Pełne poparcie dla uregulowania związków par jednopłciowych, penalizacja mowy nienawiści oraz
większa wrażliwość na homofobię we własnych szeregach - tak można podsumować pierwszą część
debaty, którą nasz portal zorganizował wraz z krakowskim
Teatrem Nowym.W zeszły piątek gościliśmy w Krakowie tutejsze "jedynki" z list
Ruchu Palikota oraz
SLD. Na deskach Teatru Nowego pojawiła się
Anna Grodzka - prezeska fundacji Trans-Fuzja oraz obecny rzecznik prasowy Sojuszu,
Tomasz Kalita. Przez blisko dwie godziny rozmawialiśmy na tematy związane z mniejszościami seksualnymi, kobietami w polityce oraz kulturą. Debatę prowadzili Magdalena Dropek i z portalu "Inna Strona", Janusz Marchwiński - dziennikarz i przedsiębiorca związany ze społecznością LGBT oraz Piotr Sieklucki - dyrektor Teatru Nowego.
Zaproszeni goście zostali skonfrontowani z błędami swoich ugrupowań w sprawach związanych ze społecznością LGBT. Janusz Marchwiński zapytał o finansowany przez Janusza Palikota "Ozon" a przytoczył
homofobiczną wypowiedź Jana Gierady (kandydata SLD na prezydenta Kielc). Tomasz Kalita stwierdził, że dla takich wypowiedzi i takich ludzi nie ma miejsca w Sojuszu. W kwestii regulacji prawnych związków jednopłciowych kandydaci byli zgodni co do konieczności zmian w polskim prawie. SLD stawia na złożony w tym roku w Sejmie projekt, przygotowany wraz z Grupą Inicjatywną ds. Związków Partnerskich. Kandydat SLD obiecał, że ponowne złożenie ustawy będzie sprawą priorytetową. Anna Grodzka opowiedziała się za innymi pomysłami, m.in. projektem ustawy akcji "Miłość nie wyklucza". Z publiczności padło pytanie o pomoc dla ofiar przestępstw na tle homofobicznym. Zarówno Anna Grodzka jak i Tomasz Kalita zgodzili się, że ofiary takich przestępstw powinny móc liczyć na pomoc organów rządowych.
Zapytaliśmy także Annę Grodzką i Tomasza Kalitę o to, czy ich zdaniem kobiety w polityce są traktowane poważnie. Kandydat i kandydatka przyznali, że jeszcze dużo w tej kwestii jest do zrobienia. Przypomnieliśmy też rzecznikowi SLD o bardzo słabej reprezentacji kobiet na pierwszych miejscach na listach Sojuszu. Tomasz Kalita powiedział, że na listach SLD jest dużo kobiet, obiecał także, że w następnych wyborach będzie ich więcej na czołowych miejscach. Publiczność dopytywała o ofiary przemocy domowej. Grodzka potwierdziła, że potrzebna jest edukacja i pomoc dla takich osób. Dyskusję o kulturze zdominowała ocena polityki Ministerstwa Kultury, które faworyzując duże inicjatywy kulturalne, zamyka możliwości rozwoju przed małymi stowarzyszeniami i fundacjami.
W Teatrze Nowym zabrakło niestety przedstawicieli innych partii. Biuro prasowe PiS nie odpowiedziało na nasze zaproszenie, Platforma Obywatelska mimo wielu różnych propozycji i dziesiątek telefonów nie była w stanie oddelegować swojego przedstawiciela a Zieloni na 40 minut przed rozpoczęciem debaty (sic!) przesłali informację o wycofaniu się z wydarzenia, zmuszając organizatorów do szybkiej zmiany formuły spotkania.
Organizatorzy debaty dziękują gościom oraz publiczności. To nie była z pewnością ostatnia debata tego typu.
(red)
Naszym zdaniem
Debata w Krakowie potwierdziła, że wyborca, który stawia na politykę przyjazną ludziom LGBT nie ma zbyt wielu możliwości. Może głosować na RP lub SLD, bo tylko te partie szukają dialogu z naszą społecznością i mają dla nas konkretne propozycje. Ich ocena to już na pewno sprawa indywidualna. Musimy na pewno jasno mówić o naszych oczekiwaniach i rozliczać ze złożonych deklaracji. Platforma unika dialogu. Politykom PO zabrakło czasu na uczestnictwo w jedynej w Polsce debacie na temat mniejszości seksualnych. Znalazł się natomiast czas na wzięcie udziału w pseudonaukowej konferencji o "leczeniu homoseksualizmu". Taki stan rzeczy naszym zdaniem jasno definiuje dzisiejszą Platformę Obywatelską. Nie popisali się także Zieloni 2004. Mimo przyjęcia zaproszenia zabrakło w Krakowie Dariusza Szweda. Wycofanie się z debaty na 40 minut przed jej rozpoczęciem jest niepoważne. "Słuszna" ideologia to za mało, żeby wygrywać wybory i rozwiązywać problemy wyborców.
Bo tylko te partie walczą o ten elektorat, z tego względu i tylko i wyłącznie z tego względu szukają dialogu z wami. Każdy punkt procentowy dla RP lub SLD to więcej ludzi w parlamencie i większa szansa na koalicję z partią rządzącą. Ale za to ZERO szans na przeforsowanie tych pustych obietnic które wam tak słodko składają liderzy tych dwóch partii. Dlaczego ? Bo ani PO ani PIS i nawet PSL nie zgodzi się na zmiany które RP i SLD proponuje więc przestańcie być jak dzieci , zacznijcie myśleć racjonalnie ! Pan Palikot wykorzysta was do tego aby dostał się do państwowego koryta a obietnice nigdy nie zostaną spełnione. Polska ma już ustabilizowaną demokracje tak samo jak ustabilizowany parlament, brzęczenie w TV o kruszeniu betonu itp. To tylko socjotechniczna zagrywka, to nie jest żaden beton. To jest ustabilizowany system rządowy który Polacy jak i sami rządzący stabilizowali przez ostatnie 20 lat. My nie potrzebujemy zmian w parlamencie, my potrzebujemy zmian w Polsce, ale jak co cztery lata będzie rządzić inna partia bo niemyślący wyborcy dadzą się nabrać na kiełbasę wyborczą oszustów partyjnych to w naszym kraju będzie bałagan cały czas. Dlatego ja zagłosuję na PO, niech rządzą i naprawiają Polskę według swojego planu. Reszta, czyli RP i SLD to są partie które myślą że naród Polski to prostacy i debile i dadzą się oszukać na obiecanki, cacanki.
Pozdrawiam.
Anna Grodzka powidziała także tak:
' dodałam, że jest świetny projekt, który powinien być podstawą do dyskusji. Projekt: Miłość nie wyklucza.' (!)
http://www.facebook.com/ania.aina.grodzka?ref=ts#!/ania.(...)99903167