Twórca wielu queerowych seriali, Russell T Davies, opowiada w wywiadzie dla "The Guardian" o sukcesie "Twojego Simona" i o tym, dlaczego telewizja wyprzedza mainstreamowe kino w portretowaniu postaci LGBTQ. Jak się okazuje, wcale nie chodzi o uprzedzenia twórców, a o... pieniądze. Według Daviesa im droższy film, tym mniejsze prawdopodobieństwo na pojawienie się głównej postaci, która byłaby nieheteroseksualna.
Russell T Davies to ujawniony scenarzysta i producent telewizyjny, znany między innymi z "Queer as Folk", "Bob & Rose", współczesny "Doktor Who" czy "Cucumber", "Tofu" i "Banana". W latach 90. pierwszy z tych seriali uznawany był za głos nastoletnich gejów.
W swoich produkcjach Davies zawiera mnóstwo queerowych wątków, często osadzając postaci LGBTQ w centrum opowiadanej historii.
W udzielonym
w tym tygodniu wywiadzie dla "The Guardian" opowiedział o tym, dlaczego w hollywoodzkich hitach filmowych jest tak mało postaci LGBTQ.
Rozmawiając o "Twoim Simonie", nowym filmie z nastoletnim gejem w roli głównej, Davies przyznał, że
w porównaniu z branżą filmową, telewizja dużo szybciej zaczęła nadążać za czasami. Przypomniał, że świetna nastoletnia i homoseksualna postać była w serialu "Moje tak zwane życie" już 23 lata temu.
"Twój Simon" jest
pierwszym filmem dużej amerykańskiej wytwórni filmowej (20th Century Fox), którego publicznością docelową jest młodzież, mającym postać nieheteroseksualną w centrum historii Hollywood. Kino niezależne już od dawna eksploruje tematykę LGBTQ i opowieści o coming oucie, jednak w kinie mainstreamowym dla nastolatków nieheteroseksualne postaci odgrywały do tej pory role epizodyczne, często będąc obiektem kpin i źródłem większości żartów obecnych w filmie. Nierzadko homofobiczne docinki w takich filmach kierowane są pod adresem głównych heteroseksualnych bohaterów, którzy w celu uzyskania akceptacji rówieśników i publiczności muszą przejść metamorfozę i udowodnić swoją heteroseksualność. "Twój Simon" jest zatem pod tym względem uznawany za film przełomowy.
Davies odnosi się do sukcesu "Twojego Simona" zauważając, że reżyser filmu - ujawniony Greg Berlanti - jest "człowiekiem telewizji do szpiku kości". Scenarzysta mówił: "
[Greg] ma na swoim koncie mnóstwo udanych historii LGBTQ. To, że przenosi je teraz do multipleksów, jest wspaniałym zwycięstwem".
Na pytanie dlaczego tak długo zajęło mainstreamowemu kinu dogonienie telewizji w opowieściach o postaciach LGBTQ Davies stwierdził, że odpowiedź jest prosta: "
To nasz stary przyjaciel, ta straszna bestia - biały heteroseksualny mężczyzna. Ale tak naprawdę to wszystko sprowadza się do pieniędzy. Telewizja może być lżejsza, bo jest tańsza; mówimy tu o jakimś milionie dolarów za godzinę serialu. Ale kiedy film kosztuje, powiedzmy, 30 milionów, to twórcy są trzydzieści razy bardziej ostrożni, jest trzydzieści razy więcej przerażonych bankierów, trzydzieści razy więcej kłótni. W ostatecznym rozrachunku trzydziestu więcej idiotów. A jak jeszcze podniesiesz stawkę, jak porywasz się na hit kosztujący 100 milionów, to dostajesz sto razy więcej strachu".
Według Daviesa to właśnie
koszt filmu odgrywa główną rolę w podejmowaniu decyzji o tematyce i wątkach w nim obecnych: "To dlatego tak olbrzymie imperium, jakim jest Marvel Cinematic Universe, nie ma w swoich szeregach homoseksualnych postaci. I dlatego Pixarowi udało się jedynie przemycić straszliwą kampową wersję Kena w 'Toy Story 3'".
Zapytany o to, czy sukces "Twojego Simona" w USA może być przyjmowany jako przesłanka o lepszej przyszłości hollywoodzkich filmów z nieheteroseksualnymi nastolatkami w rolach głównych, Davies odpowiedział: "
Myślę, że powinniśmy być bardzo ostrożni, jeśli wyobrażamy sobie, że te zmiany są trwałe. Minęło prawie 20 lat od 'Queer as Folk', a nadal, kiedy tylko napiszę jakąś homoseksualną postać, ktoś gdzieś narzeka, a ktoś gdzieś mówi: 'To nowość!'.
To nie jest jedna bitwa, to ciągła walka".
"Twój Simon", adaptacja książki Becky Albertalli, na ekrany polskich kin wejdzie 15 czerwca, a widzowie w USA mogą oglądać film już od 16 marca.
(ab)