Brytyjska kłótnia o słowa
Walka o zwycięstwo w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii właśnie się rozpoczęła. Jako pierwsi do ataku o homoseksualnych wyborców ruszyli konserwatywni Torysi.
-Przepraszamy. Zdarzyło nam się popełniać błędy, jak w przypadku Paragrafu 28, ale zmieniliśmy się - deklarował na spotkaniu poprzedzającym coroczną London Pride David Cameron, lider brytyjskiej Partii Konserwatywnej i, według sondaży, niemal pewny kandydat na premiera Wielkiej Brytanii.
Paragrafem 28 nazwano wprowadzone w 1988 roku przez Margaret Thatcher poprawkę, zakazującą promowania w szkołach treści związanych z homoseksualizmem. Kontrowersyjny przepis zniesiono całkowicie dopiero w 2003 roku.
Przywódca Torysów zapewniał, że w jego partii wiele się zmieniło. -W kwestiach obyczajowych Torysi nie są już tak konserwatywni jak kiedyś - zapewniał. Za przykład podał kilkoro otwarcie homoseksualnych polityków, wywodzących się z Torysów - głównego stratega politycznego partii Nicka Bowlesa, czy wiceszefową ugrupowania Margot James.
Na słowach Davida Camerona suchej nitki nie pozostawił obecny podczas spotkania sekretarz rządu ds. kultury Ben Bradshaw.
-Nie dajmy się zwieść tym przeprosinom. Homofobia w Partii Konserwatywnej to nadal codzienność - przekonywał wywodzący się z Partii Pracy Bradshaw. Przypomniał, że to za czasów rządów laburzystów zniesiono zapisy Paragrafu 28 i zalegalizowano zawieranie związków partnerskich przez osoby tej samej płci.
-To nie dzięki Torysom zajęto się prawami osób homoseksualnych - dodał.
Brytyjscy obserwatorzy również podkreślają, że poglądy przywódcy Partii Konserwatywnej często rozmijają się z tym, co naprawdę sądzą jej członkowie.
-Cameron ma dobre chęci, lecz raczej nie zmieni niczego poza wizerunkiem ugrupowania - komentował Nicholas Watt z dziennika "The Guardian".
Mimo to, gejom i lesbijkom umizgi Davida Camerona wydają się jednak podobać. Według sondaży, na konserwatystów swój głos oddałoby aż 38% homoseksualnych wyborców, a na lewicową Partię Pracy - tylko 20%.
(mk)
Ty tez nie wykazalas sie zbytnia bystroscia w odczytywaniu tropow, ale coz moge oczekiwac od posunietej skosnie w prawo obiektywizujacej - liberałce.
Dlaczego tylko uwazasz, ze tylko ty czytujesz Vonneguta? Vonnegut, podobnie jak np. Chesterton (Kula i krzyz) byl za wolnoscia, przeciw wszelkim ograniczajacym czlowieka systemom.
I przestan wykladac po angielsku glodne kawalki o wedce i rybce, bo to bardzo juz nieswieze, zwlaszcza ze haczyki w lizingu, a splawiki w planie marszala. I tylko nagan w Twoim reku prawdziwy.
> Oczywiscie rozumiem, ze wersja "socjalizmu dla bogatych", ktora wlasnie realizuja na swiecie, ci odpowiada
Zle rozumiesz.
Nie napisalbys tego gdybys sprawdzil co to jest Nolan Chart.
> Co do lektor i filmow, nie rozsmieszaj nas Liljanno. Cnota egoizmu jest juz na prawde passe.
Harrison Bergeron akurat jest zupelnie nie o tym. Ale skad mozesz wiedziec, skoro ani nie czytales, ani nie ogladales, ani nawet nie czytales notki o filmie.
Ot, caly socjalista. Chce zeby mu wszystko _dac_. A jak mu ktos powie wprost "koles, najpierw praca, potem zarlo" to bredzi o wyzysku klasowym. Euhirudinea.
"Give a man a fish, you have fed him for today. Teach a man to fish, and you have fed him for a lifetime. If he refuses to fish, let him starve. If he tries to steal your fish, shoot him."
Co do lektor i filmow, nie rozsmieszaj nas Liljanno. Cnota egoizmu jest juz na prawde passe. Oczywiscie rozumiem, ze wersja "socjalizmu dla bogatych", ktora wlasnie realizuja na swiecie, ci odpowiada. Ale ja nie lubie wypompowywania pieniedzy, ludzi i idei z sektora publicznego do prywatnego.
Obudzcie sie, czytajcie, obserwujcie, myslcie. Lewica i prawica to nie sa dwie jedyne opcje. Chocby Nolan Chart, ktory przeciez tez jest tylko uproszczeniem.
Lewica nigdy nie byla za rownoscia, lewicowa rownosc to rownanie wszystkich i wszystkiego do poziomu minimum, przyslowiowe "dla wszystkich po rowno, dla wszystkich po g****". To nie jest, nie byla i nigdy nie bedzie prawdziwa rownosc. Prawdziwa rownosc to mozliwosc zycia pelnia swojego potencjalu.
Moglabym wymienic dziesiatki ksiazek, ale ci ktorzy o tym wiedza pewnie juz je czytali, a "wyprani" i tak po nie nie siegna. Ale zrobcie sobie przysluge i obejrzyjcie chociaz film "Harrison Bergeron" - to jest lewicowa utopia, lewicowa ideologia pseudorownosci "equality of outcome", egalitaryzm ostatecznie wcielony w zycie. Takiego swiata chcecie? Gdzie wszyscy sa rowni bo kazdy jest 'przycinany' do poziomu minimum? Swiata bez roznic, bez indywidualnosci, bez jednostek wybitnych?
Aha: i jeszcze z pensji nalezy odkladac na: emeryture (po 78 roku zycia), na zabezpieczenie w razie choroby i/lub ciazy oraz dobrowolna skladka na nowego Jaguara dla Pani Szefowej (Szefowa stymuluje przemysl motoryzacyjny, przyczyniajac sie tym samym do zmniejszenia bezrobocia i podwyzszenia stopy zyciowej czasowo zatrudnionych).
Tak, a jakby ktos jednak zaglosowal, to przeciez nie musi u mnie pracowac, nieprawdaz?
Ci z nas ktorzy maja firmy i/lub sa naprawde dobrzy w tym co robia beda plakac, ci ktorzy dali sobie uprac mozgi na myslenie "kazdy kto ma wiecej napewno jest zlodziejem" beda sie cieszyc, wiekszosc nie bedzie w stanie zrozumiec dlaczego skoro lewica ma wiekszosc _nadal_, czy raczej _znowu_, nie robi nic w kierunku wprowadzenia rownosci LGBT, a ja - wypelniajac deklaracje podatkowa w urzedzie w Liechtensteinie - wzrusze ramionami i powiem "nie mowcie ze Was nie uprzedzalam".
p.s. Nie jestem liberalem, jestem obiektywistka.
p.s.2 PO ekonomicznie nie jest ani prawicowe, ani liberalne.