" Z pewnością w kwestii ustawy o związkach partnerskich Paweł Kukiz, jako prezydent, postawiłby właśnie na realny dialog społeczny. W sprawach gdzie pojawiają się emocje różnych grup społecznych uszanowanie każdej z nich jest bardzo trudne. Dlatego to właśnie rolą prezydenta byłoby inicjowanie i prowadzenie takiego dialogu. Być może temat okazałby się na tyle ważki, że ostateczną decyzję w tej sprawie musiałoby poprzedzić referendum" - tymi słowami szef sztabu wyborczego Pawła Kukiza, Patryk Hałaczkiewicz odpowiedział na pytanie Kampanii Przeciw Homofobii o kwestię poparcia związków partnerskich.
W czwartek Paweł Kukiz poinformował, że jego sztab ma już zebrane wymagane 100 tys. podpisów. Ostatnie sondaże wyborcze dają muzykowi ok. 5 proc. poparcia. "Nie jest to na pewno rzecz wymierna, jakaś wiarygodna. Ja odczuwam przeogromną radość, że mimo tych prób wykreowania z człowieka antysystemowego bandyty, dewianta, psychopaty, oszołoma, spotykam ludzi na ulicy, którzy mają podniesione kciuki, rozmawiam z ludźmi i to jest ten mój sondaż" - komentował te doniesienia kandydat na prezydenta.
W czwartek,
na profilu facebookowym Kampanii Przeciw Homofobii, pojawił się komentarz do doniesień o zebranych przez Pawła Kukiza podpisach. Jest nim odpowiedź od szefa sztabu wyborczego Kukiza, Pawła Hałaczkiewicza, na pytanie o poparcie dla związków partnerskich.
Szanowni Państwo,
Paweł Kukiz jako jedyny kandydat obywatelski startuje do wyborów z pełną świadomością tego z jak wieloma obywatelskimi postulatami przyjdzie mu się zetknąć. W obecnej kampanii koncentruje się na fundamentalnym postulacie systemowym, który jest pierwotny wobec większości problemów jakie trawią współczesną Polskę. To właśnie w tym przedmiocie Paweł Kukiz ma zdecydowany plan wykorzystania, w pierwszej kolejności, inicjatywy ustawodawczej. Wiele pozostałych spraw kandydat na prezydenta postuluje pozostawić w gestii decyzji Narodu.
Obywatelski charakter prezydentury wymusza zatem również określone ustosunkowanie się do postulatów społecznych. Najlepszą odpowiedzią na nie zawsze jest dialog i ostatecznie, wspomniana wola Narodu. Z pewnością w kwestii ustawy o związkach partnerskich Paweł Kukiz, jako prezydent, postawiłby właśnie na realny dialog społeczny. W sprawach gdzie pojawiają się emocje różnych grup społecznych uszanowanie każdej z nich jest bardzo trudne. Dlatego to właśnie rolą prezydenta byłoby inicjowanie i prowadzenie takiego dialogu. Być może temat okazałby się na tyle ważki, że ostateczną decyzję w tej sprawie musiałoby poprzedzić referendum.
Podsumowując, Paweł Kukiz, jako prezydent, z pewnością nie lekceważyłby głosów, które płyną ze społeczeństwa, lecz starał je odpowiednio wyważyć i szukać kompromisów z poszanowaniem grup, pewnym postulatom przeciwnych.
Z poważaniem
Patryk Hałaczkiewicz, szef sztabu wyborczego Pawła Kukiza
za: facebook.com/lgbt.kph
(red)
Każdy krzyczy o legalizacji związków partnerskich,a do tego niestety jest potrzebna zmiana w konstytucji co z racji studiowanego przeze mnie kierunku słabo widzę niestety. Wiadomo,że miło byłoby budzić się rano koło ukochanej osoby ze świadomością,że można bezpiecznie budować przyszłość bez strachu chociażby o to czy lekarz powie Ci co dolega Twojej ukochanej osobie.
Kukiz udowodnił, że nie jest za równością i narodem, udowodnił, że chce kontynuować polityką ciemnej masy.
Naród nie ma prawa decydować o tym co jest już ustalone w konstytucji. Dlatego przynajmniej dla mniejszości seksualnych muszą być wprowadzone związki partnerskie obowiązkowo. Brak związków partnerskich, jest złamaniem podstawowych praw wolności i równości.
Jeśli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że jest głupcem.
Związki partnerskie pozwalają partnerom pochować się po śmierci, decydować o leczeniu i odwiedzaniu w szpitalu, prawa spadkowe, możliwość pomocy partnerowi w prowadzeniu firmy, możliwość rozliczania się wspólnie, narzucają również obowiązki dbania o siebie. To podstawowe prawa każdego człowieka do życia w kraju, w którym do wszystkiego trzeba mieć prawo, to nie jest żaden przywilej.
Kukiz chce oddawać decyzję o mniejszościach większości bez uwzględniania najwyższego prawa w Polsce jakim jest Konstytucja. Przykre, ale głosować na niego mągą tylko ignoranci. Bo jeśli ktoś pomija konstytucyjne prawa obywateli nie chce pomóc narodowi tylko dyskryminować mniejszości nie może być prezydentem wszystkich Polaków. Równość , konstytucja, to fundament spójnego narodu, od tego należy zacząć odbudowę Polski.
Kukiz udowodnił, że nie jest za równością i narodem, udowodnił, że chce kontynuować polityką ciemnej masy.
Naród nie ma prawa decydować o tym co jest już ustalone w konstytucji. Dlatego przynajmniej dla mniejszości seksualnych muszą być wprowadzone związki partnerskie obowiązkowo. Brak związków partnerskich, jest złamaniem podstawowych praw wolności i równości.
Jeśli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że jest głupcem.
Związki partnerskie pozwalają partnerom pochować się po śmierci, decydować o leczeniu i odwiedzaniu w szpitalu, prawa spadkowe, możliwość pomocy partnerowi w prowadzeniu firmy, możliwość rozliczania się wspólnie, narzucają również obowiązki dbania o siebie. To podstawowe prawa każdego człowieka do życia w kraju, w którym do wszystkiego trzeba mieć prawo, to nie jest żaden przywilej.
Kukiz chce oddawać decyzję o mniejszościach większości bez uwzględniania najwyższego prawa w Polsce jakim jest Konstytucja. Przykre, ale głosować na niego mągą tylko ignoranci. Bo jeśli ktoś pomija konstytucyjne prawa obywateli nie chce pomóc narodowi tylko dyskryminować mniejszości. Równość , konstytucja, to fundament spójnego narodu, od tego należy zacząć odbudowę Polski.
Co więcej, Biedronia wcale nie obraża słowo „pedał” jeśli pada z ust kogoś znanego w środowisku: „Trzeba mieć dystans do pewnych spraw. Wiem, że pan Kukiz ma wielu znajomych gejów” stwierdził. „Niech pan nie mówi, bo mój wizerunek faszysty pryśnie i nie zostanie radnym” zaczęli się przekomarzać. Ale mimo sympatycznej atmosfery Paweł Kukiz w końcu rzucił: „Ale jeśli ktoś mi wymachuje przyrodzeniem przed oczyma, to to już jest przeginka!”.
i to w mediach... jak jest prywatnie i co ma w głowie? nie wiem, ale pod publiczke zawsze pokazują lepszy obraz niż jest naprawdę.
chciałabym zagłosować na kobietę... tylko że żadnej- ŻĄDNEJ sensownej kandydatury nie ma ;/
Moje i tylko moje? A już twoje nie? A całej reszy ludzi na tym portalu również nie?
Of course, ale jeden procent to jeden procent. Wszystkie te sprawy są jedynie składową.
Np. ja jestem minarchistą, jednak w sytuacji gdy nie ma żadnego stricte libertariańskiego kandydata muszę wybrać "mniejsze zło". Dopóki wannabe prezydent nie chce penalizować stosunków homoseksualnych kwestie związane z LGBT nie grają dla mnie większej roli. Oczywiście dla kogoś innego moga one byc mega ważne, jednak mimo wszystko nie wydaje mi się, że możliwość zaciągania wspólnych kredytów jest dla niego/niej ważniejsza niż to jak zostanie rozwiązana kwestia systemu emerytalnego.
No Korwin Mikke w dużej mierze macza palce w liberatianizmie więc masz swój wybór. A co do przykładu kwestii systemu emerytalnego, to owszem zgadzam się, że to prawdopodobnie ważniejsze ale od kiedy to politycy w swojej kadenci mają skupiac się tylko i wyłącznie na jednym problemie społecznym?
Moje i tylko moje? A już twoje nie? A całej reszy ludzi na tym portalu również nie?
Of course, ale jeden procent to jeden procent. Wszystkie te sprawy są jedynie składową.
Np. ja jestem minarchistą, jednak w sytuacji gdy nie ma żadnego stricte libertariańskiego kandydata muszę wybrać "mniejsze zło". .
Moje i tylko moje? A już twoje nie? A całej reszy ludzi na tym portalu również nie?
Choroby psychiczne polegają przede wszystkim na różnych obsjesjach... Ktoś tu miał dużą obsesję na punkcie pana Deski i reklamował go pod różnymi nickami, atakując przy tym złą redakcję Queer...
Of course, ale jeden procent to jeden procent. Wszystkie te sprawy są jedynie składową.
Np. ja jestem minarchistą, jednak w sytuacji gdy nie ma żadnego stricte libertariańskiego kandydata muszę wybrać "mniejsze zło". Dopóki wannabe prezydent nie chce penalizować stosunków homoseksualnych kwestie związane z LGBT nie grają dla mnie większej roli. Oczywiście dla kogoś innego moga one byc mega ważne, jednak mimo wszystko nie wydaje mi się, że możliwość zaciągania wspólnych kredytów jest dla niego/niej ważniejsza niż to jak zostanie rozwiązana kwestia systemu emerytalnego.
Moje i tylko moje? A już twoje nie? A całej reszy ludzi na tym portalu również nie?
Of course, ale jeden procent to jeden procent. Wszystkie te sprawy są jedynie składową.
Np. ja jestem minarchistą, jednak w sytuacji gdy nie ma żadnego stricte libertariańskiego kandydata muszę wybrać "mniejsze zło". Dopóki wannabe prezydent nie chce penalizować stosunków homoseksualnych kwestie związane z LGBT nie grają dla mnie większej roli. Oczywiście dla kogoś innego moga one byc mega ważne, jednak mimo wszystko nie wydaje mi się, że możliwość zaciągania wspólnych kredytów jest dla niego/niej ważniejsza niż to jak zostanie rozwiązana kwestia systemu emerytalnego.
Raczej sugerowanie, że bycie gejem (lgbt) implikuje potrzebę posiadanie taki samych praw do np. poszanowania godności, poczucia bezpieczeństwa, możliwości wspólnego rozliczania z partnerem, wspólnych kredytów, braku dyskryminacji wśród służb państwowych medycznych i policji i wiele, wile innych, które w chwili obecnej nie są nam przyznawane tylko i wyłącznie z racje tego, że jesteśmy trochę inni niż cała reszta społeczństwa, a na co nie mamy wpływu. I sugeruję raczej, że te fundamentalne potrzeby, pozwalające jednostce na prawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwie, powinny chociażby w sporej częśći kształtować nasze poglądy polityczne. Zwłaszcza, że osoby przejawiające przychylne nam poglądy, często przejawiają również mentalność osób inteligentnych i oświeconych. No chyba, że uważasz, że dobrym pomysłem jest likwidacja publicznej służby zdrowia, darmowej edukacji i zniesienie podatków na rzecz pogłębiania "teorii" skapywania to nie mamy oczym rozmawiać.
Wszystkie wymienione przez Ciebie kwestie stanowią mniej niż 1% decyzji podejmowanych przez władzę, a które będą miały wpływ na Twoje zycie :)
Moje i tylko moje? A już twoje nie? A całej reszy ludzi na tym portalu również nie?
Raczej sugerowanie, że bycie gejem (lgbt) implikuje potrzebę posiadanie taki samych praw do np. poszanowania godności, poczucia bezpieczeństwa, możliwości wspólnego rozliczania z partnerem, wspólnych kredytów, braku dyskryminacji wśród służb państwowych medycznych i policji i wiele, wile innych, które w chwili obecnej nie są nam przyznawane tylko i wyłącznie z racje tego, że jesteśmy trochę inni niż cała reszta społeczństwa, a na co nie mamy wpływu. I sugeruję raczej, że te fundamentalne potrzeby, pozwalające jednostce na prawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwie, powinny chociażby w sporej częśći kształtować nasze poglądy polityczne. Zwłaszcza, że osoby przejawiające przychylne nam poglądy, często przejawiają również mentalność osób inteligentnych i oświeconych. No chyba, że uważasz, że dobrym pomysłem jest likwidacja publicznej służby zdrowia, darmowej edukacji i zniesienie podatków na rzecz pogłębiania "teorii" skapywania to nie mamy oczym rozmawiać.
Wszystkie wymienione przez Ciebie kwestie stanowią mniej niż 1% decyzji podejmowanych przez władzę, a które będą miały wpływ na Twoje zycie :)