Andreja Pejic będzie pierwszą transpłciową modelką, którą sprofiluje amerykański magazyn "Vogue". "Przyznam, że w swoim życiu wiele razy słyszałam, iż szansa na to, że znajdę się na tych stronach jest równa zero. Możecie sobie wyobrazić co teraz czuję!" - napisała na Facebooku modelka.
Andrej Pejic, urodzony w Bośni i Hercegowinie model, szturmem zdobył nie tylko wybiegi, ale wszystkie magazyny modowe, bardzo często występując w podwójnych rolach: męskiej i żeńskiej. "Prawda jest taka, że muszę pracować podwójnie ciężko, żeby inni brali mnie na poważnie" - mówiła Pejic w rozmowie z magazynem "OUT" w zeszłym roku, dodając, że dla niej "zawsze ważne było, by pokazać, że płeć nie ma znaczenia", albowiem "nie ona nas definiuje".
W połowie 2014 roku modelka przyznała, że kilka miesięcy wcześniej przeszła korektę płci. "Chcę podzielić się ze światem moją historią, albowiem czuję społeczną odpowiedzialność. Mam nadzieję, że moja otwarta postawa sprawi, że ten temat przestanie być tabu" -
powiedziała w lipcu w rozmowie z magazynem "People". W majowym numerze prestiżowego amerykańskiego "Vogue" znajdzie się czterostronicowa sesja z Pejic oraz wywiad. Andreja będzie pierwszą transpłciową modelką, której magazyn poświęci aż tyle miejsca. "Gdyby na początku mojej kariery w przemyśle modowym, albo w jej połowie, albo nawet jeszcze w tym roku ktoś mi powiedział, że VOGUE poświęci mi aż cztery strony - nie uwierzyłabym i miałabym świadomość, że to zawsze byłoby trudne" - napisała Andreja w mediach społecznościowych, dodając, że wiele razy słyszała też, że nie ma na to szans. Modelka podziękowała magazynowi za "tworzenie historii", ale przede wszystkim za "reprezentację całej społecznej mniejszości kobiet, często zapomnianych i otwarcie dla nich drzwi w przemyśle modowym".
(md)
Szanowny autorze powyższego artykułu, pragnę zapewnić Cię, że pisanie o osobie transpłciowej korzystając z jej imienia i stosownego rodzaju gramatycznego Cię nie zabije. Wymachiwanie czytelnikom przed nosem od dawna nieaktualną zawartością starego dowodu osobistego Andreji zdradza kompletną nieznajomość "trans etiquette 101". Szczerze mówiąc, po stronie skupiającej się na sprawach społeczności LGBT spodziewam się więcej. Dużo więcej.
Jeżeli koniecznie chcesz, mogę Ci to wytłumaczyć na przykładzie. Powiedzmy, że pani Nowak żeni się i zostaje panią Kowalską.
- "Nowak wyszła z szafy już w liceum!"
-"Kto?"
-"No, Nowak..."
-"Nie znam"
-"No, Kowalska nazywała się Nowak przed ślubem"
-"To dlaczego nie powiedziałeś Kowalska?"
-"Bo to było przed jej ślubem!"
-"...
Co?"
tldr O osobach trans mówimy zgodnie z ich imieniem i płcią. Żadnych "ale", ani "chyba, że".
Ja np. nie mówię komplementów hetereseksualnym mężczyznom, bo odbierają to jako podryw... Za to chętnie komplementuję urodę gejów, z ich strony raczej nic mi nie grozi. Nie będą się do mnie dostawiać, gdy powiem im, że mają ładne oczy.
ja bym Ci wtedy odpowiedział - 'Ty jesteś chyba bi' - i dziwnie bym się poczuł...nie, dzięki
Zastanawiam się, czy nadejdzie kiedyś taki moment, że geje będą w stanie komplementować kobiety bez zaznaczania, że są gejami. To samo dotyczy heteroseksualnych mężczyzn komplementujących innych mężczyzn ze swoim słynnym "no homo". Kiedy ludzie zrozumieją, że nie trzeba posiadać pociągu do danej płci, żeby rozpoznać ludzkie piękno? Najwyższa pora.
Mi tego nie musisz mówić; zaznaczyłem uprzedzając pytania: to ty w końcu gej jesteś czy hetero, albo, nie daj boże, bi? Ale zgadzam się z tobą, mogłem sobie darować, następnym razem nie bedę zaznaczał jakiej orientacji jestem :)
Zastanawiam się, czy nadejdzie kiedyś taki moment, że geje będą w stanie komplementować kobiety bez zaznaczania, że są gejami. To samo dotyczy heteroseksualnych mężczyzn komplementujących innych mężczyzn ze swoim słynnym "no homo". Kiedy ludzie zrozumieją, że nie trzeba posiadać pociągu do danej płci, żeby rozpoznać ludzkie piękno? Najwyższa pora.