Ujawniony premier Irlandii o wynikach referendum
Stało się: 66,4 proc. uczestników i uczestniczek referendum opowiedziało się za liberalizacją jednego z najbardziej restrykcyjnych praw aborcyjnych w Europie. Ujawniony premier Irlandii, Leo Varadkar, skomentował wyniki krótkim: "wygląda na to, że tworzymy historię". Ponownie w mediach społecznościowych królował hasztag #HomeToVote - mnóstwo Irlandczyków specjalnie wracało tego dnia do kraju, by zagłosować. W tym ludzie LGBT. Ostatni raz, gdy #HomeToVote pojawiło się w trendach - Irlandczycy głosowali za równością małżeńską.
Przypomnijmy, że prawo dotyczące aborcji jest w Irlandii bardziej restrykcyjne niż w Polsce - dopuszczana jest tylko w przypadku zagrożenia życia matki. Wszystko z powodu ósmej poprawki w konstytucji, która gwarantuje prawo do życia płodu równe życiu matki. I właśnie obalenia tej poprawki dotyczyło weekendowe referendum, o którym mówiło się już od jakiegoś czasu.
Od czerwca zeszłego roku na czele centroprawicowego rządu stoi Leo Varadkar, najmłodszy premier w historii, syn imigranta i ujawniony gej. Który - wcześniej nie ukrywał swoich konserwatywnych, względem aborcji, poglądów. W ostatnich miesiącach Varadkar "ewoluował" i zapowiedział, że będzie wspierał przedreferendalną kampanię na rzecz liberalizacji prawa do aborcji.
Już wiemy, że 66,4 proc. Irlandczyków powiedziało "tak" zniesieniu restrykcyjnego prawa. W kampanii na rzecz obalenia ósmej poprawki brało udział wiele osób LGBT - pamiętajmy, że to właśnie w katolickiej Irlandii obywatele i obywatelki zdecydowali o równości małżeńskiej w drodze plebiscytu. Jak i wtedy - do łask wrócił hasztag #HomeToVote - ludzie z najdalszych zakątków świata przyjeżdżali do rodzinnego kraju tylko po to, by zagłosować w referendum i pokazać, że prawa kobiet nie są im obojętne.
Oficjalnie obalenie poprawki poparli znani i znane w kraju działacze i działaczki, czy Pride in Dublin.
(md)