Czy Donald Trump popiera równość małżeńską? "To nieistotne, albowiem kwestia ta została rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy. To już załatwione" - powiedział nowy prezydent USA w pierwszym wywiadzie telewizyjnym po wyborach.
W zeszłym tygodniu Donald Trump wygrał wybory prezydenckie w USA. Kandydat Partii Republikańskiej zdobył 288 głosów elektorskich, Hillary Clinton - 215.
Zaraz po wyborach
media i organizacje LGBT przypomniały, że Trump zapowiadał m.in. powołanie sędziów Sądu Najwyższego, którzy obalą równość małżeńską o ile będą mieli okazję i popierał rozwiązania prawne (takie jak w Karolinie Północnej), umożliwiające dyskryminację ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Kandydatem na wiceprezydenta jest Mike Pence, gubernator Indiany, który nigdy nie ukrywał swoich homofobicznych poglądów i niezgody na równość małżeńską.
O małżeństwa jednopłciowe zapytała Donalda Trumpa dziennikarka CBS, Lesley Stahl, w pierwszym wywiadzie telewizyjnym nowego prezydenta USA. Zapytany, czy popiera równość małżeńską, Trump odpowiedział, że "To nieistotne, albowiem kwestia ta została rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy. To już załatwione". Dopytywany przez Stahl, co zatem z zapowiedziami powołania konserwatywnych sędziów, którzy mogliby obalić równość małżeńską, Trump powtórzył, że "To załatwione. Sprawa ta znalazła się w Sądzie Najwyższym i jest skończona. I nie mam z tym problemu".
W trakcie wywiadu Trump był dużo spokojniejszy i wyważony, niż w trakcie kampanii wyborczej. Nowy prezydent USA złagodził swoje stanowisko wobec Obamacare i podkreślił, że chce deportować z Ameryki nielegalnych imigrantów, ale tylko tych, którzy popełnili przestępstwa. Ciepło i z uznaniem wypowiadał się o Baracku Obamie i Hillary Clinton.
(red)
Podczas kampanii też zdarzyło mu się złagodnieć kilka razy a potem znowu to samo.No i mamy kilka doświadczeń z Polski gdzie zaczynało się łagodniej a kończyło na wiadomo czym
Teraz przenieśmy się na Polskie relacje? Czy ktokolwiek w tym momencie choćby udawał, że to co zostało ustanowione wcześniej, może obowiązywać? Wydaje mi się, że nie. Od początku ogłosili by, że to zbrodnicza ustawa, która niszczy rodzinę. Mówiąc brutalnie - Polska jest państwem, które nie dość, że musi robić KK laskę, to jeszcze musi za to płacić.