiających powyżej 5 tys. zł, czytelnictwo największych tytułów prasowych jest kilkukrotnie większe niż wśród ogółu Polaków."
źródło: http://wyborcza.pl/7,155287,22766695,zamozny-polak-t(...)nie.html
"(...) dochody w grupie gospodarstw z wyższym wykształceniem różniły się istotnie w porównaniu z dochodami uzyskanymi w pozostałych kategoriach wykształcenia."
źródło: http://ur.edu.pl/pliki/Zeszyt19/21.pdf
Twoimi argumentami? Poczekaj, niech to ja podsumuję Twoje argumenty:
1. Biedni są statystycznie głupi i chujowo głosują.
2. Razem broni robotników.
3. Jak robotnicy są bogaci, to nie głosują na Razem.
Punkt pierwszy jest takim samym szmaciarstwem jak stwierdzenie, że czarni ogółem kradną, bo częściej siedzą w więzieniach. Pardon, realizmem.
Punkt drugi jest chybiony o jakieś sto lat (lub kilka minut riserczu).
Punkt trzeci... byłby nawet trafny, gdyby nie to, że jest polemiką z anachronicznym uproszczeniem z punktu drugiego.
Możliwe, że przekazałeś coś jeszcze; ale przypominam, że cała ta wymiana zaczęła się od Twojej usilnej krytyki Razem, zamieszczonej pomimo, że Twoje wcześniejsze zaznaczenie niechęci do tej partii nie spotkało się z żadną opozycją – wręcz przeciwnie. Postanowiłeś jednak docisnąć, więc pozwoliłem sobie zareagować na błędy w założeniach owego dociśnięcia; i mam przy tej okazji pełne prawo zignorować Twoje późniejsze dygresje i wynurzenia uznając je za celowe rozwlekanie.
Narzekasz na prztyczki, a tak naprawdę to Ty od początku jesteś stroną napastliwą.
"Moja wiedza anegdotyczna jest poparta badaniami. Tylko mnie nie zmuszaj do przetrząsania półki z książkami i internetu, aby podać Tobie te badania na tacy. Coś czuję, że mój wysiłek poszedłby na marne."
W odróżnieniu od Ciebie nie wymagam od rozmówcy tego, czego sam nie zamierzam realizować. Jak zaczynasz dyskusję od radosnych uproszczeń i wniosków od czapy popartych nienazwanymi badaniami oraz wymagających w pierwszej kolejności ociosania i ustawienia do pionu, to nie dziw się, że po jakimś czasie rozmówca nie ma już ochoty się dostosowywać do Twoich przypływów totalnego konkretu i rzeczowości. Tym bardziej, gdy na końcu zamierzasz oświadczyć, że owe badania, o które nikt Cię nawet nie prosił, rozmówca ma sobie znaleźć sam. Ja wiem, że masz jak najlepsze wyobrażenie o swoim rozmachu konwersacyjnym, ale, ten, ogarnij się.
Poza tym, również w odróżnieniu od Ciebie, ja przynajmniej jakiś link do badania już wysłałem – tak po prostu, bez zbędnego szumu. Pozdro.
I niby jak Razem miało by im pomóc? Samo rozdawanie pieniędzy nie ratuje sytuacji.
Czemu nie jestem zaskoczony, że dla liberała polityka socjalna jest równoznaczna z "rozdawaniem pieniędzy".
Męcząca ta dyskusja, jeśli zamiast rzeczowych argumentów, i odpowiedzi na pytania co chwila jakieś personalne prztyczki w moją stronę lecą. Zamiast walczyć ze mną walcz z moimi argumentami. Ja Ciebie nie wrzuciłem do jakiegoś stereotypowego wora i nie prawię co chwilę złośliwości. Jeśli Twoim celem jest zniechęcenie mnie do dalszej dyskusji, to skutecznie to się Tobie udaje.
Zadałem konkretne pytanie: Jak Razem miałoby im pomóc?
psom na pożarcie:
Wiedzę anegdotyczną przywołałem w drugiej kolejności. Moja wiedza anegdotyczna jest poparta badaniami. Tylko mnie nie zmuszaj do przetrząsania półki z książkami i internetu, aby podać Tobie te badania na tacy. Coś czuję, że mój wysiłek poszedłby na marne.
psom na pożarcie:
O, bardzo przepraszam. Na libertarian mam alergię. Wariatów walczących ze szczepieniami obchodzę dużym łukiem.
psom na pożarcie:
Jaka znowu czelność? Skoro status społeczny jest w dużej mierze dziedziczny, to polskie szkolnictwo publiczne nie jest skuteczne w zakresie wyrównywania szans. Przy czym nie jestem przeciwnikiem szkolnictwa publicznego (bo mam wrażenie, że to sobie ubzdurałeś w ramach uprzedzeń do liberałów).
psom na pożarcie:
A czemu to?
psom na pożarcie:
Lewica nie broni robotników, lewica broni najsłabszych. Jeżeli do tych ostatnich należy robotnik, to lewica go broni. Jeżeli zaś robotnik ma się dobrze, to lewica zajmuje się kim innym kto ma gorzej w pierwszej kolejności.
Takie są idealistyczne założenie. W praktyce różnie wychodzi.
Poznałem nawet takich, bo bez wydostawania (...) -> Poznałem nawet takich, CO bez wydostawania (...)
I niby jak Razem miało by im pomóc? Samo rozdawanie pieniędzy nie ratuje sytuacji.
Czemu nie jestem zaskoczony, że dla liberała polityka socjalna jest równoznaczna z "rozdawaniem pieniędzy".
Czy Ty potrafisz przestać? Skoro już się powoływałeś na wiedzę anegdotyczną, to ja też to zrobię. Otóż większość listy moich najbliższych znajomych to przykłady osób, które zapracowały na rzeczowy byt na przekór patologiom i biedzie jakich doświadczali w okresie wychowania czy tradycjom rodzinnym w zakresie wykształcenia/drogi życiowej. Poznałem nawet takich, bo bez wydostawania się z niskiej klasy społecznej zawstydziliby pozostałe wiedzą i ambicjami (z górnikiem-alkoholikiem cytującym Schopenhauera włącznie). Chuja wiesz o cudzych wzorcach, ubzdurałeś sobie jedynie, że jak biedny, to pewnie głupi i radykał. Zamieściłem Ci zresztą link do badań na temat wpływu zamożności na postawy etyczne.
Coraz gorzej Ci wychodzi skrywanie bezmyślnego elitaryzmu. Nigdy w życiu nie nazywaj siebie więcej realistą – jesteś tego przeciwieństwem.
Różnica jest prosta: Razemowcy komunistami nie są (komuniści do socjaldemokratów zwykli strzelać), a Ty właśnie, drogą przekręcenia mojej wypowiedzi, usiłowałeś w stylu iście libertariańskim sprowadzić temat dysproporcji w wynagrodzeniach do kwestii "doświadczenia" i popytu na rynku, wykazując jednocześnie czelność wytykania publicznemu szkolnictwu nieskuteczności. Jak nie chcesz być przyrównany do korwinistów to mogę zamienić na kukizowców, bo miewają równie wnikliwe analizy, ale specjalnie bardziej nie poszalejesz.
Na początku istnienia Nowoczesnej i Razem, obie partie cieszyły się z istnienia tej drugiej, jako przeciwległe punkty wyjścia ku temu samemu celowi społecznemu. Przedwyborcze debaty przedstawicieli tych partii wyróżniały się rzeczowością i wzajemnym poszanowaniem. Inna sprawa, że później Nowoczesna się wylaszczyła i zaprzepaściła swoją postępowość, ale poszczególne jednostki, które nie zapomniały o pierwotnych założeniach nadal cieszą się u konkurencji szacunkiem. Podobnie jest u mnie – u podstaw nie czepiam się zasadności istnienia Nowoczesnej, nie obrażam ich elektoratu i wierzę, że mogą nadal mieć korzystny wpływ na sytuację w kraju. Ba, za legalizacją małżeństw jednopłciowych w Niemczech zagłosowała 1/4 chadecji, więc empatii i postępowości nie odmawiam nawet klasycznym konserwatystom, a co za tym idzie – wierzę w możliwość konstruktywnego dialogu.
Czepiam się natomiast Ciebie, bo tekst o specjalistach i humanistach był żenujący.
Tak, to też już przestało mnie zaskakiwać.
Uwaga, piszę to po raz ostatni:
Lewica nie broni robotników, lewica broni najsłabszych. Jeżeli do tych ostatnich należy robotnik, to lewica go broni. Jeżeli zaś robotnik ma się dobrze, to lewica zajmuje się kim innym kto ma gorzej w pierwszej kolejności. Nie wiem czy odnotowałeś, ale Waryński nie żyje od 129 lat.
Uściśliwszy – to co napisałeś powyżej jest, najdelikatniej rzecz ujmując, polemizowaniem nie na temat.
Pomidor.
Nie jeżę się. Przewidziało się.
I niby jak Razem miało by im pomóc? Samo rozdawanie pieniędzy nie ratuje sytuacji. To co istotne, to wzorce jakie wynosi się z domu.
Winny jest system? Czyli co?
psom na pożarcie:
Czyli jakie? Obrażasz się na nazywanie Razemowców komunistami (choć akurat ja ich tak nie nazywam). Ale mi przypierdolisz korwinizmem. Boli Ciebie, że ludzie przejaskrawiają poglądy Razem, ale wobec mnie też to robisz.
psom na pożarcie:
Zabawne, bo źli liberałowie z Nowoczesnej często zwracali uwagę na złą sytuację pielęgniarek (która nie wynika tylko z niskich płac, ale może i w równym stopniu z przeciążenia). Nie trzeba do tego koniecznie Razem, aby coś w tej materii się zmieniło. Nie tylko lewica zauważa ten problem.
psom na pożarcie:
No zawęziłem. I co z tego? Przecież nie jest wielką tajemnicą, że zarobki robotnika będą zależeć od jego kwalifikacji. Robotnik z doświadczeniem, wiedzą i umiejętnościami pożądanymi (i rzadkimi) na rynku pracy będzie zarabiać duuużo, a robotnik bez tych przymiotów najniższą pensję, albo i zostanie zatrudniony na umowę śmieciową. Ci pierwsi w ogóle nie potrzebują Razem aby dobrze im się żyło. Mało tego, ci pierwsi wkurzyliby się gdyby pracownicy bez doświadczenia, wiedzy i umiejętności zarabialiby podobne kwoty co oni.
psom na pożarcie:
No właśnie. Mniejszość. Znacząca mniejszość.
psom na pożarcie:
Mój realizm opiera się na badaniach, logice i obserwacji rzeczywistości. Patrzę na poparcie PiS, na badania kto ich popiera, czytam i słucham wypowiedzi ich zwolenników i nie widzę najmniejszych szans aby Razem przejęło ten elektorat. Bo niby komu innemu Razem chce podebrać wyborców? SLD? Przecież oni światopoglądowo często też są konserwatywni i nawet na uchodźców będą najeżdżać niczym Miler. Wyborcy SLD to też w dużej mierze ludzie tęsknie patrzący na PRL. To może Razem chce przejąć wyborców PO albo Kukiza? Ty wypierasz rzeczywistość skoro nie widzisz, że na polskiej scenie politycznej taka partia jak Razem nie osiągnie sukcesu. Nie teraz. Może za dwadzieścia lat. Może.
I dlatego jeżysz się na każde wspomnienie o partii, która uważa, że rolą państwa jest tym biednym i nisko wykształconym pomóc, skoro przez dziedziczność biedy nigdy się z niej nie wydostaną – spoko. Wiesz, badania akurat pokazują, że średnie wynagrodzenie w Polsce konsekwentnie rośnie, podczas gdy dominanta dalej kwiczy; bogaci się bogacą, reszta zostaje w tyle i głosuje zaściankowo. Ale oczywiście to jest wina wszystkiego, tylko nie systemu, który tę sytuację wytworzył, co nie? A dlaczego publiczne szkolnictwo jest nieskuteczne sam sobie odpowiadasz kolejnym fragmentem:
Co z tego, że się odżegnujesz od korwinizmu, skoro stosujesz dokładnie te same metody? Nie mówiłem o "absolwentach studiów humanistycznych" ogółem, tylko o nauczycielach czy pielęgniarkach, wykonujących dość istotną i odpowiedzialną robotę za przeciętne pieniądze. Robotników z kolei zawęziłeś do "dobrze wykwalifikowanych pracowników", w efekcie naginając do granic możliwości moje zestawienie i dopieprzając poszkodowanym przez obecny system za sam fakt, że swoim istnieniem obnażają jego niesprawiedliwość – prowadzącą przy okazji właśnie do wspomnianych wcześniej problemów i postaw.
...w odróżnieniu od tej mniejszości, która nie jest światopoglądowo konserwatystami. Przypominam, że partii Razem standardowo zarzuca się kanapowość i wielkomiejskość, czyli absolutne przeciwieństwo tego, co przypisujesz fanom państwa opiekuńczego. Więc może to jednak to nie jest kwestia stanu konta?
A może po prostu większość tych, których byłoby stać na dorzucenie się do redystrybucji bez specjalnej szkody dla własnego luksusu (co, jak sam piszesz, miałoby korzystny wpływ na nastroje społeczne) priorytetem polityki i państwa czyni ochronę ich własnego bogactwa – tym mocniej, im więcej sami posiadają. To nie wina partii Razem, tylko chujowego myślenia. I na to też są badania.
Twój realizm polega głównie na stosowaniu wygodnych uproszczeń, cmokaniu z dezaprobatą i wypieraniu podstawowych niedociągnięć własnego światopoglądu. Zaniechałbym tego samozadowolenia.