Na początku listopada przewodnicząca ugandyjskiego parlamentu, Rebecca Kadaga, zapowiedziała, że
homofobiczna ustawa, penalizująca homoseksualność, zostanie uchwalona w Ugandzie jeszcze w tym roku. Polityczka nazwała ustawę "świątecznym prezentem" dla obywateli Ugandy, którzy "domagają się takiego prawa". "Bracia i siostry, jesteście z ludźmi, którzy byli prześladowani z powodu ich koloru skóry. Jeśli chcecie być szczerzy w stosunku do Pana, którego wielbicie, powinniście także być z ludźmi, którzy są prześladowani na tle czegoś, na co nie mają wpływu: ich orientacji seksualnej" - powiedział podczas konferencji kościołów afrykańskich laureat Pokojowej Nagrody Nobla, biskup anglikański
Desmond Tutu.Ustawa zwana "Kill The Gays" (zabić gejów i lesbijki) powróci do ugandyjskiego parlamentu prawdopodobnie w okolicach 15 grudnia. Ma ona podzielić "czyny" homoseksualne na dwie kategorie: zuchwałą homoseksualność i przewinienia homoseksualne. Pierwsza ma dotyczyć m.in. czynów homoseksualnych dokonanych przez rodziców bądź autorytety, ludzi żyjących z HIV i pedofilów. Ma za nią grozić kara śmierci. Druga kategoria odnosić się będzie do osób złapanych na aktach homoseksualnych bądź pozostających w jednopłciowym związku. Osobom takim grozić będzie dożywotnie więzienie. "Ustawa sprawi, że nielegalne będzie bycie sobą, zwykłe powiedzenie: jestem lesbijką" - mówi w nagranym filmiku
Kasha Jacqueline Nabagesera, ugandyjska działaczka LGBT. Opowiada w nim o życiu w strachu i o narastającej nienawiści w ugandyjskim społeczeństwie.
Uganda należy do czołówki homofobicznych państw na świecie. Za stosunki homoseksualne grozi tam więzienie. W 2009 roku światową opinię publiczną zbulwersowały
próby przeforsowania w Ugandzie homofobicznego prawa, które zakładało wysokie kary więzienia nie tylko dla homo- i biseksualistów, ale także dla osób, które ukrywają członków społeczności LGBT bądź wynajmują im mieszkania. W 2010 roku
jeden z ugandyjskich tabloidów opublikował listę "czołowych gejów i lesbijek" w kraju z wezwaniem: "Powiesić ich!". W styczniu 2011 roku
zamordowany został ugandyjski działacz LGBT, David Kato. W tym samym roku ugandyjscy parlamentarzyści kolejny raz próbowali przeforsować homofobiczne prawo, ale po protestach z całego świata głosowanie nad ustawą zostało odłożone. Badania z 2010 roku pokazały, że 89 proc. mieszkańców Ugandy uważa homoseksualność za "moralnie nie do zaakceptowania".
Zachęcamy do podpisania petycji przeciwko homofobicznej ustawie w Ugandzie! (md)
Tak o paradach. Nie wiem jak można porównywać parady, do ustaleń prawnych... Kara śmierci za bycie sobą, ma się nijak do parad równości, bez których nie oszukujmy się każdy by przeżył. Wyjście gromadą na ulicę i dostanie 'w pizdę' od bandy niedojebanych homofobów ma się nijak do rozstrzelania takiej grupy lub wpieprzenie do paki zgodnie z prawem... Życie w Polsce z naklejką homoseksualisty, w niektórych środowiskach jest po prostu niemożliwe, ale prawo, a społeczeństwo, to mała różnica. W Polsce nie mamy 'homosielanki', ale bywa gorzej i myślę, że zamiast na okrągło wyszukiwać minusów, można by zauważyć, że w niektórych miejscach rzeczywiście podobni ludzie żyją jak w piekle. Widać taka mentalność człowieka, że tylko narzekałby bez przerwy.
Jak już cytujesz to mogłabyś chociaż przeczytać to co napisałam ze zrozumieniem i skojarzyć do czego się odniosłam. Ale ok. Jeśli chcesz to Ci sama wyjaśnie.
Są pewne sprawy, na które zwykły szary człowiek nie ma wpływu. Tak jak z Ugandą. Zesrałby się, ale to i tak NIC nie da. Ani podpisywanie petycji, ani marsze, ani protesty. Ludzie chwilę o tym pogadają i zapomną, a ludzie w tym jebniętym kraju dalej będą żyć w piekle. Pozdro.
Tak o paradach. Nie wiem jak można porównywać parady, do ustaleń prawnych... Kara śmierci za bycie sobą, ma się nijak do parad równości, bez których nie oszukujmy się każdy by przeżył. Wyjście gromadą na ulicę i dostanie 'w pizdę' od bandy niedojebanych homofobów ma się nijak do rozstrzelania takiej grupy lub wpieprzenie do paki zgodnie z prawem... Życie w Polsce z naklejką homoseksualisty, w niektórych środowiskach jest po prostu niemożliwe, ale prawo, a społeczeństwo, to mała różnica. W Polsce nie mamy 'homosielanki', ale bywa gorzej i myślę, że zamiast na okrągło wyszukiwać minusów, można by zauważyć, że w niektórych miejscach rzeczywiście podobni ludzie żyją jak w piekle. Widać taka mentalność człowieka, że tylko narzekałby bez przerwy.
Czy to oznacza, że mamy poprzestać na tym co mamy?
Nie, to oznacza że należy przestać biadolić jak to źle tutaj mamy i dalej robić swoje w uzyskiwaniu równouprawnienia.
Ale jak "robić dalej swoje" jeśli nie można mówić, że jest źle? Skoro nie można mówić, że jest źle, to jak uargumentować potrzebę zmian?
Czy to oznacza, że mamy poprzestać na tym co mamy?
Nie, to oznacza że należy przestać biadolić jak to źle tutaj mamy i dalej robić swoje w uzyskiwaniu równouprawnienia.
Widzisz, jak czytam o paradach to mam mieszane uczucia. Ludzie uciekali, zostawiali swoich znajomych, bo bali się, że sami dostaną w pizdę. Więc chyba nie zawsze i nie wszyscy czują się bezpiecznie.