W weekend w Warszawie odbył się VIII Kongres Partii Zieloni. "Dość długo szukałam w polityce siebie i swojego miejsca, w końcu je znalazłam. Już tu zostanę. Zieloni mogą wygrywać" – mówiła podczas kongresu Anna Grodzka, która została też członkinią zarządu partii. "Pora na wybory samorządowe, parlamentarne i prezydenckie" – podkreśla w rozmowie z nami Adam Ostolski, współprzewodniczący Zielonych.
Pod koniec czerwca
do Zielonych wstąpiła Anna Grodzka. W maju partia wystawiła samodzielne listy w wyborach do Europarlamentu. Głównym tematem weekendowego Kongresu była jednak decyzja o starcie w jesiennych wyborach samorządowych w koalicji z ruchami społecznymi i miejskimi. W Warszawie – kandydatką Zielonych na prezydentkę będzie Joanna Erbel, w Krakowie – partia popierać będzie Tomasza Leśniaka oraz społeczny komitet Kraków Przeciw Igrzyskom. Ale to nie wszystko: Zieloni zamierzają także samodzielnie wystartować w wyborach parlamentarnych i prezydenckich.
"Przede wszystkim kongres potwierdził aktualny kurs partii - samodzielny udział w wyborach we współpracy z ruchami społecznymi oraz ideowymi partiami i środowiskami politycznymi po lewej stronie. Kampania w eurowyborach była rozgrzewką, a teraz pora na wybory samorządowe, parlamentarne i prezydenckie. W ciągu ostatniego roku, po ogłoszeniu kursu na samodzielność, do Partii Zieloni zaczęło zapisywać się mnóstwo nowych osób, dziś ponad połowa członków partii to ludzie ze świeżą energią, i tę energię było na sali czuć" –
podkreśla w rozmowie z nami Adam Ostolski, współprzewodniczący Zielonych.
Podczas Kongresu wybrani także zostali
parytetowi współprzewodniczący: na kolejną kadencję zostali nimi Agnieszka Grzybek i Adam Ostolski. Zmiany nastąpiły w składzie zarządu: w jego skład weszły posłanka Anna Grodzka, Justyna Drath, Marcelina Zawisza, a także Marek Matczak, Witold Mrozek i Michał Wszołek.
Na wniosek Anny Grodzkiej i Daniela Michalskiego przyjęta została też poprawka do statutu partii, na mocy której zasada parytetu stosowana będzie zgodnie z deklarowaną przeżywaną tożsamością płciową. Poprawka została przyjęta jednogłośnie.
(red)
PS: Niech nikt nie myśli, że podobają mi się ostatnie "osiągnięcia" Palikota. Po prostu wyrażam frustrację, że obywatele nie mają na nic wpływu w tym kraju. A nawet jak się zbuntujemy, to i tak wszyscy mają nas w dupie.
Pozdrawiam :)
Gratuluję Grodzkiej mądrej decyzji. Jeżeli chcemy być traktowani poważnie, głosujmy na poważne partie i poważnych polityków. 3mam kciuki za Zielonych, to przeciwwaga dla SLD - czerwonych.
a wiedziałem, że jedynka daje jako takie szanse na przepchnięcie kogoś od Palikota.
Gdybyś zagłosował na ostatnie miejsce Palikot również by otrzymał mandat w Krakowie. W pierwszym podejściu zlicza się głosy oddane na komitet, nie na konkretnego kandydata/kandydatkę.
Być może dlatego, że mnie ni znasz, nie masz prawa wyrażać się o moich przekonaniach, których również nie zgłębiłeś?
Jak program polityczny może zostać zrealizowany, jeżeli partia nie jest w koalicji rządzącej?!! Największy kretynizm o polityce, który można usłyszeć zawsze i wszędzie. Partia opozycyjna może jedynie składać projekty ustaw i wnioskować o poprawki do już istniejących. TR, kiedyś RP, złożył ich w tej kadencji grubo ponad 70.
No popatrz! A mi udało się w jeden tydzień przerobić wszystkie programy wyborcze, przesiedzieć dziennie 8h w szkole, napisać nowy rozdział do swojej powieści i jeszcze nauczyć się od babci robić dżem z borówek. Ja to jednak nadludzka istota jestem, no mówię Ci!
Patrz wyżej.
Zgadzam się.
To już nie do mnie pretensje.
Nie, nie jestem politologiem. Najzwyczajniej w świecie interesuję się procesami, które wpływają na moje życie.
Kilka linijek wyżej wyjaśniłem Ci, jak to działa.
Za przeproszeniem jesteś idiotą.
Za przeproszeniem, zachowaj swoje przemyślenia-spierdoliny dla siebie.
Bynajmniej! Ale w myśl starej mądrości ludowej: "Chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze? Zrób to sam!"
I chwali Ci się ścisły umysł.
To, do czego zostali powołani zależy od tego, do czego MY ich wydelegujemy.
Nie każdy polityk jest urzędnikiem, patrz: Ela Jachlewska, Artur Lorek, Agnieszka Grzybek.
Nikt Ci niczego nie nakazuje.
zdecydowanie się zgadzam ;)
Na jedynkę zagłosowałem celowo. Ruch Palikota był jedyną partią, która mnie nie raziła w tamtych czasach. Jednocześnie zdawałem sobie sprawę z tego, że większość wyborców Palikota nie będzie znało jego kandydatów na posłów i zagłosuje na kogoś z góry. Zrobiłem tak samo, bo sam w większości ich nie znałem, a wiedziałem, że jedynka daje jako takie szanse na przepchnięcie kogoś od Palikota. Wiedziałem kim jest Grodzka, ale mój głos nie wynikał z osobistego poparcia dla niej. Tak naprawdę my nie znamy nikogo z polityki poza tymi, którzy od lat pokazują się ze złej strony. Tych znamy na tyle, by na nich nie głosować.
Swoją drogą przejście do zielonych nie uważam za nic chlubnego. Dziś ruch "ekologów" nie reprezentuje sobą zbyt wiele. Mógłbym o tym coś napisać, ale nie bardzo chcę rozpychać komentarz dotyczący Grodzkiej treścią dotyczącą ekologów.
Xaxs, być może to dlatego, że jesteś jeszcze dość młody i wierzysz, że świat da się jeszcze uratować, ale odpowiedz mi ile z tych "programów wyborczych" zostało zrealizowanych ostatnimi latami? Czytałem plan wyborczy Palikota przy ostatnich wyborach. Nie został zrealizowany. Chciałem przeczytać plan wyborczy PiSu, żeby być uczciwym. Odstraszyło mnie ponad 200 stron i po lekturze losowo wybranego fragmentu, nadmiar przechwałek i jechania po "konkurencji". Gdybym miał czytać programy wyborcze wszystkich partii politycznych, to siedziałbym i marnowałbym czas, który w normalnych warunkach mógłbym poświęcić na naukę "bezużytecznej" teorii względności albo rozwijania wiedzy z zakresu mechaniki kwantowej, która przynajmniej działa, i nie obiecuje wyników, przy których rzeczywistość i tak pokazuje, że jest zupełnie inna. Jeśli cierpisz na tak drastyczny nadmiar czasu i chcesz czytać nie programy wyborcze, a "powieści wyborcze", to proszę bardzo. Programy powinny być krótkie i zwięzłe, a rozliczenie z tych programów drastyczne i surowe. Problem jest taki, że nikt z niespełnionych obietnic nie rozlicza.
Tak nie mam pojęcia o polityce. Widzę tylko to co politycy oferują i potem to co robią i czego nie robią i jak zmieniają się w trakcie. A ty pewnie jesteś politologiem? Jeśli faktycznie polityka jest twoim zainteresowaniem i pasją, to tak, z pewnością wiesz o niej więcej niż ja.
Nie oczekuję, że cały program będzie zgodny z moimi poglądami, ale jakie to ma znaczenie, kiedy te programy nie są realizowane?
Za przeproszeniem jesteś idiotą. Nie idzie tego inaczej nazwać. Wszyscy mają działać w ugrupowaniach, bez względu na czymś się znają czy nie, bez względu na to czy jest coś ich zainteresowaniem. Ja jestem fizykiem, a nie politykiem. Ja jestem zwykłym obywatelem oczekującym, że ci na górze będą robić to do czego są powołani. Ty z kolei powtarzasz tę samą kretyńską śpiewkę, co masa osób "Nie podoba ci się, to udzielaj się w polityce". Powodzenia... niech wszyscy się udzielają w polityce, którym się nie podoba, to gmachy urzędasów pękną w szwach. Mam rezygnować z życiowej pasji i tego na czym FAKTYCZNIE się znam, żeby całe życie użerać się z politykami i odgrywać tego uczciwego i sprawiedliwego, na którego cała reszta będzie srać, robiąc coś na czym tak naprawdę się nie znam. Nie... dziękuję.
Nie, zagłosowałeś na Anię Grodzką. W polskiej polityce, podobnie jak w amerykańskiej, większe znaczenie ma osoba polityka/polityczki niż formacja, z której się wywodzi. Btw, Anka Grodzka nawet w czasie kampanii otwarcie mówiła o tym, że JEJ program jest stricte ekosocjalistyczny. Jeżeli o tym nie wiedziałeś i zagłosowałeś po prostu na "jedynkę" to możesz mieć pretensje jedynie do siebie.
rezzy:
1. 1.W Polsce istnieje(bo powiedzieć "funkcjonuje", to w większości przypadków gruba przesada) 78 partii politycznych. 3 są w budowie. Może warto odpuścić sobie przez jeden weekend przyjemności życia i poświęcić na lekturę programów wyborczych?
1.2. Jeżeli jednak stwierdzisz, że z żadną nie zgadzasz się w stu procentach- znaczy to, że nie masz najmniejszego pojęcia o polityce. Ja bym się cieszył, gdyby program którejś oddawał moje przekonania w 60%.
2.Na nic nie mamy wpływu. W partiach też się głosuje. Dół partyjny wbrew pozorom jest bardzo ważny, bo to on dokonuje elekcji delegatów, którzy wybierają partyjną górę. Więc może warto zacząć działać w jakimś ugrupowaniu?
3. Zawsze można założyć własne ugrupowanie. Zbierz 7, 12, 25 znajomych, napiszcie statut i zbierzcie 1000 podpisów. Pierwsze może sprawić największy problem, drugie to 1h pracy, trzecie to rozdanie 50 znajomym po arkuszu do zbierania podpisów.
Wpływ na życie polityczne obywatele mają ogromny, tyle że z niego nie korzystają. Bo przecież: "I tak się nic nie zmieni."