Miłość to miłość, nawet w grze
Świat oszalał na punkcie nowej, smartfonowej gry, "Pokémon GO".
Jeżeli w ostatnim czasie widzieliście ludzi, którzy biegają po różnych miejscach z telefonami przed sobą to z pewnością dołączyli do światowego szaleństwa zwanego "Pokémon GO". Pomysł jest prosty: z pomocą aplikacji, która korzysta z aparatu i GPS w telefonie można "łapać" potworki w rzeczywistym świecie. Pokémony można potem trzymać i obserwować ich rozwój, a także walczyć z innymi graczami. I chociaż gra oficjalnie wyszła dopiero w kilku krajach, grają w nią już ludzie na całym świecie, a akcje firmy Nintendo idą na giełdach w górę.
Jednym z elementów gry są tzw. "gym", w których można zostawić swojego Pokémona i tym samym je przejąć. Gymy mieszczą się w bibliotekach, muzeach, czy kościołach.
Fani i fanki gry zauważyli ostatnio, że do ciekawej sytuacji doszło w mieście Topeka w Kansas, a dokładnie w siedzibie Westboro Baptist Church (Kościół Baptystyczny Westboro), homofobicznej organizacji. W gymie, który mieści się w budynku ktoś umieścił różowego, uroczego Pokémona Clefairy o imieniu Loveislove (miłość to miłość). Graczom i graczkom pomysł bardzo się spodobał, a wieść szybko rozniosła się w mediach społecznościowych.
Co na to WBC? Postanowili zawalczyć o swoją siedzibę i poinformowali, że "zrekrutowali Jigglypuff, by rozprawił się z sodomickim miłość to miłość Clefairy".
Czy nie sądzicie, że ta cywilizacja musi upaść? A Wy gracie w "Pokémon GO"?
(red)