Rita Ora wypuściła nowy singiel - "Girls", który sama określiła mianem "biseksualnego hymnu". Sama artystka nie identyfikuje się jednak jako osoba biseksualna, a ponieważ w utworze śpiewa, że po czerwonym winie lubi całować dziewczyny, queerowe piosenkarki postanowiły zabrać głos i przyznały, że według nich utwór robi więcej złego niż dobrego. Zobaczcie sami i same co na temat utworu Rity mają do powiedzenia ujawnione Hayley Kiyoko, Kehlani i Katie Gavin z zespołu MUNA.
Brytyjska piosenkarka Rita Ora wypuściła kilka dni temu nową piosenkę - "Girls". W utworze pojawiają się też Charli XCX, Cardi B i Bebe Rexha. Sama Rita określiła utwór mianem "biseksualnego hymnu", ale tekst piosenki wzbudził mieszane uczucia wśród innych queerowych piosenkarek.
Ora śpiewa: "Nie jestem jednostronna, mam otwarty umysł, jestem fifty-fifty i nie będę tego ukrywać", natomiast refren składa się z powtarzających się linijek: "
Czasami po prostu chcę całować dziewczyny; czerwone wino - chcę całować dziewczyny".
W rozmowie z magazynem "People" Rita przyznała, że chce, żeby "Girls" była uznawana za biseksualny hymn. Jednak kiedy została zapytana, czy sama identyfikuje się w ten sposób, odpowiedziała wymijająco: "
Jeśli ludzie patrzą na to w ten sposób, świadczy to o bardzo wąskich horyzontach myślowych i nie wydaje mi się, żeby ten utwór był o tym. Nie wydaje mi się, żeby to w ogóle miało znaczenie".
Ujawniona lesbijka Hayley Kiyoko opublikowała w mediach społecznościowych wiadomość, w której przedstawia swój punkt widzenia w związku z piosenką - nie nazywając jednak artystek związanych z utworem, ani nie przywołując samego tytułu.
"
To ważne, żebyśmy my - artystki i artyści - wykorzystywali nasze pozycje, aby popychać kulturę naprzód, a nie cofać ją" - napisała Hayley. Piosenkarka przyznała, że jest przytłoczona myślami i ma "żołądek zawiązany w supeł". Napisała, że w pełni popiera artystki i artystów, którzy wyrażają siebie i otwierają się na temat swoich seksualności.
Hayley dodaje jednak: "
Co jakiś czas pojawiają się piosenki, których przesłanie jest całkowicie głuche, co robi więcej złego niż dobrego dla społeczności LGBTQ+. Piosenka taka, jak ta, tylko napędza 'męskie spojrzenie' marginalizując koncepcję kobiet kochających kobiety".
Kiyoko przyznała, że zdaje sobie sprawę z tego, że to nie było zamierzenie autorek utworu, jednak zwróciła uwagę na brak przemyślenia problemu: "
Nie potrzebuję napić się wina, żeby całować dziewczyny; kochałam kobiety całe moje życie. Ten rodzaj przesłania jest niebezpieczny, bo całkowicie umniejsza i obala te czyste uczucia całej społeczności. Czuję, że jestem odpowiedzialna za chronienie tego, kiedykolwiek jest to możliwe".
Hayley zakończyła swoją wiadomość słowami: "Możemy i powinniśmy działać lepiej".
Utwór Rity Ory skrytykowała też ujawniona piosenkarka
Kehlani, która przyznała, że szanuje autorki piosenki, z jedną nawet współpracowała, jednak stwierdziła, że
"utwór nie jest postępowy" i "zawiera szkodliwe fragmenty".
Również ujawniona Katie Gavin z queerowego girlsbandu MUNA dodała swoje trzy grosze, pisząc na Twitterze: "Jestem wdzięczna za piosenkę 'Girls'.
Wdzięczna za przypomnienie, że świat autorów piosenek jest pełny ludzi, którzy czują się uprawnieni do pisania o społecznościach, do których nie należą. (...) Wdzięczna za moje własne dojrzewanie, które doprowadziło mnie do momentu, kiedy czuję się komfortowo wytykając bzdury, kiedy je widzę, nawet jeśli to boli, bo zostały wykonane przez artystki, które szanuję".
Katie wspomniała własną przeszłość: "Pamiętam bycie młodą biseksualistką całującą dziewczyny na piżama-party i to, jak inne dziewczyny mi wytykały, że wyglądam jakbym za bardzo czerpała z tego przyjemność.
Słyszę te dziewczyny w tej piosence. Słyszę ten znajomy refren, który mówi, że seksualność kobiety jest od tego, by na nią patrzeć, a nie autentycznie ją przeżywać".
Członkini zespołu MUNA na koniec dodała: "Dzięki za przypomnienie, że przed nami wciąż długa droga. Ufajmy, że tam dotrzemy".
Sama Rita Ora nie odniosła się jeszcze do krytyki swoich queerowych koleżanek po fachu.
(ab)
Rzecz raczej w tym, że zwykle nie czują, a i tak chcą śpiewać. Jakby to, że to ważne społeczne tematy upoważniało absolutnie wszystkich, którzy nie mają bladego pojęcia o społeczności LGBTQ+ wyrażenie opinii/napisanie piosenki/napisanie książki, a już najlepiej wszystko na raz. Osobiście uważam, że czasem lepiej po prostu nie mówić nic, niż gadać głupoty bo "wypada".
Wracając do piosenki - niby biseksualizm, ale więcej jest o dziewczynach, o facetach nic. Taaa... nawiązując jednak do jednej z opinii ("Wdzięczna za przypomnienie, że świat autorów piosenek jest pełny ludzi, którzy czują się uprawnieni do pisania o społecznościach, do których nie należą."). Czyli do śpiewania o homo mają prawo tylko homo, tak jak do śpiewania o bi mają prawo tylko bi? No raczej nie. Rita Ora zrobiła piosenkę która jej niezbyt wyszła i tyle, krytykujmy to, że powstała dupna piosenka, a nie wyskakujemy z takimi dziwnymi tekstami jak to zrobiła Katie Gavin. Hetero, aseks itp. też mogą śpiewać o bi czy homo. Jeśli znają temat, "czują" go, to nie ma problemu. :p