Kontrowersyjna reklama zup PROFI
W zeszłym tygodniu z okazji wizyty państwa Shepardów w Polsce pisaliśmy sporo o przemocy. Dziś temat przemocy powraca w dość zaskakującym kontekście. Marketingowcy pracujący dla Wielkopolskiej Wytwórni Żywności PROFI popisali się pomysłem połączenia kampanii społecznej przeciwko przemocy w rodzinie z pamiętnym hasłem "bo zupa była za słona" z reklamą... zupy w torebce! Ogólnopolska kampania billboardowa prezentuje zdjęcie uradowanej kobiety z uniesionym w geście zadowolenia kciukiem. Na kolejnym ujęciu widoczna jest zupka oraz napis "bo zupa była prawdziwa...".
Wystarczy więc zupa PROFI, żeby żona nie oberwała od męża? Jacek Feichner - prezes odpowiedzialnej za kampanię agencji reklamowej przedstawił stanowisko firmy Profi. Producent uważa skojarzenia internautów za nadinterpretację. "Firma Profi jednoznacznie odcina się od jakichkolwiek podtekstów mających na celu nawiązywanie do innych kampanii, zwłaszcza o charakterze społecznym i oświadcza, że pojawiające się w opinii grupy internautów podejrzenia o związki z inną kampanią są nieuzasadnione" - czytamy w oświadczeniu. Feichner zapewnia, że motyw reklamowy był "testowany przez komórki prawne i etyczne podmiotów działających na rynku reklamy i nie wniesiono żadnych zastrzeżeń". W oświadczeniu czytamy również, że firma Profi ubolewa nad faktem połączenia tych dwóch kampanii przez odbiorców i "przeprasza tych, którzy czują się tą sytuacją urażeni." Czy billboardy znikną? Nie wiadomo, jednak "kolejne odsłony kampanii - jeśli będą planowane, nie będą zawierały dyskusyjnych treści" - zapewnia Feichner.
Podczas, gdy agencja reklamowa pisze o "kilku komentarzach", które są "nadinterpretacją", na facebookowym profilu zup regularnie pojawiają się wpisy i komentarze, które natychmiast są usuwane. Wczoraj profil został pozbawiony możliwości dopisywania postów na ścianie.
Wczoraj opublikowaliśmy reklamę na naszym facebookowym profilu. W odróżnieniu do autorów kampanii, większość komentujących bez problemu powiązała slogan promujący zupę z hasłem "bo zupa była za słona". Pojawiły się głosy o wątpliwej jakości reklamy, ale także takie, które sugerowały postrzeganie przekazu w kategorii żartu. "Przecież to jest zabawne :P trochę dystansu" - przekonywała nasza czytelniczka Anastazja. Taką argumentację ostro skrytykował Ray: "Przemoc w rodzinie jest zajeb... zabawna, mówię to, jako osoba, która tej przemocy doświadczyła. Gratuluję poczucia humoru, Bartku, Anastazjo oraz dziale marketingu firmy Profi".
Oburzenia nie kryje też Ewa Tomaszewicz - autorka bloga Trzyczęściowy Garnitur. "Kiedy zobaczyłam tę reklamę, moją pierwszą myślą było: kto mógł coś takiego wymyślić i zaakceptować. Po przejrzeniu komentarzy już wiem, kto - całkiem sporo ludzi, prawdopodobnie również z mojego otoczenia. Dla których żarty z przemocy są fajne, ba, są wręcz elementem gry z popkulturą."
Jesteśmy ciekawi Waszej opinii. Wpadka, dowcip, cyniczne zagranie marketingowe czy nadinterpretacja odbiorców? Zachęcamy także osoby, które doświadczyły przemocy domowej do dzielenia się z nami swoimi przemyśleniami.
(ro)
Aktualizacja: na stronie producenta pojawiło się oświadczenie prezesa firmy Profil: http://profi.com.pl/informacje/list-prezesa-profi
Baaardzo zabawne ;]
tak i będziemy mieli tysiące informacji w stylu: katyń, smoleńsk, powiększenie biustu aktorki, nowego komiksu spidermana, recenzji filmu resident evil... i tak w ten oto sposób z is/queer zrobi nam się wp.pl. Ok nie ma sprawy, by takie rzeczy były tutaj, ale to może w takim razie zrobić dla nich osobną kolumnę? a nie prawy górny narożnik, który nas przyzwyczaił do innych newsów.
aha jasne... niezależnie czegokolwiek byłaby to reklama a nawiązywałaby do "bo zupa była za słona" to byłaby równie wielka afera - pod warunkiem, że ktoś równie bystry by na to wpadł. Moja matka też widziała zapewne tą reklamę z 97 i raczej nie sądzę by jadąc samochodem w tym momencie widząc reklamę zupy pomyślała sobie "o cholera, to muszę robić prawdziwą zupkę to nie będę miała wpierdol". Tym bardziej, ze jest wyśmienitą kucharką i inne powody kierowały do takiego stanu rzeczy.
Większość reklam jest beznadziejna...
Ja cały czas uważam, że reklama jest nie na miejscu. Parafraza sloganu tak ważnej kampanii, której cele na prawdę były szlachetne, do jakieś głupiej reklamy zupy. Gdyby wspomniana kampania skupiła się na rzeczy nieco mniej ważnej np. segregacji śmieci, to oczywiście całego zamieszania by nie było. Warto sobie uświadomić, że tą reklamę oglądały też kobiety które są ofiarami przemocy domowej, a które cały czas milczą. Im nie było do śmiechu, a jeżeli coś nie śmieszy wszystkich - to nie jest śmieszne. (zerówka, I klasa podstawówki)
Jednak wydaje mi się, że poważni ludzie o tyle na ile się nie oburzyli to przynajmniej, stwierdzili, że owa reklama jest beznadziejna.
A co do zupki to chyba jak powiedziała abs jestem niewrażliwy. Zupełnie nie chwytam tego toku rozumowania przyczyna-skutek.
Dam kwiatka bo zupa była dobra-/- to na pewno znaczy że jak będzie nie dobra to muszę ją obić.
Nie wiem jak ktokolwiek mógłby tak pomyśleć, naprawdę matołek by był z niego totalny. Natomiast przejmuje się gdy widzę że jakiejś osobie faktycznie dzieje się krzywda. Albo gdy ktoś nawołuje do nienawiści bądź krzywdzenia innych. A taka zupa jakoś wyjątkowo nie godzi w moje poczucie moralności. Nie widzę tu zagrożenia. Ale zgadzam się że skoro kogoś to razi to powinien napisać skargę do producenta.
Dla mnie osobiście jest to temat banalny - bo zupka ze złym hasłem... jak będę chciał dowiedzieć się o takich sprawach to zajrzę na pudelka albo inną równie pokręconą stronę...
P.S. Jakby co to jestem bardzo empatyczny, czego wiele osób doświadczyło, ale ten temat to jest po prostu śmiechu warty, na temat którego już wypowiedziałem się bardziej szczegółowo kilka postów niżej.
Z naszymi czytelnikami i czytelniczkami to jest tak: ludzie nie mają co jeść i żyją na głodowych pensjach - a wy nic ino o tych lesbijkach i gejach (a czasem nawet jeszcze o trans- i o zgrozo! - biseksualistach), ruszymy temat, który naszym zdaniem jest ważny (takie tam jak wrażliwość społeczna) - dlaczego to się znalazło na isie? :)
A poważniej. Gdy usłyszałam o reklamie - zwątpiłam. Gdy ją zobaczyłam - zwątpiłam jeszcze bardziej. Zaczęłam się zastanawiać, a nawet zaczęliśmy - redakcyjnie, czy to cynizm marketingowców, czy głupota, czy brak wrażliwości? Pomyślałam nawet, że może się czepiam, w końcu jestem dość mocno uwrażliwiona (bo prze- to już za dużo powiedziane) na różne kwestie społeczne. Myślę sobie - no tak, zupa gotowiec - reklama skierowana do facetów, może da im do myślenia. Zaczynam podpytywać (głównie heteroseksualnych) znajomych. - No jakoś nie teges, nie ta wrażliwość, do mnie nie trafia. Jakiś taki niesmak. Ciekawe dlaczego? Argumentów "dlaczego ta reklama jest zła" przytaczać już nie będę - wszystkie się już tu pojawiły.
Ludzie - warto rozmawiać, sam fakt tutejszej dyskusji pokazuje, że warto było temat ruszyć. Dziwię się zawsze argumentom, że LGBT się czepiają wszystkiego itd. Ja, będąc w jednej grupie wykluczonej jestem dużo wrażliwsza na problemy innych grup wykluczonych. I to chyba jest ważne w kontekście NASZEJ walki o lepsze życie. Część z nas - będąc, posługując się tak często wspominaną tu "popkulturą", młodymi, wykształconymi i z dużych ośrodków - zapomina czasem, że poza tymi ośrodkami też jest życie. Ba, czasem nawet i w tych ośrodkach, za ścianą. I często dzieją się tam straszne rzeczy. Ale świat, w którym żarty z "bo zupa była za słona" są elementem "popkultury" - ciężko się zmienia. Bo w końcu jak się baby nie bije to wątroba jej gnije. Czekamy na reklamę-zabawę z tym hasłem?