Transpłciowa członkini Navy Seals pisze do Trumpa
Emerytowana już członkini elitarnego oddziału Navy Seals, Kristin Beck, skomentowała środową decyzję Donalda Trumpa, który zakazał osobom transpłciowym służby w wojsku. "Spotkajmy się, twarzą w twarz i powiedz mi, że nie jestem tego warta" - powiedziała Beck, która ujawniła się w 2013 roku. Beck służyła w armii, w tym w elitarnej jednostce komandosów, 20 lat.
W środę prezydent USA, Donald Trump, ogłosił (na Twitterze), że osoby transpłciowe nie mogą służyć w amerykańskiej armii. "
Nasze wojsko ma być skoncentrowane na walce i zwycięstwie i nie może być obarczone olbrzymimi kosztami opieki medycznej oraz problemami generowanymi przez osoby transpłciowe. Dziękuję" - napisał m.in. Trump.
Przypomnijmy, że w 2016 roku, pięć lat po zniesieniu w amerykańskiej armii zasady "don't ask, don't tell", Pentagon ogłosił, że otwiera się na osoby transpłciowe.
Decyzja Trumpa oburzyła wiele osób, organizacje prawno-człowiecze zapowiadają walkę z dyskryminującą ich zdaniem decyzją.
Głos zabrała m.in. Kristin Beck, która przez 20 lat służyła w legendarnym już oddziale szóstym Navy Seals. Beck jest odznaczaną bohaterką wojenną, uczestniczką wielu akcji antyterrorystycznych - Team 6 brał udział m.in. w zabiciu Osamy Bin Ladena. W 2011 roku Beck przeszła na żołnierską emeryturę i od razu zdecydowała się na tranzycję. Dwa lata później ukazała się jej wspomnieniowa książka, która od razu stała się bestsellerem. I poruszyła problem zakazu służby dla osób transpłciowych.
Co ciekawe - coming out Beck spotkał się z dużym uznaniem i poparciem wśród amerykańskich komandosów, którzy gratulowali odwagi.
W rozmowie z "Business Insider" Beck mówi: "Transpłciowość nie ma znaczenia. Robimy swoje. Bycie osobą transpłciową nie wpływa na innych, jesteśmy światłem wolności. Jeżeli nie możesz zapewnić ochrony amerykańskim obywatelom, to coś tu jest nie tak. Spotkajmy się, twarzą w twarz, i powiedz mi, że nie jestem tego warta" - apeluje do prezydenta USA była komandoska.
Amerykańskie media podają, że obecnie w amerykańskim wojsku może służyć 6, a nawet i 15 tys. transpłciowych osób. Tym bardziej decyzja Trumpa wzbudziła wiele negatywnych reakcji, nawet z nie tak oczywistej strony. John McCain, republikański, konserwatywny polityk, wydał oświadczenie, w którym podkreśla, że każda osoba, która chce służyć swojemu krajowi, powinna mieć taką możliwość. Niezależnie od tożsamości płciowej.
Trump zwracał uwagę m.in. na koszty medyczne, związane z obecnością osób transpłciowych w armii. Szacunki mówią o rocznym wydatku w wysokości między 2 a 8 milionów dolarów. Co stanowi znikomy procent kosztów całego ubezpieczenia zdrowotnego w amerykańskim wojsku. Nieprzychylne Trumpowi media już wyszukały, że tylko w 2014 roku wojsko wydało 84 miliony na... leczenie problemów z erekcją, głównie na viagrę.
(md)