Rozmowa z Brendanem Fayem
Brendan Fay jest filmowcem, pisarzem, ale przede wszystkim działaczem LGBT, od wielu lat zaangażowanym m.in. w walkę o równość małżeńską w USA. 9 i 10 listopada odwiedził Warszawę i Kraków ze swoim ostatnim filmem: o Johnie McNeillu, jezuicie, autorze znanej książki "Kościół i homoseksualiści", współzałożycielu DignityUSA. Fay opowiadał przy okazji o swojej działalności, przyjaźni z McNeillem, szacunku dla Polski, wierze i LGBT, a także papieżu Franciszku.
O Brendanie Fayu zrobiło się w Polsce głośno w 2008 roku, gdy prezydent Lech Kaczyński wykorzystał ślubne zdjęcie filmowca w swym orędziu. Małżeństwo Brendana Faya i Thomasa Moultona miało zadziałać jako "straszak" i zobrazować negatywny skutek ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Fay odwiedził niedługo potem Polskę, spotkał się z polskimi parlamentarzystami, chciał także spotkać się z prezydentem Kaczyńskim, ale bezskutecznie. Podczas spotkania w Krakowie Brendan przypomniał, że to nie był jego pierwszy kontakt z Polską: w latach 80. aktywnie wspierał działania Solidarności – do dziś ma nawet pamiątkowy podkoszulek z logo związku. Miło wspomina też nowojorską paradę Pułaskiego, w której uczestniczył z grupą polskich gejów i lesbijek po tym, gdy udziału w wydarzeniu odmówili im organizatorzy Parady Św. Patryka (Fay jest Irlandczykiem).
Fay i jego mąż aktywnie działają na rzecz praw ludzi LGBT, w tym zachęcają pary jednopłciowe do wstępowania w związki małżeńskie: początkowo w Kanadzie, obecnie w Nowym Jorku, gdzie mieszkają, i gdzie dwa lata temu postawiono na równość małżeńską. Jedną z osób, której Fay pomógł wstąpić w związek małżeński w Kanadzie, była Edie Windsor – kobieta, która w 2010 roku rozpoczęła walkę z ustawą Defense of Marriage Act. Po śmierci żony Edie Windsor musiała zapłacić ogromny (ponad 350 tys. dol.) podatek od spadku. Gdyby Edie miała męża – byłaby zwolniona z podatku. Kobieta uznała, że to dyskryminacja i zdecydowała się na drogę sądową. W czerwcu tego roku Sąd Najwyższy obalił DOMA, stwierdzając, że "małżeństwo to także związek osób tej samej płci".
Na zaproszenie Grupy Chrześcijan LGBTQ Wiara i Tęcza - Fay pokazał w Warszawie i Krakowie film o Johnie McNeillu, amerykańskim teologu, pisarzu, psychoterapeucie i wykładowcy, a ponadto współzałożycielu organizacji DignityUSA (Godność USA). Wiara i Tęcza ma podobne cele i zakres działania, jak właśnie Dignity. John McNeill był przez wiele lat jezuitą. Został wydalony z zakonu w 1987 roku za prowadzenie duszpasterstw dla lesbijek, gejów, ludzi biseksualnych i transpłciowych. Książka Johna McNeilla "The Church and the Homosexual" (1976) zawiera teologiczną i etyczną polemikę na temat obecnego nauczania Kościoła rzymskokatolickiego o homoseksualności. Film powstawał 6 lat, Fay przeprowadził ponad 70 wywiadów, nagrał ponad 100 godzin materiału. "To człowiek nadziei, nie ma w nim goryczy" – mówił Fay o McNeillu.
Podczas krakowskiego spotkania Brendan Fay był pytany m.in. o papieża Franciszka. "John McNeill wierzy, że jezuita będący papieżem przynosi specyficzną tradycję, co ma odzwierciedlenie w jego gestach i słowach. To także okazja i szansa dla nas" - mówił Brendan. "Nie możemy być zależni od zewnętrznych sił, ale od naszej wewnętrznej odwagi i ducha, to bardzo jezuickie podejście. Słuchajcie głosu uciśnionych wokół nas i działajcie" - przywoływał słowa McNeilla filmowiec.
"Poznałem wielu katolików w Polsce, wielu to geje i lesbijki, ciągle nieujawnieni w Kościele, ale poszukujący sposobu na coming out" - mówił Brendan, podkreślając, że to ważna postawa, albowiem zamiast opuścić Kościół, szukają innej drogi.
W 2010 roku Brendan i Thomas przyjechali na EuroPride do Warszawy. Następnego dnia pojechali do Krakowa, by pomodlić się przy grobie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Po projekcji filmu w Krakowie udało nam się porozmawiać z Brendanem m.in. o jego działalności i równości małżeńskiej.
W kontekście kwestii LGBT: czy twoim zdaniem Polska 2008 i 2013 czymś się różni?
Brendan Fay: Widzę duże zmiany, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Zwłaszcza jeżeli chodzi o ruch na rzecz równości małżeńskiej, który urósł w siłę, wiele krajów i narodów się w niego włączyło. I tak samo w kontekście praw ludzi transpłciowych. Byłem teraz w Buenos Aires, gdzie brałem udział w festiwalu filmowym dotyczącym praw człowieka. Argentyna jest pierwszym krajem w Ameryce Południowej, który włączył pary jednopłciowe w małżeństwa, ale też zwiększył ochronę praw ludzi transpłciowych. Dla mnie to przykład zmiany, która dzieje się tu i teraz. Wciąż jednak mamy wiele pracy przed sobą, zwłaszcza na polu edukacji, walki z prześladowaniami młodzieży, rozpoznaniem rodzin i uznania adopcji, praw imigrantów, ludzi starszych – także LGBT. To wszystko idzie w dobrym kierunku. Ciągle jednak widzimy wszechobecną niesprawiedliwość i uprzedzenia – to najbardziej napawa mnie smutkiem.
Patrząc na to co dzieje się na świecie – mam wrażenie, że świat jest dość mocno podzielony. Z jednej strony mocne emancypacyjne i równościowe ruchy, z drugiej wręcz odwrotnie: wystarczy popatrzeć na Rosję, czy np. kraje afrykańskie.
Brendan Fay: Oczywiście masz rację, ale zawsze przywołuję wtedy przykład RPA, gdzie już wiele lat temu zagwarantowano gejom i lesbijkom równe prawa. Możemy się uczyć na ich przykładzie. Nie dokonywałbym rozróżnienia w kontekście praw człowieka. Nie możemy czekać, musimy działać, pracować, przede wszystkim razem: czy chodzi o prawa kobiet, czy par jednopłciowych. Wiem, że tematy takie jak głód na świecie, bezdomność są drażniące, ale to także priorytety, a ja to widzę jako jeden ruch. W Warszawie spotkałem młodego człowieka, który pokazał mi blizny na nadgarstkach i powiedział: jestem gejem, wiele lat temu próbowałem się zabić, nie udało się mi. Potem trafił do grupy chrześcijan LGBTQ Wiara i Tęcza, która bardzo mu pomogła. Strasznie się cieszę, że ich spotkał. To jeszcze inna strona.
Praca i ruch na rzecz równości małżeńskiej to jedna sprawa, ale nie możemy zapominać o ludziach, którymi się otaczamy?
Brendan Fay: Absolutnie. Mieliśmy też w Warszawie rozmowę na temat bezdomności młodzieży LGBT. Przed nami jest wiele wyzwań. Kolejna rzecz: zapytałem widownię, czy znają ludzi LGBT z polskiej historii. Cisza. To także bardzo ważna praca! To wasze historie, wasze dziedzictwo! Widzę potencjał w waszym młodym pokoleniu, widzę intelektualny potencjał, ciekawość świata i zaangażowanie w prawa człowieka. Inny młody człowiek, z Uniwersytetu Warszawskiego, zaprosił mnie, bym poopowiadał o równości małżeńskiej, bo studentów ten temat interesuje.
Mówimy dużo o równości małżeńskiej, ale w Polsce nadal nie możemy wywalczyć związków partnerskich. Jaka twoim zdaniem jest najlepsza strategia w walce o równe prawa?
Brendan Fay: Powiedziałbym polskim parom jednopłciowym, starszym, czy młodszym, które niczym się nie różnią od innych par, że powinny mówić głośno o tym, że zasługują na szacunek i takie same prawa. To nasze prawa! Uważam za tragedię to, że Polska jest w tyle jeśli chodzi o te kwestie. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni. Strategia, którą ja zacząłem walkę o równość małżeńską, obok demonstracji, intelektualnych debat i konwersacji, także z urzędnikami: zaoferowałem pomoc parom, by wyjeżdżały za granicę i korzystały z praw, których odmawia im ich własny kraj. Żeby doświadczyły szacunku, równego traktowania i wróciły jako legalne małżeństwa i dochodziły swych praw na drodze sądowej.
Miałem telefony od starszych par, jak np. od Edie Windsor. Edie zadzwoniła do mnie w 2007 roku i zapytała, czy ja jestem osobą, która pomaga parom przekroczyć granicę Kanady, by wstąpić w związek małżeński. Opowiedziała mi o swoim związku z Theą i o tym, że Thea jest ciężko chora i pozostał jej może rok życia. Zadzwoniłem do sędziego Harveya Brownstone'a*, zgodził się udzielić im ślubu. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Zadzwoniłem do przyjaciela, który jest filmowcem i powiedziałem mu: ktoś musi opowiedzieć ich historię, te dwie kobiety są takie piękne i ta ich determinacja. Edie powiedziała mi też, że przez większość życia była przeciwko małżeństwu jako heteroseksistowskiej, opresyjnej instytucji. Ale jej doświadczenie życiowe zmieniło punkt widzenia. Thea umarła a Edie Windsor wygrała z amerykańskim systemem. Ta niesamowita kobieta poszła do sądu i wygrała. Teraz oczywiście jest bohaterką.
Pamiętasz ten moment, gdy dowiedziałeś się, że amerykański Sąd Najwyższy obalił DOMA?
Brendan Fay: Jeżeli mam być szczery: Edie do mnie zadzwoniła. Pamiętam jak płakałem i płakałem i myślałem o rodzinach i parach w całym kraju, które będą miały teraz dostęp do prawie 1000 praw. Ja jestem imigrantem, Amerykanie, także LGBT, często zapominają o potrzebach imigrantów. Znam mnóstwo osób, które musiały wstępować w nieprawdziwe małżeństwa, bo nie mogły poślubić osoby, którą kochają, czy par, które musiały zostać rozdzielone. Teraz mają te same prawa. Oczywiście w USA to trochę bardziej skomplikowane, albowiem mamy prawo federalne i prawa stanowe, ale jest wiele kwestii, które dzięki temu orzeczeniu będą federalnie łatwiejsze.
Jakie priorytety widzisz teraz dla ruchu LGBT?
Brendan Fay: Musimy być solidarni, szukajmy na to sposobów. Pamiętajmy też, że idzie zima a wielu młodych ludzi LGBT jest wyrzucanych z domu, to obecnie duży problem – nie tylko w USA. Jest nękanie w szkołach, jest przemoc. Równocześnie jest ruch, są organizacje i wiele się dzieje w kwestii edukacji.
To niesamowite, że możemy być świadkami historii, że możemy być częścią tego ruchu i jestem wdzięczny także ruchowi w Polsce, z którym czuję szczególną więź. W 2008 roku spotkaliśmy z Tomem tak wiele cudownych ludzi, którzy zaczepiali nas na ulicy, ściskali dłonie. To było niesamowite.
*Harvey Brownstone jest pierwszym ujawnionym gejem-sędzią w Kanadzie. Często występuje w kanadyjskiej telewizji jako specjalista od prawa rodzinnego. Od wielu lat angażuje się w walkę o równość małżeńską.
Rozmawiała: Magda Dropek
Dziękujemy Grupie Chrześcijan LGBTQ Wiara i Tęcza za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu.
Jestem tak bardzo zmęczony klasistowską,i heteroseksistowską retoryką dzielenia związków na gorsze i lepsze pod względem formalizacji. Prawa człowieka i równy dostęp do przywilejów należą się wszystkim bez względu na to czy ktoś pozostaje w związku sformalizowanym czy też nie!
Zamiast rozszerzać definicję małżeństwa wytykałbym jej anachroniczność, opresyjność i niefunkcjonalność. Uważam, że należy zredukować znaczenie małżeństwa - zwłaszcza cywilnego - do roli tylko i wyłącznie symbolicznej, przy jednoczesnym poszerzaniu dostępu do praw i przywilejów queerowych imigrantów, młodzieży, ogólnie ludzi lgbtq.