Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne oficjalnie popiera małżeństwa jednopłciowe
Największe na świecie stowarzyszenie psychologiczne, skupiające ponad 150 tys. członków, wezwało amerykański rząd do poparcia pełnej równości małżeńskiej. Rezolucja, którą przyjęto stosunkiem głosów 157-0, odnosi się do ostatnich badań APA, z których wynika, że "duża liczba gejów oraz lesbijek, podobnie jak ich heteroseksualni odpowiednicy, pragnie tworzyć stałe, długo trwające i oddane związki, i z powodzeniem takie tworzy". Komentatorzy zwracają uwagę, że rezolucja nie będzie mieć większego wpływu na społeczeństwo, ale może mieć znaczenie np. w przypadku spraw sądowych.
"Pojawiające się dowody sugerują, że w stanach, gdzie prowadzi się kampanie skierowane przeciwko równości małżeńskiej, homo- oraz biseksualni mieszkańcy narażeni są na stres, który negatywnie wpływa na ich zdrowie psychicznie" - możemy się także dowiedzieć z rezolucji.
Obecnie w USA małżeństwa jednopłciowe są legalne w stanach Connecticut, Iowa, Massachusetts, New Hampshire, Nowy Jork, Vermont oraz w Dystrykcie Kolumbii.
W 2009 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne opowiedziało się przeciwko terapii reparacyjnej (reorientacyjnej).
(md)
Homoseksualizm nie "przestał być" chorobą dlatego, że pewnego dnia tak zadecydowano. Wielu psychologów i psychiatrów doszło jedynie - i aż - do wniosku, że chorobą nigdy nie był. Postrzega homoseksualizmu jako chorobę było po prostu błędne i ta błędna perspektywa została zmieniona.
A tak na marginesie to jedyna brzydka rzecz jaka przychodzi mi do głowy i wiąże się z medycyną to wizja gdzie ludzie potrafią zbadać i zmienić orientację dziecka. Eugenika gejowska:)
pozdrawiam
Mylisz się za to freakthemighty kiedy mówisz że nauka staje się polityczna. Ona jest z polityką i kulturą w jakieś relacji (bardziej na zachodzie) ale dzisiaj to politykom musi zależeć żeby żyć z nią w zgodzie niż na odwrót. Mówiąc wprost, w kwestii homoseksualności polityk raczej nie podważa dokonań nauki która wypowiada się z pozycji arbitra (i tym samym staje się kandydatem klasy średniej) albo zaczyna z naukowcami "dyskutować" stając się oszołomem.
Jeśli więc nauka włącza się z spory obyczajowe to z korzyścią dla społeczeństwa przy czym niczego nauce tutaj nie ubywa ani w niczym nie musi czuć się zagrożona. Bo w nauce fajne jest to że sama nie wartościuje ale potrafi dostarczyć takich danych że te spory rozpierdziela.
A polskie środowisko psychologiczne nie tylko się boi, ale samo nie jest wolne od uprzedzeń, czemu sprzyja popularność nurtu psychodynamicznego i jego niechlubnej w tym względzie tradycji. Wielu wykładowców akademickich hołduje poglądom z czasów własnej edukacji i choć nie wypowiadają się na ten temat publicznie, to "swoje wiedzą". Także najpierw sami specjaliści muszą się uświadomić, a dopiero później mogą nieść kaganek oświaty w lud. Choć ostatnio np. prof. Anna Brzezińska czy prof. Bogdan Wojciszke opowiadali się publicznie za legalizacją małżeństw jednopłciowych czy adopcji, więc coś się jednak zmienia.
Tak, to pseudonim. Problem w tym, że to pozycja naprawdę wartościowa, swego rodzaju kompendium aktualnych wyników badań nad seksualnością. Jeśli więc coś jest wartościowe i zgodne z dowodami empirycznymi, czyli poparte naukowo, czemu się tego wypierać? Też sądzę, że autor przesadził z "troską o bezpieczeństwo".
"Pojawiające się dowody sugerują, że w stanach, gdzie prowadzi się kampanie skierowane przeciwko równości małżeńskiej, homo- oraz biseksualni mieszkańcy narażeni są na stres, który negatywnie wpływa na ich zdrowie psychicznie"
jeśli któregokolwiek członka społeczności lgbtq zdrowie psychiczne jest przez takie akcje narażone to wnioskuję, że już wcześniej musiało być z tym zdrowiem coś nie tak.... za daleko posunięte wnioski... zdecydowanie
Nauka z dobrą polityką nie powinna się gryźć dlatego dziwię się że u nas to wszystko tak długo trwa. Mamy profesorów: Izdebskiego i Lwa-Starowicza a najbardziej znany (i aktywny) pozostaje wciąż jeden Jacek Kochanowski.
W Polsce nawet naukowcy się boją, nie wiem tylko, czego. Autor książki pt. "Homoseksualizm u mężczyzn - aspekty psychologiczne, psychiatryczne i ewolucyjne", w której zbiór wyników badań ukazuje, że homoseksualizm nie jest chorobą, opublikował książkę pod pseudonimem literackim z uwagi na (cytat)"pragmatyczną troskę o bezpieczeństwo [jego] rodziny". Szkoda, ponieważ jego autorytet został przysłonięty pseudonimem. Nie wszyscy są zdolni zagłębiać się w fachową literaturę w języku obcym, a i sporej części ludzi po prostu się nie chce.