Dyskryminacja w szkole jest częsta, a w najgorszej sytuacji są uczennice i uczniowie homoseksualni oraz osoby ubogie - takie wnioski płyną z opublikowanego w tym tygodniu raportu "Dyskryminacja w szkole - obecność nieusprawiedliwiona", przygotowanego przez Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej.
Od epitetów i wykluczającego języka po przemoc psychiczną, fizyczną, seksualną i cyberprzemoc – na takie formy przemocy motywowanej uprzedzeniami narażeni są uczniowie i uczennice szkół wszystkich szczebli ze względu na swoją tożsamość - podkreśla TEA i wylicza, które dzieci są traktowane najgorzej:
ubogie oraz chłopcy "odstający" od społecznej normy męskości. Inne przesłanki gorszego traktowania to niepełnosprawność, kolor skóry lub etniczność, wyznanie, wygląd (np. otyłość) i orientacja seksualna.
"Raport pokazuje, jak różne postaci może przybierać dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami" – mówi Małgorzata Jonczy-Adamska, współkoordynatorka projektu badawczego. "Wyzywanie, popychanie, izolowanie rówieśników ze względu na ich tożsamość jest traktowane jako „naturalne” i w związku z tym bagatelizowane, zarówno przez uczniów, jak nauczycieli. To uniemożliwia zarówno dostrzeżenie dyskryminacji, reagowanie na nią, jak i prowadzenie działań przeciwdziałających takim zjawiskom".
Badanie pokazało, że grupą dopuszczającą się dyskryminacji w stosunku do uczniów i uczennic bywają również sami nauczyciele i nauczycielki. Chodzi tutaj przede wszystkim o używanie prześmiewczych, pogardliwych określeń (Jehowce, pedały), upowszechnianie uprzedzeń i treści dyskryminacyjnych oraz gorsze traktowanie konkretnych uczniów i uczennic. TEA przywołuje przykład homoseksualnego ucznia, który przebiera się z dziewczynkami w szatni: "Z jakiego powodu? Dlatego, że boi się agresji w szatni męskiej. Chłopak mówi, że nie chce się z dziewczynami przebierać, ale słyszy: „jak jesteś pedałem, to proszę”. Tak na luzaka mówi wyluzowany wuefista".
Nauczyciele, jeśli reagują na dyskryminację, to najczęściej w formie pogadanki skierowanej do sprawcy lub sprawczyni danego zdarzenia, rzadko zwracają uwagę na to, że dyskryminacji mogą zapobiegać świadkowie. Na przemoc i dyskryminację często reagują uczniowie i uczennice młodszych klas. Im starsi uczniowie – tym bardziej bierna postawa. Brak reakcji jest równie częstym zachowaniem nauczycieli.
W szkole coraz częściej pracują liderzy i liderki równości – osoby, które prowadzą działania antydyskryminacyjne dla swojej społeczności szkolnej – uczniów lub nauczycieli. Osoby te nie tylko reagują na dyskryminację, wspierają swoich uczniów i uczennice w reagowaniu na nią, ale edukują o równości i różnorodności. Są w tym jednak osamotnieni.
TEA przypomina, że od września 2013 roku szkoły mają obowiązek prowadzenia działań antydyskryminacyjnych, jednak – jak pokazał zawarty w badaniu przegląd tego, co raportują – duża część z nich ma z przeciwdziałaniem dyskryminacji niewiele wspólnego (są to działania charytatywne, religijne lub powielające stereotypy, którym działanie antydyskryminacyjne powinno przeciwdziałać).
Raport dostępny jest na stronie TEA.(mat. pras.)
byłem takim chłopcem i ówczesne środowisko zniszczyło mi życie, równieśnicy - dzieci jak dzieci, w tym wieku nie miały jeszcze na tyle rozwiniętej empatii by dostrzec że czynią "zło" drugiemu, ale nauczyciele...dorośli ludzie. Mam żal do dziś. Do dziś nikt mnie nie przeprosił, ani sami oprawny, współwinni koledzy i koleżanki, ani nawet nauczyciele czy rodzice za te kilka lat zjedzonych nerwów, konieczność wsparcia ze strony psychologów, nerwicy, medykamentów, terapii, depresji, ucieczki od ludzi, w końcu stania się 'antyspołecznikiem' i wielokrotnych prób samobójczych. Najlepsze w tym jest to, że nie każda osoba dorosła jest na tyle świadoma by zrozumieć gdzie naprawdę leżał błąd. Większość wciąż widziało go we mnie - nie w tych którym ponoć 'przeszkadzałem', bo odstawałem od ich normy zachowań. Śmieszne to życie...jak śmieszni i głupi są ludzie.
Prowadziłam już 3 lekcje wychowania do życia w rodzinie w moim gimnazjum, moja wychowawczyni głęboko mnie wspiera w tym, i gdy będę absolwentką również będę prowadzić te lekcje w wolnym czasie. Na tych zajęciach nie mówię jedynie o homoseksualności ale o transpłciowości, hermafrodyźmie, aseksualności, kolorze skóry, romantyczności, paradach, związkach partnerskich, dyskryminacji ogólnej i dostosowanej do danego obszaru (np. kraje islamu), o gender i kilku innych sprawach a mam tylko 45 min więc to jest naprawdę bardzo mało... po każdej takiej lekcji mam zdarte gardło i jeszcze większą chęć do szerzenia wiedzy antydyskryminacyjnej.
Niestety wciąż walczymy z małą frekfencją na wdż spowodowaną nudnymi lekcjami prowadzonymi w przeszłości ucznia przez zakonnice/księży. (wg mnie ludzie mający związek z kościołem katolickim wgl nie powinni być dopuszczani do głosu [między innymi dlatego że nie każdy kto chce chodzić na wdż musi wierzyć w boga<a już wgl w sposób katolicki>])
Mam nadzieję że nie jestem jedyną osobą w Polsce która jako uczeń/nnica prowadził/a zajęcia wychowania do życia w rodzinie w swojej szkole :)
I nie mówię, że trzeba żyć w tajemnicy, ale po prostu dla świętego spokoju można pewne fakty ograniczyć dla rodziny czy przyjaciół (bo jak wiadomo są to ludzie do których mamy większe zaufanie, jak do kolego czy koleżanki).
jak to się nic nie zmienia... ludzie są bardziej kreatywni i zaradni z każdym kolejnym rocznikiem... przynajmniej dają z siebie wszystko co mają najlepszego, by wyjść na swoje-głowa do góry, włącz myślenie i odważnie do przodu...krok po kroku...
A mi wydaję się wręcz odwrotnie, że z każdym kolejnym rocznikiem chcą być bardziej prowadzeni za rączkę ^^
nie dziwie sie...w tym pogmatwanym swiecie nie trudno sie zagubic
A mnie jeszcze inaczej! Bardziej te różnice widać moim zdaniem.
jak to się nic nie zmienia... ludzie są bardziej kreatywni i zaradni z każdym kolejnym rocznikiem... przynajmniej dają z siebie wszystko co mają najlepszego, by wyjść na swoje-głowa do góry, włącz myślenie i odważnie do przodu...krok po kroku...
A mi wydaję się wręcz odwrotnie, że z każdym kolejnym rocznikiem chcą być bardziej prowadzeni za rączkę ^^
jak to się nic nie zmienia... ludzie są bardziej kreatywni i zaradni z każdym kolejnym rocznikiem... przynajmniej dają z siebie wszystko co mają najlepszego, by wyjść na swoje-głowa do góry, włącz myślenie i odważnie do przodu...krok po kroku...
to chyba jednak nie do mnie... ja już szkołę mam dawno za sobą...
jak to się nic nie zmienia... ludzie są bardziej kreatywni i zaradni z każdym kolejnym rocznikiem... przynajmniej dają z siebie wszystko co mają najlepszego, by wyjść na swoje-głowa do góry, włącz myślenie i odważnie do przodu...krok po kroku...