W październiku książka o wyjątkowej miłości
Już początkiem października premiera niezwykłej książki pod naszym patronatem - "Cholernie mocna miłość. Prawdziwa historia Stefana K. i Williego G.", Lutza van Dijka! O miłości Polaka i żołnierza Wehrmachtu, za którą Stefan K. został skazany na mocy paragrafu 175.
We wrześniu 1939 roku Trzecia Rzesza napada na Polskę. Nastoletni Stefan wraz z matką i rodzeństwem próbuje przetrwać trudy wojennej rzeczywistości w rodzinnym Toruniu. Chwyta się różnych zajęć: pracuje u niemieckiego piekarza, potem w lokalnej fabryce. Popołudniami śpiewa w chórze teatralnym. Pewnego dnia poznaje Williego – stacjonującego w mieście młodego żołnierza Wehrmachtu. Ich przypadkowe spotkanie daje początek gorącemu uczuciu. Mimo grożącego niebezpieczeństwa – relacje intymne między Polakami a Niemcami są surowo karane – decydują się walczyć o swoją miłość. Cholernie mocną miłość.
W Polsce "Cholernie mocna miłość" ukaże się już 4 października, nakładem wydawnictwa ha!art. Redaktorką książki jest m.in. Joanna Ostrowska.
Okładkę zaprojektował Arobal.
"Do końca życia czwartego listopada każdego roku Stefan zapalał świeczkę, myślał o Willim i modlił się w nadziei, że ten przeżył wojnę. Czwartego listopada 1941 roku spotkał Williego po raz pierwszy. Sześćdziesiąt dwa lata później, w ten sam dzień, zamknął oczy na zawsze. Mimo wszystkich doznanych upokorzeń nikt ani nic nie mogło zniszczyć doświadczenia jego pierwszej miłości. Przetrwało ono do samego końca" - czytamy w posłowiu autora.
Książka pod naszym patronatem.
(red)
Nie rozumiem. Problemem była relacja między Polakiem a Niemcem, a to że to była relacja homoseksualna, to już nie był problem dla nazistowskich Niemiec?
Poczytaj sobie o Rohmie. Spora część doktryny narodowego socjalizmu funkcjonowała tylko na papierze i była opium dla niewykształconych nizin społecznych żeby było łatwiej ich kontrolować. W samym NSDAP też zdarzali się geje tylko byli mniej otwarci od Ernsta. Jakby ten Niemiec był jeszcze jednym z kilkuset tysięcy żydów służących w Wermachcie to dopiero sporo ludzi byłoby w szoku. Historię piszą zwycięzcy a znacznie bardziej opłacalnym było wszystko uprościć i zobrazować Niemców jako 100% antagonistów i zło wcielone (zwłaszcza ZSRR było to na rękę). Mniejsza o historie i tak większość ludzi w rzeczywistości jej nie zna.
Nie rozumiem. Problemem była relacja między Polakiem a Niemcem, a to że to była relacja homoseksualna, to już nie był problem dla nazistowskich Niemiec?