"Większość moich bliskich przyjaciół to geje i lesbijki" - mówi gwiazda "Bridget Jones", Renée Zellweger i przyznaje, że jedna z przyjaciółek lesbijek... wyznała jej miłość. Od piątku w naszych kinach trzecia odsłona przygód Bridget - my już widzieliśmy!
Na kolejną filmową odsłonę lubianej także przez LGBT książkowej serii musieliśmy czekać kilkanaście lat. Bridget znów jest singielką, tym razem po czterdziestce. Bohaterka spotyka jednak przystojnego Amerykanina Jacka (Patrick Dempsey), który jest wszystkim tym, czym nie jest Mark Darcy, z którym Bridget się rozstała. Ale na tym nie kończy się historia. Bo kłopoty i Bridget to synonimy. Wkrótce okazuje się, że panna Jones spodziewa się dziecka. Nie jest jedynie pewna, który z panów jest jego ojcem…
W "Bridget Jones 3" nie brakuje tęczowych nawiązań (byliśmy i potwierdzamy), a sama Renée Zellweger w rozmowie z "The Advocate" podkreśla, że zdaje sobie sprawę z tego, że filmowa seria była dobrze przyjęta przez widownię LGBT, a geje i lesbijki byli w jej życiu od zawsze. "Większość moich bliskich przyjaciół to geje i lesbijki i mam i swoją perłę. Kilka lat temu byłam na sylwestra w Miami z moim przyjacielem i jego chłopakiem, gdzie dopadli nas paparazzi. Mieliśmy taki moment jak z Bridget Jones: któryś z tabloidów opublikował je potem z komentarzem - czy Renée znalazła swoją perłę? Bardzo się mi to spodobało, zwłaszcza, że on jest dla mnie jak rodzina" - opowiada aktorka.
Zellweger przyznała też, że jedna z jej przyjaciółek lesbijek wyznała jej kiedyś miłość (podobna scena była w drugiej odsłonie filmu): "Rozmawiałyśmy o tym, śmiałyśmy się, cieszyłam się, że ufa mi i że miałyśmy taki układ, w którym mogłyśmy o tym porozmawiać. Kocham ją, ale w zupełnie inny sposób".
"Bridget Jones 3" w naszych kinach od 16 września.
(red)
współczesna les raczej wzoruje się na "House of cards" niż na pamiętnikach podstarzałej Ally Mcbeal... ale faktycznie można ostro się pośmiać...