W ostatni piątek
premier Donald Tusk wygłosił w Sejmie swoje exposé, które dziennikarze oraz komentatorzy rozkładali na czynniki pierwsze przez cały weekend. Wystąpienie, dotyczące przede wszystkim
kryzysu i programu gospodarczego, zdaniem premiera było "prostym, czytelnym komunikatem, który odpowiada na wyzwanie doby obecnej". Nie zabrakło krótkiego nawiązania do...
"zmian cywilizacyjnych, obyczajowych i kulturowych". Czy premier miał także na myśli związki partnerskie?
"Zdaję sobie sprawę, że w ostatnich latach, co było widać wyraźnie w tej kampanii wyborczej, oprócz wielkich wyzwań finansowych, gospodarczych pojawiły się także nowe wyzwania o charakterze cywilizacyjnym, obyczajowym, kulturowym. Trzeba rozumieć te zmiany" - powiedział premier, dodając jednak zaraz, że "nasza
koalicja, polski rząd, instytucje życia publicznego, państwo polskie nie jest od tego, aby przeprowadzać obyczajową rewolucję. Państwo polskie jest od tego, aby zapewnić Polakom bezpieczne i możliwie dostatnie życie w tych trudnych czasach". Premier podkreślił, że "nie można zamykać oczu szczególnie na te zmiany, które są pozytywne, związane na przykład z równym statusem kobiet i mężczyzn, większym bezpieczeństwem dzieci w naszych rodzinach, etc. Ale nie możemy także udawać, że zło jest dobrem wtedy, gdy popędzanie tych zmian nabiera kształtów, czy wyrazów nie do zaakceptowania". Donald Tusk odniósł się do budowania narodowej wspólnoty, opartej na wspólnych znakach, symbolach i tradycji oraz jej poszanowaniu: "Nie musimy wyznawać tego samego systemu wartości w stu procentach. Nikt nikomu tego nie nakaże. Ale nie powinniśmy także na siłę nikogo nie chrystianizować. Ale też nikogo nie musimy na siłę laicyzować. Niech żaden polityk nie próbuje też zbezcześcić tak ważnych, świętych znaków i symboli dla większości Polaków. Krzyż nie powinien służyć do łomotania przeciwnika politycznego niczym maczugą. Ale krzyż nie powinien być powodem do kolejnej wojny politycznej, tu w Sejmie, ani poza tym budynkiem" - powiedział premier.
Treść całego exposé można pobrać ze
strony kancelarii premiera.
(md)
, "Inna Strona"
Premier bardzo poważnie potraktował wiszącą nad Polska groźbę kryzysu. Nie mam wątpliwości, że to w tej chwili najważniejszy temat w Europie. Nie rozumiem jednak, dlaczego ekonomia musi zawsze konkurować z prawami człowieka, bo przecież o prawa człowieka a nie "obyczajowość" chodzi postulującym o wprowadzenie ustawy o związkach partnerskich. Rozwój gospodarczy idzie w parze z rozwojem społeczeństwa obywatelskiego, kultury i nauki. Mierzenie jakości życia produktem krajowym brutto jest krótkowzroczne. Mam nadzieję, że polityka nowego rządu będzie czymś więcej niż buchalterią, bo "dostatnie życie" to także życie godne, bezpieczne i inspirujące.
Wiec ja mam pytanie, jak to jest z prawami czlowieka we wspolczesnym swiecie? Demokracja jest prawem czlowieka? Zycie zgodne z wlasna orientacja sexualna jest prawem czlowieka? Jesli tak, to czemu za brak demokracji wywoluje sie wojny i morduje ludzi po czym nastepuja lata chaosu i biedy a za brak praw dla gejow spotyka sie wrecz z polkalskiem i pies z kulawa noga nie wstawi sie za gejami a co najwyzej sale sejmowe beda pekaly ze smiechu, gdy gej powie ze jakies zachowanie jest ponizej pasa....
Sukr...synstwo wspolczesnego swiata jest chyba takie jak w czasie 2 wojny swiatowej, gdzie niemcy ( nie nazisci, nie hitlerowcy, ale niemcy ) mowili zydom - my sie o was troszczymy, pojedziecie do obozow pracy dla waszego dobra, bo tak sie jakos na swiecie zrobilo dla was niebezpiecznie.....a w tych obozach pracy wsadzali zydow na zywca do piecow......
Takie wlasnie zaklamanie mamy dzis.Niech powie Tusk wprost - pierdole homo, rzygam na to scierwo ale sam sobie chlopaczka czasami dymne bo to cudowne - to chociaz powiedzialbym ze przywoity bo stawia sprawe jasno, nie klamie!
Platforma znów ani za, ani przeciw.
Gdybyśmy mieli w Polsce połowę narodu opowiadającą się za związkami partnerskimi, Tusk kreowałby się na rozważnego, ale odważnego rycerza rewolucji obyczajowej.
"Trzeba rozumieć te zmiany" - powiedział premier, dodając jednak zaraz, że "nasza koalicja, polski rząd, instytucje życia publicznego, państwo polskie nie jest od tego, aby przeprowadzać obyczajową rewolucję. Państwo polskie jest od tego, aby zapewnić Polakom bezpieczne i możliwie dostatnie życie w tych trudnych czasach".
Pojawia się to w około 55 minucie. W ogóle warto posłuchać ostatnich dziesięciu minut -- to co p. Tusk powiedział, spokojnie mógłby wygłosić 11 listopada pod pomnikiem Dmowskiego :> Normalnie nacjonalista, by nie "synonimu" stworzonego przez koalicję 11 listopada :)