Mowa nienawiści wobec gejów i lesbijek ma się w naszym kraju dobrze? Dzisiaj w Sejmie zaprezentowane zostaną wyniki najnowszego badania dotyczącego postaw i akceptacji dla mowy nienawiści wśród dorosłych i młodzieży, przeprowadzonego przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego i Fundację im. Batorego. 78 proc. ankietowanych usprawiedliwia mowę nienawiści wobec LGBT "obrzydzeniem".
Wstępne wyniki badania pojawiły się w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej". Ankietowani oceniali komentarze pojawiające się w internecie oraz wypowiedzi z mediów. Okazuje się, że
co piąty Polak uważa za dopuszczalną w przestrzeni publicznej wypowiedź: "Brzydzę się pedziów, są wynaturzeniem człowieczeństwa, powinni się leczyć". Geje i lesbijki są też zdaniem respondentów (obok muzułmanów) największym zagrożeniem dla "polskich wartości". Przy czym dorośli częściej skłaniają się ku przekonaniu, że homoseksualność jest "wynaturzeniem i grzechem", ludzie młodzi – wskazują, że społeczność LGBT domaga się przywilejów i nie jest dyskryminowana. Prawicowe poglądy mają duży wpływ na akceptację mowy nienawiści wobec LGBT u osób dorosłych, jak i u młodzieży. Z mową nienawiści ludzie dorośli najczęściej spotykają się w mediach, młodzież – w internecie.
"Prezentacja raportu z badań będzie punktem wyjścia do szerszej dyskusji wokół tematu mowy nienawiści z udziałem przedstawicieli Rady Europy, instytucji publicznych, organizacji pozarządowych i mediów. Podczas konferencji, w gronie ekspertów i praktyków, zastanowimy się nad tym, jak interpretować wyniki przeprowadzonych przez nas badań" – dowiadujemy się ze strony Fundacji im. Batorego o dzisiejszej koferencji.
Konferencję można oglądać na stronie Sejmu.Badania przeprowadzono w marcu i kwietniu metodą wywiadu na losowej próbie 653 młodych osób w wieku 16-18 lat i na próbie 1007 dorosłych Polaków.
(red)
"Mowa nienawiści". Hmm. Co to właściwie jest. Od czasu do czasu słyszę to określenie w TV. Ktoś kogoś skrytykował i padają hasła o "mowie nienawiści". Ze szkoły przypominam sobie fragmenty przemówień dyktatorów XX wieku. Jak stali na wiecach i z podium krzyczeli: "szczury, szkodniki, robactwo, zwierzęta, nieludzie". Czy to były słowa nienawiści? Niewątpliwie niektórzy słuchający wzięli je sobie do serca i zdecydowali, że muszą coś zrobić. Coś strasznego.
Gdy słucham tych słów przy okazji jakiegoś programu lub artykułu, zastanawiam się, czy w tym momencie, ja też jestem wystawiony na tą "mowę nienawiści"? Czy budzi się we mnie chęć skrzywdzenia pewnych osób, czy mam zamiar zamienić te słowa w czyn? Nie.
Wiem, że niektórzy wygłaszają słowa, których intencja jest wywołanie przemocy, fizycznej krzywdy innych ludzi. Bez wątpienia są takie osoby. Wiem też że większość ludzi jest dobra i te słowa nie mają na nich żadnego wpływu lub wstaną i powiedzą, że mówca jest idiotą i się myli, że nie wolno nikogo krzywdzić.
Mogę kogoś nie lubić, mogę nie chcieć przebywać z nim/nią w jednym pokoju, ale żeby nienawidzić, to zbyt mocne uczucie jak dla mnie.
Zastanówcie się, wy czytający tą krótką opinię, czy kiedy nazywacie jakieś słowa "mową nienawiści", naprawdę macie na myśli nienawiść.
Nie ukrywam ze było mi przykro, ale nie dawałem o tym znać, bo nie chciałem zeby poleciały w moją stronę niemiłe określenia. Oby w miarę upływu czasu, jej występowanie malało.
Guess what - zadziałało! :D
Grodzka jest homoseksualna? I kiedy "obnażyła" swoją orientację? Ja ją kojarzę wręcz z innej strony. Jak dziennikarze dopytują się jej o Te sprawy, o to czy jest w związku to ona daje do zrozumienia, że to jej prywatna sprawa, i nie ma zamiaru o tym opowiadać w telewizji.
Zastanówcie się, wy czytający tą krótką opinię, czy kiedy nazywacie jakieś słowa "mową nienawiści", naprawdę macie na myśli nienawiść.
Jeżeli Korwin- Mikke sponiewierał Grodzką i ona się popłakała to raczej nie mam wątpliwości, że to była mowa nienawiści.
Ja potrafię zrozumieć, że ktoś nienawidzi drugiego człowieka, bo został np.przez niego skrzywdzony... Jaką jednak krzywdę robią komuś Grodzka, Biedroń i inni ludzie LGBT? Te ataki na nich to po prostu ślepa nienawiść, zło.
Jeśli mogę. Jeśli chcesz definiować tzw. "mowę nienawiści", tym że wywołał u kogoś łzy, to niestety większość z nas w pewnym punkcie naszego życia jej użył. Ludzie mówią ostre, niesprawiedliwe, obraźliwe, straszne słowa, bo uważają, że należy ich użyć. Powody dlaczego użyli akurat tych słów, zazwyczaj znają tylko oni, a my możemy się domyślać.
Ile razy każdy z nas płakał z powodu czyichś słów, w szkole, na podwórku, na imprezie, w pracy? Gdybyś mogła usłyszeć słowa, których używał mój były szef, rzuciłbyś tą robotę po jednym dniu. Oczywiście mógł użyć łagodniejszych słów, ale czy miały by taki sam otrzeźwiający efekt, raczej nie.
(Pozdro szef. Nie spinaj się tak, będzie dobrze :)
Zastanówcie się, wy czytający tą krótką opinię, czy kiedy nazywacie jakieś słowa "mową nienawiści", naprawdę macie na myśli nienawiść.
Jeżeli Korwin- Mikke sponiewierał Grodzką i ona się popłakała to raczej nie mam wątpliwości, że to była mowa nienawiści.
Ja potrafię zrozumieć, że ktoś nienawidzi drugiego człowieka, bo został np.przez niego skrzywdzony... Jaką jednak krzywdę robią komuś Grodzka, Biedroń i inni ludzie LGBT? Te ataki na nich to po prostu ślepa nienawiść, zło.
A sugestię, zbudowaną tylko na podstawie własnych doświadczeń, że mowę nienawiści częściej można usłyszeć wewnątrz środowiska lgbt niż poza nim pozostawiam bez komentarza.
szuwarek_39:
Znam metodologię badań socjologicznych stąd takie stwierdzenie.
Powiem więcej-nauki społeczne-a do nich zalicza się przecież socjologia i wszelkie badania opinii społecznej na każdy możliwy i nieraz wydumany temat-nie powinny w ogóle stanowić punktu wyjścia do debat w przestrzeni publicznej.
Wyniki badań bardzo łatwo zmanipulować i opracować pod kątem użytecznym zlecającemu-stąd zapewne taka rozbieżność w wynikach badań i sondaży przeprowadzanych przez różne ośrodki badania opinii publicznej.
Najbardziej miarodajne i pozbawione dużego stopnia manipulacji są tak naprawdę tylko opinie i poglądy konkretnych ludzi nie mających sugerowanej odpowiedzi w rodzaju"tak"lub"nie".
Wszelkie inne wypowiedzi osobiście traktuję z dużą ostrożnością-szczerze mówiąc częściej padam ofiarą mowy nienawiści ze strony samego środowiska LGBT niż osób heteroseksualnych.
Znam metodologię badań socjologicznych stąd takie stwierdzenie.
Powiem więcej-nauki społeczne-a do nich zalicza się przecież socjologia i wszelkie badania opinii społecznej na każdy możliwy i nieraz wydumany temat-nie powinny w ogóle stanowić punktu wyjścia do debat w przestrzeni publicznej.
Wyniki badań bardzo łatwo zmanipulować i opracować pod kątem użytecznym zlecającemu-stąd zapewne taka rozbieżność w wynikach badań i sondaży przeprowadzanych przez różne ośrodki badania opinii publicznej.
Najbardziej miarodajne i pozbawione dużego stopnia manipulacji są tak naprawdę tylko opinie i poglądy konkretnych ludzi nie mających sugerowanej odpowiedzi w rodzaju"tak"lub"nie".
Wszelkie inne wypowiedzi osobiście traktuję z dużą ostrożnością-szczerze mówiąc częściej padam ofiarą mowy nienawiści ze strony samego środowiska LGBT niż osób heteroseksualnych.