Ordynacja homoseksualnych pastorów zaostrzyła wewnętrzny konflikt
Spór o homoseksualistów w kościele anglikańskim zaostrza się. Już w 2003 roku, kiedy Stanach Zjednoczonych został wyświęcony na biskupa Gene Robinson, otwarcie przyznający się do swojego homoseksualizmu, zaczęły się pierwsze wewnętrzne konflikty. Również błogosławienie par jednopłciowych przez kapłanów w Kanadzie, nie przeszło bez echa wśród kościelnych hierarchów.
- Kościół się nie dzieli - uspokajał wtedy australijski biskup Peter Carnley. Jednak z perspektywy czasu widać, że rozłam kościoła anglikańskiego postępuje z roku na rok.
Gdy Kościół Szwecji ogłosił, że będzie udzielał ślubów osobom tej samej płci, w kościele anglikańskim zawrzało. Natomiast amerykańscy przedstawiciele luteranów ostro skrytykowali pomysł swoich kolegów ze Szwecji.
Kiedy w tym roku, podczas oficjalnego zgromadzenia kościołów luterańskich w USA przegłosowano nie tylko oficjalne błogosławieństwa dla par jednopłciowych, ale także ordynację homoseksualistów na pastorów, wewnętrzny konflikt między konserwatywną a liberalną częścią ELCS (Evangelical Lutheran Church in America) rozgorzał na dobre.
-Bardzo wiele ludzi w Ewangelickim Kościele Luterańskim w Ameryce jest niezadowolonych z finału, jaki znalazła ta sprawa - powiedział pastor Paull Spring.
Według doniesień The New York Times, właśnie trwają przygotowania do odłączenia się części konserwatywnych pastorów od wspólnoty. Uważają oni, że otwartość ELCS na osoby homoseksualne jest zbyt duża i pozostaje sprzeczna z chrześcijańskimi zasadami. W ich przekonaniu biblia zawiera dokładną definicję małżeństwa, która nie uwzględnia gejów i lesbijek. Motywuje ich to, do stworzenia nowego odłamu kościoła luterańskiego.
Do Ewangelickiego Luterańskiego Kościoła w Ameryce przynależy ponad milion obywateli. Stany Zjednoczone nie tylko politycznie, ale i religijnie zaczynają otwierać się na osoby o odmiennych preferencjach seksualnych.
(ob)