Senat
odrzucił jednak poprawkę Prawa i Sprawiedliwości do ustawy prawo prywatne międzynarodowe, która podkreślała, że
małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Przeciw poprawce głosowało
48 senatorów Platformy Obywatelskiej, za -
41 senatorów Prawa i Sprawiedliwości, 2 nie wzięło udziału w głosowaniu.
Ryszard Kalisz powiedział dziś rano w Trójce, że jego zdaniem
furtka nie do końca jest zamknięta, a
Konstytucja wcale nie zamyka drogi do związków partnerskich.
Gadające głowySenacka debata, której
zapis możemy znaleźć w Internecie, stała się popisem homofobii niektórych senatorów PiS, którzy próbowali przeforsować poprawkę. Przywołajmy niektóre z nich.
Ze słów
Stanisława Piotrowicza (PiS) dowiadujemy się, że w posiedzeniu senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, inicjującej wprowadzenie poprawki, udział wzięli m.in.
"ekspert z dziedziny prawa prywatnego międzynarodowego powołany przez stronę rządową, pan profesor Pazdan z Uniwersytetu Warszawskiego, przedstawiciele organizacji społecznych, w szczególności przedstawiciele Fundacji "Europa Media" [której prezesem jest Krzysztof Bosak - przyp. red.]
, a także Fundacji Mamy i Taty. Uczestniczył w niej również ekspert Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, profesor doktor habilitowany Andrzej Mączyński".
Czesław Ryszka (PiS) nie owijał wręcz w bawełnę:
"Chodzi o to, żeby nie było żadnej możliwości dla środowisk, powiedzmy, homoseksualnych, wygrywania z Polską takich spraw. Nie bójmy się tutaj opinii, że jesteśmy homofobami". Wyłapaliśmy także wypowiedź bezpartyjnego
Antoniego Piechniczka, który senatorem został z ramienia PO:
"Jestem członkiem dużej rodziny, zgodnie z konstytucją. Ja też wybiegam w przyszłość - już wtedy politykiem nie będę - i obawiam się, że przy dążeniach pewnych środowisk, które są nieprzewidywalne, a raczej właśnie przewidywalne, bo zmierzają ku zagarnięciu wszystkiego, czy za parę lat nie okaże się, że wszystkie te zapewnienia, o jakich pan powiedział, są płonne, niezasadne i zgóry przegrane". Po tej wypowiedzi Piechniczek dostał brawa. Kwestia "przewidywalnych środowisk" wróciła w pytaniu senatora
Piotra Kalety (PiS):
"Interesuje mnie, czy podczas prac nad tą ustawą były przeprowadzane konsultacje społeczne, a właściwie chciałbym się dowiedzieć, czy była również brana pod uwagę opinia... Nie wiem, jak to określić, chyba wprost: czy związki gejowskie też maczały w tym palce?". Nie zabrakło również wypowiedzi o "lobby homoseksualnym" (senator Piotrowicz) oraz o "wypaczonych związkach seksualnych" (senator
Tadeusz Skorupa, PiS).
Wszystkich zainteresowanych "debatą" odsyłamy do
zapisu spotkania senackiego. Na koniec jednak pozwolimy sobie przywołać słowa
Włodzimierza Cimoszewicza:
"Nie jestem zwolennikiem poprawki przedstawionej przez senatora Piotrowicza, wprost przeciwnie, i to co najmniej z dwóch przyczyn. Po pierwsze, uważam, że kwestie alimentacyjne i dziedziczenia także w przypadku tak zwanych związków partnerskich powinny być regulowane przez prawo. Dla mnie jest to kwestia elementarnej ludzkiej wrażliwości. I jestem przekonany, że prędzej czy później także w naszym społeczeństwie będzie to regulowane. A po drugie, jako prawnik uważam tę poprawkę, z przyczyn, o których szeroko się wypowiadał pan minister i na które wskazywał pan senator Piesiewicz w swoich interwencjach... Z tych przyczyn dla prawnika powinno być rzeczą oczywistą, że tej poprawki nie należy przyjmować, ponieważ ona przyniesie wiele rozmaitych, w tej chwili nawet nie do końca możliwych do przewidzenia, złych konsekwencji. A wypowiedzi w stylu: ja nie jestem prawnikiem, ale... Ja bardzo szanuję wszystkich, którzy nie są prawnikami, ale to nie jest wstyd być prawnikiem i znać się na prawie. Tamte wypowiedzi brzmią trochę tak, jakby ktoś do kardiochirurga przed operacją transplantacji serca mówił: ja nie jestem co prawda lekarzem, ale może, panie doktorze, tę operację należy przeprowadzić inaczej? Apeluję jednak o odrobinę respektu dla profesjonalnej wiedzy prawniczej".
"Furtkagate"Nie ustają medialne komentarze senackiego głosowania. Ryszard Kalisz, zapytany w porannym programie na antenie Trójki o PPM w kontekście dopuszczalności legalizacji związków jednopłciowych w Polsce, zasugerował
wczytanie się w Konstytucję:
"Wystarczy przeczytać art. 18 Konstytucji, który stanowi, że małżeństwo w rozumieniu związku kobiety i mężczyzny jest pod ochroną państwa, to nie wyklucza wcale innego rodzaju związku" - powiedział polityk SLD, podkreślając równocześnie, że
"Takie prawo musi w Polsce być i będziemy o to walczyli". Prawicowe portale katolickie grzmią i "straszą" od rana: "Stworzono furtkę, która przyczyni się do legalizacji związków poligamicznych lub osób tej samej płci" (ekai.pl), "Drzwi do uznawania w Polsce skutków małżeństw homoseksualnych zawartych za granicą pozostały uchylone" (fronda.pl). Kampania wyborcza, jak widać, się zaczęła - przed nami kolejny weekend pod znakiem "furtki"?
Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.
(md)
Od kilku komentarzy piszemy obaj, ze sa rozne wersje chrzescijanstwa i rozne podejscia wierzacych do homoseksualnosci, wiec zostaw prosze temat, ze chodzi tu o zabieranie dzieci katolikom - w oryginalnym artykule byla mowa o parze, ktora motywowala _swoje uprzedzenie_, czyli homofobie, _wzgledami wyznaniowymi_.
Emocjonalne podejscie rodzicow do roznych spraw ma *duzy* wplyw na dziecko. Otwarta i niekwalifikowana niczym dezaprobata, jak ta wyrazana przez panstwa Johns, nie pozostaje bez echa. Nie mamy wplywu na to, co rodzice biologiczni wmawiaja swoim dzieciom, ale ciesze sie, ze przynajmniej rodzicow z wyboru przeswietla sie pod tym katem.
Wszystkie? Gdzie znalazles czas na przepytanie xnastu milionow katolickich rodzin?
"Przedstawienie dziecku zdania X na temat Y" to powiedzenie "grupa X uwaza na temat Y to i to". Powiedzenie "Y jest bezwarunkowo zle" to troche inny przekaz.
Patrz moj pierwszy akapit - rozne podejscie wierzacych do sprawy.
Jeszcze nie jestem wladca galaktyki, wiec chwilowo nie musisz sie obawiac, ze zabronie religijnym rodzinom rozplodu.
Moze nic nie da, ale fajnie jest raz do roku przejsc przez swoje miasto w kolorowej karawanie. Poza tym bez parad prawicowi geje mieliby mniej rzeczy, od ktorych mogliby sie tak stanowczo odcinac. Spelniamy wazna spoleczna funkcje jako ONI. :>
Przeczytalem. I?
A co powiesz na temat zacytowanego przeze mnie Mateusza?
Zależy co uznamy za uprzedzenia. Nie sądzę, aby były nimi wiara i religia. Wiele osób wychowywanych w rodzinach katolickich staje się asteistami, więc wiara rodziców nie ma wpływu na wychowanie dziecka. Przedstawienie dziecku zdania Kościoła na temat homoseksualizmu nie jest uprzedzeniem. Wszystkie rodziny katolickie teoretycznie tak robią. Więc wszystkie są uprzedzone? Jeżeli tak, to zgodnie z Twoim tokiem rozumowania nie powinny wychowywać dzieci.
Tylko parady mają na celu propagowanie równości i coś w tym celu należałoby zrobić. Bo przejscie ulicami kolorowej karawany nic nie da.
Sam ostatni werset jest wyrwany z kontekstu, przeczytaj cały rozdział.
Rozumiem, nie musisz się ze mną zgadzać. Ale mylisz się pisząc, że się "boję". Na pewno mamy inne podejście do tej sprawy, moje jest inne ze względu na chęć zachowania wartości religijnych, które towarzyszyły mi od samego początku i chciałbym je dalej rozwijać. Dlatego podchodzę do tego wszystkiego bardziej sceptycznie.
Hasła o agresji i antychrzescijanstwie...proszę nie zniose ich wiecej.Wszystko jest prawem wyboru...Ty ich nie musisz dokonywać,ale inni (bardziej odważni) chcą mieć jakieś opcje.
Wkurzasz mnie (co nie oznacza,ze jestem agresywna).Sam nas podciagasz pod stereotypy co mi się nie podoba i smuci.
Słowa o tym, że parady są antychrześcijańskie zostały przytoczone, nie wypowiedziane przeze mnie. Mam złe zdanie na temat parad, zgadza się, ale nie zabraniam też nikomu na nie chodzić. Wszystko jest prawem wyboru jak mówisz.
Uniemozliwiono JEDNEJ parze w JEDNYM kraju Unii swiadczenie opieki tymczasowej z powodu HOMOFOBII, nie religii. Jak sam zauwazyles, wielu innym chrzescijanom religia nie przeszkadza powstrzymywac sie od wyglaszania homofobicznych pogladow.
Nie.
Nie! Chyba zapominasz, ze w adopcji chodzi przede wszystkim o *dobro dzieci*, nie o uprzedzenia rodzicow, i to maja na wzgledzie agencje adopcyjne. W Polsce przejawia sie to odmawianiem adopcji parom homo, na Zachodzie - odmowa homofobom adopcji *przez panstwowe agencje dzialajace zgodnie z prawem antydyskryminacyjnym*. Czy istnieja wyznaniowe agencje adopcyjne? Tak. Czy istnieja homo agencje adopcyjne? Nie.
Nie.
Wszystko, co glosne i niemerytoryczne, jest zle? Proponuje wobec tego zakazac parad bozocialowych - glosne i smieca. Tudziez imprez publicznych w ogole.
A zwiekszy ogladalnosc to, co wpisuje sie w obowiazujacy paradygmat. Prowadzacy nie maja do tego nic. Telewizja jest hetero.
Ap 13:10 nie brzmi pokrzepiajaco, ale... OK! :D
Czyli *ktos* nie posiadzie krolestwa, ale wlasciwie to nie wiesz, kto to taki i czym sie zdyskwalifikowal?
O wlasnie. Na interpretacji kilkunastu niejednoznacznych tlumaczen kilku sprzecznych ze soba ksiazek: Jezus przeciez oglosil takze swoje poparcie dla kary smierci - Mt 13:3-4, co jest bezposrednim odwolaniem do Ksiegi Kaplanskiej!
Kiedy? Pisałem, że w państwach wyznaniowych! - muzułmańskich, gdzie rzeczywiście religia = prawo państwowe ale nie w chrześcijańskich.
W panstwach chrzescijanskich religia *motywuje i ksztaltuje* prawo panstwowe. Wzgledami religijnymi uzasadnia sie ustawodawstwo. W pewnym sensie to bardziej podstepne niz panstwa wyznaniowe - tam jest przynajmniej jasne, ze prawo z zalozenia nie przystaje do epoki...
Strasznie uczepiles się parad...nie popierasz ich,a dla mnie poprostu nie masz odwagi pokazać się jako gej.
Hasła o agresji i antychrzescijanstwie...proszę nie zniose ich wiecej.Wszystko jest prawem wyboru...Ty ich nie musisz dokonywać,ale inni (bardziej odważni) chcą mieć jakieś opcje.
Wkurzasz mnie (co nie oznacza,ze jestem agresywna).Sam nas podciagasz pod stereotypy co mi się nie podoba i smuci.
Najgłośniejszym argumentem jest raczej" to nie po chrześcijańsku"
Ja to nie, przecież już się uniemożliwia osobom religijnym wykonywanie opieki nad dzieckiem ze względu na wiarę. Chrześcijanie, muzułamnie mają konkretny pogląd na temat homoseksualizmu. Skoro jest to niezgodne z poprawnością polityczną to już wkrótce wychowywanie dzieci przez takie osoby może być zakazane, żeby "nie prać mózgu"
Są złe, bo są niemerytoryczne.
Telewizja to telewizja. To co pokazuje nie zależy od orientacji seksualnej prowadzącego tylko od tego, co zwiększy oglądalność i będzie głosniejsze.
Ze Starego Testamentu zachowano w chrześcijaństwie te części, które nie są sprzeczne z przykazaniem miłości. Nie oznacza to, ze resztę skreślono, ale że patrzy się dzisiaj na Biblię bardziej przez pryzmat przykazania miłości - tolerancji, akceptacji, wyrozumiałości. Oczywiście nie w taki sposób jakby środowska homoseksualne czy inne lewicowe chciały, ale jednak.
Tak, wiem, gdyż popularny werset, że "nie posiądą królestwa Bożego mężczyżni współżyjący ze sobą" w moim wydaniu Biblii brzmi "mężołożnicy", cokolwiek to jest. Tak więc całość Biblii opiera się na interpretacji przesłania, która dla jednych jest mniej dla innych bardziej radykalna. A sama Biblia jest dla wierzących Pismem Świętym, czyli słowem Bożym przed i po przyjściu Chrystusa i filarem całej wiary. Dla niewierzących może być bublem czy zbiorem mitów.
Kiedy? Pisałem, że w państwach wyznaniowych! - muzułmańskich, gdzie rzeczywiście religia = prawo państwowe ale nie w chrześcijańskich.
10 przykazan jest w ktorym zestawie ksiag, przepraszam? Dlaczego nadal liczy sie takze tak duza czesc Kpl? Dosc wybiorczy ten upgrade, jesli zamiast calosciowo zastapic Stary Nowym po prostu doczepiono na jego wierzchu kilka dodatkowych uwag i skreslono kilka linijek.
Jesli mowi to wszechwiedzacy i wszechmocny bog, to dlaczego w NT jest tyle sprzecznosci miedzy poszczegolnymi ewangeliami? Dlaczego trzeba tlumaczyc ten zestaw praw i opowiesci z jezyka [i odniesien kulturowych] sprzed kilkunastu stuleci? Jako tlumacz az za dobrze wiem, ze mimo najlepszych checi czasem pojawiaja sie przeklamania w tekscie, a tlumaczenie nie ma dokladnie takich samych cech, jak oryginal. Biblia to ciekawa ksiazka o mitologii ORAZ bubel prawny.
No ale nie pisales, ze paragraf na homo ma wynikac z religii, nie z polityki! Poza tym skad pewnosc, ze nie jest to motywowane religijnie? Z http://maddowblog.msnbc.msn.com/_news/2010/12/09/561(...)nterview wynika, ze tak interpretuje Biblie ten konkretny chrzescijanin... i chyba niestety takze sporo jego wspolwyznawcow.
1) Gdybym gdziekolwiek twierdzil, ze islam ze swoja wieloletnia tradycja uwielbienia dla pieknych nastolatkow [szczegolnie polecam perska poezje milosna] jest automatycznie gay friendly, spodziewalbym sie takiej odpowiedzi. Ale nie twierdzilem. Wiec skad te zapewnienia?
2) To "lagodniejsze traktowanie tematu" i tak nie zbliza sie [przynajmniej w dyskursie publicznym w tym kraju] do poziomu "zwyklej ludzkiej przyzwoitosci". Juz sie z kims o to wczesniej spieralem - badzmy powazni, nie bede w Europie XXI wieku dziekowal za to, ze mnie laskawie nie zabijaja.
Nie w sposob systemowy. Czlonkowie grup wiekszosciowych moga spotykac sie z indywidualnymi przykladami dyskryminacji i nietolerancji, ale poniewaz caly system jest stworzony pod katem potrzeb grupy wiekszosciowej, nie sa tak dotkliwie dyskryminowani *jako grupa*.
Jest tak: niektore jednostki uprzedzone do grup wiekszosciowych moga dac temu wyraz na rozne sposoby. ALE. Nawet wieksza grupa takich jednostek nie ma szans zmienic systemu stworzonego przez wiekszosc, moze najwyzej chwilowo uprzykrzyc zycie albo wyladowac na pierwszych stronach. Niemozliwe jest wprowadzenie systemowej dyskryminacji grupy, ktora w danym systemie stanowi wiekszosc.
Nie wiem, wydaje mi się że to nie ma żadnego znaczenia. Czyja to wina, że homoseksualistow jest mniej niż heteroseksualistów?
A czy to musi byc czyjakolwiek wina? Bycie hetero to nic zlego. Ale warto jest uswiadomic sobie, ze bedac hetero w swiecie glownie hetero wchlania sie pewne przekazy i paradygmaty, ktore krzywia spojrzenie na swiat i powoduja homofobie. Takim skrzywionym spojrzeniem mozna nie zauwazyc, ze ma sie fafnascie tysiecy innych przybytkow i nie musi sie koniecznie pchac miedzy ludzi, ktorzy *na codzien* zyja wsrod heterykow, a raz na jakis czas chcieliby posiedziec z innymi homo.
...tak, strasznie wiecej moze. Wybrac sie do paru knajp na krzyz, gdzie mozna nie udawac. Dostac w morde za trzymanie ukochanej osoby za reke w miejscu publicznym. Wyleciec na bruk ze wspolnie kupowanego i urzadzanego mieszkania po smierci partnera, jesli nie stanelo sie notarialnie na uszach [a krewni i tak moga to podwazyc]. Siedziec jak na szpilkach, bo nie mozna sie dowiedziec w szpitalu, co z partnerem. Normalnie takie mamy przywileje, ze wszyscy chca je nam zabrac!
Byles kiedys w barze, gdzie puszczaja transmisje sportowe? Tam naprawde nie trzeba wieszac tabliczek. Towarzystwo selekcjonuje sie samo. Zreszta nawet transmisji nie trzeba, u mnie na osiedlu jest taka knajpa, do ktorej mojego faceta bym nie zabral.
Przeczytaj jeszcze raz powyzszy cytat. Moze swiadomie, a moze nie, ale trafiles idealnie w sedno tego absurdu:
My mamy [tekturke z napisem].
Widzisz, jak to wyglada?
Wiecej nie bede sie rozpisywal. Twoja ostatnia wypowiedz wystarczy za wszystkie argumenty i wyjasnienia w kwestii nierownosci i dyskryminacji.
O to mi chodzi, ze geje skades sie biora, chociaz rodzice hetero nie planuja wychowac ich na homo. A mimo to w tym kraju najglosniejszym argumentem anty wytaczanym przez przeciwnikow homoadopcji nie jest "koledzy w szkole beda sekowac", tylko "zboczency przerobia na pedalow".
Dla mnie bomba! Niestety, tak nie bedzie...
...mimo mokrych snow Terlikowskiego et consortes. Serio, ludzie, nikt wam nie chce zakazywac mnozenia. Wrecz przeciwnie - wierzacy mnoza sie znacznie bardziej niz ateisci. Jesli faktycznie przekaza potomstwu swoje wartosci, za pare pokolen religijnosc bedzie powszechna jak katar.
I bedac swiadomym tej manipulacji uwazasz, ze [polskie] parady sa zle, bo sa na nich ekscesy seksualne... ktore wiernie pokazuje manipulujaca telewizja?
Telewizja. Jest. Hetero. Pisalem juz o tym wczesniej, nie?