Monica Lewinsky, najbardziej znana na świecie stażystka, bohaterka skandalu obyczajowego z udziałem prezydenta Billa Clintona, po wielu latach przerwała milczenie. Po zeszłorocznym wywiadzie dla "Vanity Fair", obecnie 42-letnia Lewinsky dała wykład TED w Vancouver, zatytułowany "Cena wstydu". Kobieta powiedziała w nim, że postanowiła zabrać głos po samobójstwie 18-letniego, nękanego przez kolegów geja.
W 2010 roku
18-letni Tyler Clementi skoczył z mostu po tym, gdy jego koledzy sfilmowali go podczas uprawiania seksu z mężczyzną. Jego śmierć była jedną z najgłośniejszych - i sprawiła, że kwestia nękania młodzieży LGBT i cyberprzemocy na jakiś czas zagościła w amerykańskiej publicznej debacie. Od 2010 roku Amerykanie obchodzą w październiku Spirit Day - nie zapominają o założeniu fioletowego elementu ubioru, by uczcić pamięć nie tylko zmarłych tragicznie nastolatków, ale okazać wsparcie wszystkim młodym ludziom LGBT, którzy na co dzień borykają się z prześladowaniami i nękaniem w szkołach.
"Gdy miałam 22 lata zakochałam się w swoim szefie. Gdy miałam 24 lata - poznałam konsekwencje mojego czynu... Nie ma dnia, by nie przypominano mi o moim błędzie, którego bardzo żałuję" - powiedziała Monica Lewinsky podczas wykładu TED w Vancouver. "Byłam pacjentem zero w natychmiastowej utracie reputacji w skali globalnej. Uwaga i sądy, które mnie dotyczyły, zwłaszcza personalnie, były bezprecedensowe: zostałam zdzirą, dziwką, szmatą" - mówiła Lewinsky.
42-latka przyznała, że kilka lat temu odbyła ze swoją matką rozmowę telefoniczną o samobójczej śmierci Tylera Clementi. "Moja mama była wstrząśnięta i rozbita po śmierci Tylera, czego początkowo nie mogłam zrozumieć. Potem zdałam sobie sprawę, że przypomniał się jej rok 1998, gdy co noc siedziała przy moim łóżku i kazała mi brać prysznic przy otwartych drzwiach do łazienki... Rok, gdy moi rodzice bali się, że zostanę upokorzona na śmierć". Lewinsky powiedziała podczas wykładu, że
zbyt wielu rodziców dowiedziało się o prześladowaniach i upokorzeniu ich dzieci, gdy już było za późno. "Potrzebujemy kulturowej rewolucji - publiczne upokarzanie musi się skończyć, czas na interwencję - nie tylko w internecie, ale także w całej naszej kulturze" - mówiła kobieta, apelując o
współczucie i empatię, nie tylko online i dodając, że nękanie można przetrwać.
Wystąpienie Lewinsky spotkało się z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony docenia się jej odwagę i głośne mówienie o problemie werbalnej, zwłaszcza cyberprzemocy, z drugiej krytykuje się za podpięcie do tragicznej śmierci Tylera Clementi.
Jakie jest Wasze zdanie?(md)
Więc rekapitulując - podoba mi się Twoje podejście, bo jest takie pełne dobra. Ale życie jest inne - jak w Taoiźmie, masz Yin i Yang. Masz jasną i ciemną stronę. Masz niebo i piekło. Masz dobro i zło. I żebyś stanął na głowie a penis CI zwisał do ust, to i tak tych reguł nie zmienisz-)
Moze i sa osoby ktore chca pomoc w jakikolwiek sposob ale mysle ze najpierw trzeba innym dobrze pojazac lub przekazac do to znaczy bycie homo bi czy trans dopiero pozniej stopniowo mozna zaczac zmieniac innych.
źle ogniskujesz źródło problemu. To o czym piszesz w medycynie nazywa się postępowaniem objawowym, a podstawą leczenia jest zawsze postępowanie przyczynowe.
Co więcej określenie "aby nie dawały się łobuzom niszczyć" uznam za co najmniej niefortunne, bo jest to przełożeniem ciężaru odpowiedzialności za całą sytuację na osobę ofiary. To niemal oskarżenie że swoją słabością prowokują zachowanie agresywne i poniżające z strony osoby znęcającej się. Na myśl przychodzi mi niemal kuriozalne porównanie do kobiet w krajach islamu gdzie odsłonięciem niewielkiej części ciała rzekomo prowokują gwałt, a dodatkowo obwinia się je o prowakacje, usprawiedliwiając tym samym zachowanie mężczyzn.