Papież
Benedykt XVI nazwał francuskie plany wprowadzenia równości małżeńskiej
"zagrożeniem" dla rodziny i społeczeństwa. "Małżeństwo i rodzina są instytucjami , które muszą być promowane i bronione przed każdym możliwym wypaczeniem ich prawdziwej natury, cokolwiek jest szkodliwe dla nich, będzie faktycznie szkodliwe dla całego społeczeństwa" - powiedział Benedykt XVI do francuskich biskupów podczas spotkania w Castel Gandolfo.
Papież wezwał
francuskich katolików do bardziej aktywnego stanowiska wobec planów rządu co do zalegalizowania małżeństw jednopłciowych pod koniec października. Zdaniem Benedykta XVI "obrona życia i rodziny jest proroctwem" a nie "regresją". Hierarcha dodał też, że małżeństwo między mężczyzną i kobietą jest "faktem" natury, "zagrożonym" innymi formami małżeństwa, którym udowodniono, że są "wadliwe". Komentatorzy zwracają uwagę na fakt, że krytyka rządu hiszpańskiego, w kontekście wprowadzania równości małżeńskiej, była o wiele bardziej subtelna - i że pierwszy raz papież tak ostro i w bezpośredni sposób atakuje inny rząd.
W trakcie weekendu papież spotkał się także z chadeckimi politykami z różnych krajów. "Autentyczny postęp ludzkości nie może być oderwany od polityki obrony i krzewienia małżeństwa" - powiedział Benedykt XVI do swych gości.
(md)
Przypominamy, że w najbliższy czwartek - 27 września, o godz. 20.00, będziemy rozmawiać w krakowskim sibro (ul. Węgłowa 4) m.in. o wierze. Zapraszamy na spotkanie z grupą chrześcijan LGBTQ - Wiara i Tęcza oraz redaktorką naczelną "Znaku" Dominiką Kozłowską. Czy homoseksualista może trafić do nieba? Jak pogodzić homoseksualność z wiarą? Jak wierzący geje, lesbijki, bi- i transseksualiści przyjmowani są przez społeczność katolicką i chrześcijańską w ogóle, ale też jak traktuje ich społeczność LGBT?
27 września, Klub Queer.pl - Wiara jak tęcza.
Polemizowałbym...
czyżbym zrobił jakiegoś byka?:)
Czym tak obiektywnie różni się Kościół od współcześnie tworzących się sekt? Rozmiarem. I tym, że był wcześniej.
Są różne definicje sekty, w niektóre z nich Kościół katolicki wkomponowuje się idealnie. W Kościele jest guru, który został powołany przez Najwyższego, jest jego namiestnikiem, obdarzonym dodatkowo darem nieomylności, decyduje on o wszystkich najważniejszych sprawach duchowych swoich owieczek, buntowniczek się pozbywa. Z ludzkiej strony - mieszka w jednym z najpiękniejszych pałaców świata, wśród najdroższych dzieł sztuki i jest miliarderem. Owieczki nie mają prawa sprzeciwiać się guru, jeżeli to robią są manipulowane przez największego wroga Boga - Szatana. Owieczki - fundamentaliści są wzorem i przykładem dla innych. Owieczki muszą być posłuszne i muszą płacić na utrzymanie owej sekty czyli Kościoła. Bunty tłumione są w zarodku, autorytet guru jest niepodważalny i tylko należąc to organizacji kierowanej przez guru można się zbawić. Każdy chyba kojarzy slogan: poza Kościołem nie ma zbawiania. Tylko ta sekta ma monopol na prawdę i tylko ona jest rzeczywiście wybrana przez Boga i ona jedyna umożliwia życie wieczne w szczęściu i przepychu, wrogowie sekty będą płonąć w wiecznym ogniu piekielnym, tylko dlatego że do owej sekty nie należeli lub byli sprzeciwiali się jej.
"Grzech samodzielnego myślenia, tego grzechu nie toleruje żaden kościół, ani żadna religia."
Czym tak obiektywnie różni się Kościół od współcześnie tworzących się sekt? Rozmiarem. I tym, że był wcześniej.