Najnowszy sondaż prezydencki
Z mniejszym poparciem niż w zeszłym roku, ale wciąż na trzecim miejscu - w najnowszym sondażu prezydenckim, przeprowadzonym przez IBRiS dla "Rzeczpospolitej", na prezydenta Słupska oddałoby głos 11,4 proc. ankietowanych. Sondażowo coraz silniejszy jest Donald Tusk.
33,5 proc. ankietowanych oddałoby swój głos na Andrzeja Dudę, a 33 proc. na Donalda Tuska - wynika z najnowszego sondażu prezydenckiego, przeprowadzonego
przez IBRiS dla "Rzeczpospolitej". Na trzecim miejscu, podobnie jak w sondażu sierpniowym, wciąż Robert Biedroń - chociaż z mniejszym poparciem niż wtedy, bo z 11,4 proc. (w zeszłym roku miał 16,3 proc.).
Na czwartym miejscu znalazł się Paweł Kukiz (6,8 proc.), a na piątym - Władysław Kosiniak-Kamysz (3 proc.). Przypomnijmy, że to kolejny w ostatnim roku sondaż, w którym Biedroń utrzymuje trzecie miejsce. Chociaż nie da się ukryć, że w głosowaniach internetowych prezydent Słupska wypada jeszcze lepiej.
Warto też zauważyć, że 9,3 proc. ankietowanych nie wie na kogo oddać głos.
Co ciekawe - w porównaniu z sondażem sierpniowym, poparcie dla Tuska wzrosło aż o 12 proc. Czy szef Rady Europejskiej bierze w ogóle pod uwagę start w wyborach prezydenckich? W TVN24 mówił ostatnio, że nie zamierza przejść na emeryturę i wszystko będzie zależało od sytuacji.
A co z Robertem Biedroniem? Zapowiedział, że jesienią na pewno wystartuje w wyborach na prezydenta Słupska i enigmatycznie daje do zrozumienia, że co dalej - się zobaczy.
(md)
"Rządy Salvadora Allende były pierwszą na świecie próbą wprowadzenia socjalizmu na drodze parlamentarnej. Biorąc pod uwagę rozwinięty ruch robotniczy w Chile i duże poparcie narodu chilijskiego mogło się to udać. Sojusz komunistów i socjalistów - Jedność Ludowa - wygrał wybory zyskując 36,3% głosów. Jedność Ludowa, krytyczna wobec państwa burżuazyjnego, była zaskoczona tym zwycięstwem.
Za swego rodzaju kontynuatora polityki Salvadora Allende można uważać Hugo Chaveza. Chavez działał jednak w innych warunkach. Nie godząc się na reformy neoliberalne i ubóstwo nimi spowodowane, zdecydował się w 1992 r. na wojskowy zamach stanu. Był to, można powiedzieć, pierwszy poważny bunt przeciwko neoliberalizmowi. Pucz z 1992 r., mimo wieloletnich przygotowań, nie powiódł się. Chavez zdecydował się, mając poparcie szczególnie w zubożałych warstwach społeczeństwa wenezuelskiego, na udział w wyborach parlamentarnych w 1998 r. zdobywając 56,2% głosów.
Pierwsze lata rządów Chaveza były bliższe socjalliberalizmowi, z czasem coraz bardziej dążył on jednak do obalenia modelu neoliberalnego. Okres rządów Chaveza to również powszechna demokratyzacja, niespotykana dotychczas w Wenezueli. Boliwariański rewolucjonista zapoczątkował idee referendum w Wenezueli reformą konstytucyjną z 1999 roku. Noam Chomsky uważał chavezowską Wenezuelę za jak dotąd najbliższą realizację społeczeństwa socjalno-libertariańskiego.
W pierwszych latach rządów Chaveza ustanowiono powszechne prawo do mieszkań, edukacji, bezpłatnej opieki zdrowotnej. Przeprowadzono reformę rolną i zwiększono kontrolę państwową nad przemysłem naftowym, nacjonalizując wiele przedsiębiorstw naftowych. Zawarto sojusz polityczny z Kubą... Te rozwiązania oczywiście nie podobały się oligarchicznej i pro-amerykańskiej opozycji.
Chavez napotykał na podobne trudności co Allende. W 2002 roku prawicowo-oligarchiczna opozycja, rozwścieczona ekonomicznymi i politycznymi posunięciami socjalistycznego prezydenta, pod wodzą Carlosa Ortegi, usiłowała usunąć Chaveza z urzędu prezydenta w wyniku zamachu stanu. Olbrzymie poparcie mas dla socjalistycznego prezydenta i działania wojskowych uniemożliwiły jednak zwycięstwo zwolennikom puczu. Zażegnano groźbę puczu z 2002 roku, nie udało się jednak poskromić oligarchicznej opozycji, która po dzień dzisiejszy usiłuje pogrzebać zdobycze rewolucji.
Cyprian Kraszewski - Refleksje o parlamentaryzmie"
To chyba nie tak. RB zrobił sporo dla promocji medialnej Słupska, uporządkował bałagan finansowy po poprzednikach (akwapark m.in.), politykę mieszkaniową uczynił bardziej przyjazną zwykłym mieszkańcom, zrobił nieco miłych i niekosztownych ruchów, także w przestrzeni światopoglądowej.
Problem (dla mnie) jego coraz wyraźniejszy flirt z głównym nurtem ekonomicznym (Balcerowicz, Bochniarz) czy konserwatywnymi liberałami (typy Hartmana, Środy, Króla itp.). W którą stronę pójdzie, nie wiem. Mimo mojej sympatii, to nie jest polski Milk. Za bardzo chce się podobać, za wiele sprzecznych sygnałów wysyła. Nie wątpię, że (gdyby został Prezydentem RP) dawałby nadzieję na odwrócenie faszyzujących tendencji w polskiej polityce. Czy jednak potrafiłby działać w kierunku zmian radykalnych..? Czy właśnie wręcz przeciwnie...
To ja stawiam na to, że Maduro jest sterowany przez CIA, a jego celem jest obrzydzenie lewicy ;)
Po takich rządach, lewica bardzo długo nie wygra wyborów. O ile jakieś wybory będą, bo jak na razie, to rządzący pokazują swoją antydemokratyczną stronę.
Sugerujesz, że to CIA stoi za ekipą Chaveza? I celowo każą rządzić tak tym krajem, aby był tam burdel?
Tylko przywódcy-nieudacznicy zwalają całą winę za złą sytuację w kraju na czynniki zewnętrzne. A Ty uległeś tej propagandzie. Stany nie są święte, ale zwalanie na nie całego zła na świecie jest śmieszne. Wenezuela nie jest jedynym krajem z Ameryki Południowej, który jest w "chłodnych" relacjach z USA, a jakoś w innych krajach nie ma tak beznadziejnej sytuacji.
PS. Jak masz bałagan w domu, a dzieci chodzą głodne, to też zwalasz na sąsiadów?
O interwencjach USA w Ameryce Łacińskiej pisał np. Noam Chomsky.
Natomiast moje pytanie pozostaje w mocy: czy Robert Biedroń zapatrzył się w E. Macrona, co, w świetle nawet tylko opisanych w mediach umizgów do episkopatu francuskiego, jest wysoce niepokojące.
Wiesz... ja tam wolę oceniać całokształt. Hitler to ponoć miły dla dzieci był, sympatyczny wujaszek, ale czy to w jakiś sposób umniejsza zbrodnie, których dokonał?
Sytuacja w Wenezueli jest tragiczna, a odpowiada za to Chavez i jego ekipa. To, że miał dobre intencje, i parę rzeczy zrobił dobrych nie przykrywa faktu, że jest problem z dostępnością podstawowych produktów, zwiększyła się skala głodu, w szpitalach brakuje leków, zwiększyła się śmiertelność dzieci...
Oczywiście Wujek Sam nie ma z tym nic a nic wspólnego.
Wiesz... ja tam wolę oceniać całokształt. Hitler to ponoć miły dla dzieci był, sympatyczny wujaszek, ale czy to w jakiś sposób umniejsza zbrodnie, których dokonał?
Sytuacja w Wenezueli jest tragiczna, a odpowiada za to Chavez i jego ekipa. To, że miał dobre intencje, i parę rzeczy zrobił dobrych nie przykrywa faktu, że jest problem z dostępnością podstawowych produktów, zwiększyła się skala głodu, w szpitalach brakuje leków, zwiększyła się śmiertelność dzieci...
Masz na myśli tego Hugo, co doprowadził swój kraj do ruiny? Przecież tam odbywają się dantejskie sceny. Chavez był tak troskliwy o swój lud, jak Josef Fritzl dbał o swoja rodzinę.
Mam na myśli HC, tego samego, który interes ludu Wenezueli przedłożył nad interesy Exxon Rex i podległego tej korporacji rządu USA.
Masz na myśli tego Hugo, co doprowadził swój kraj do ruiny? Przecież tam odbywają się dantejskie sceny. Chavez był tak troskliwy o swój lud, jak Josef Fritzl dbał o swoja rodzinę.