Wolność, równość, homofobia
Aż 40 procent francuskich homoseksualistów spotyka się z przejawami homofobii.
I choć prezydent obiecał chronić ich związki prawem, geje i lesbijki znad Sekwany jeszcze długo będą walczyć o status "normalnych" obywateli.
(...) We Francji przejawy niechęci dla odmienności seksualnych nie są rejestrowane, ale stowarzyszenie SOS Homofobia, dysponujące od 1994 roku linią telefoniczną, sporządza coroczny raport w tej sprawie. W 2006 roku odnotowano 1 332 doniesienia o szykanowaniu gejów i lesbijek, co oznacza wzrost o 10 procent w stosunku do 2005 roku. Liczba przypadków agresji w sensie fizycznym (trzy na tydzień) również niepokojąco idzie w górę (o 17 procent w porównaniu z 2005 rokiem).
"- Nienawiść do homoseksualistów jest we Francji nadal żywa" - potwierdzają Jacques Lizé i Anne Claret-Tournier, przewodniczący i wiceprzewodnicząca stowarzyszenia. Według badań przeprowadzonych na zlecenie Wysokiego Urzędu ds. Walki z Dyskryminacją i Promocji Równości (HALDE), 40 procent francuskich homoseksualistów twierdzi, że padło ofiarą czynnej agresji lub wypowiedzi homofobicznych w miejscu pracy.
W 2005 roku ukazało się we Francji opracowanie wykazujące po raz pierwszy bardzo silną skłonność do samobójstw wśród homoseksualistów. Badania Marca Schelly'ego, lekarza publicznej służby zdrowia, przeprowadzone pod auspicjami stowarzyszenia AREMEDIA we współpracy z Narodowym Instytutem Zdrowia i Badań Medycznych (INSERM) dowiodły, że przy podobnych uwarunkowaniach - wiek, miejsce zamieszkania, poziom wykształcenia, kategoria zawodowa i środowisko rodzinne - wśród młodych homoseksualistów ryzyko dokonania próby samobójczej jest trzynastokrotnie większe niż wśród heteroseksualistów z tej samej grupy wiekowej. Te wyniki potwierdzają dane z badań amerykańskich, kanadyjskich i australijskich (...)
Z okazji obchodzonego po raz trzeci w maju tego roku Światowego Dnia Walki z Homofobią komitet IDAHO (International Day Against Homophobia) dużo mówił o wciąż obecnych we Francji uprzedzeniach. Jego przedstawiciele domagali się również wprowadzenia równości w dziedzinie prawa małżeńskiego i rodzinnego. Podczas kampanii wyborczej Nicolas Sarkozy obiecał ustanowienie dla homoseksualistów związku cywilnego celebrowanego w merostwie i przyznającego jego członkom takie same prawa socjalne, fiskalne i spadkowe, jakie przysługują małżeństwu. Francuzi są jednak zdecydowanie przeciwni adopcji dzieci przez homoseksualne pary - w nowej ustawie miałby się znaleźć jedynie zapis regulujący zasady sprawowania władzy rodzicielskiej przez rodzica-geja.
Zdaniem Louisa-Georgesa Tina, inicjatora Światowego Dnia Walki z Homofobią, te reformy są zwykłym "mydleniem oczu".
"- Możliwość zawarcia homoseksualnego związku cywilnego sprawi, że powstanie getto zarezerwowane dla gejów i lesbijek" - uważa Tin. "- My natomiast chcemy, by przysługiwały im takie same prawa, jak parom heteroseksualnym."
Do propozycji Sarkozy'ego krytycznie odniosło się również Stowarzyszenie Inter LGBT, organizujące co roku w Paryżu Marsz Równości. Jego kierownictwo twierdzi, że nowe prawo stwarza niebezpieczeństwo "zamknięcia par homoseksualnych w specyficznym statusie" i prowadzi do zniesienia Obywatelskich Umów Solidarności (PACS), będących "elastyczną alternatywą dla małżeństwa".
W kwestii praw rodzicielskich homoseksualistów Inter-LGBT oświadcza, że jest "gotowe zrobić krok naprzód" i podpisuje się pod propozycjami francuskiej rzecznik praw dziecka Dominique Versini, która walczy o stworzenie prawnej instytucji ojczyma.
źródło: Kiosk.onet.pl, przedruk z "Le Monde"
Zapytałam się jednego miejscowego. Powiedziałam, że słyszałam że Dominikana to kraj konserwatywny, a ja widzę tu sporą akceptację. On odpowiedział: Bo jest akceptacja. My nie mamy żadnego problemu z gejami. Przynajmniej polowa facetów na Dominikanie to biseksualiści. Jesteśmy bardzo otwarci pod tym względem. Ja wtedy odpowiedziałam zdziwiona - to dlaczego nie ma małżeństw homoseksualnych. On mi odpowiedział - my nie mielibyśmy nic przeciwko, ale rząd nie chce. Taka sama akceptacja byla zarówno w dużych miastach jak i na wsi. Ja słyszałam pod mojej znajomej, która pracuje w Holandii, że Holendrzy wcale nie są tacy tolerancyjni jak się mówi. Ja myślę że homofobia wynika głównie z patriarchalnej kultury. Tam gdzie ludzie mają luźniejsze podejście do życia nie mają problemów z gejami. Tam gdzie są twarde zasady od najmłodszych lat wpajają dzieciom homofobię. Powtarzają jak mantrę że rodzina to mama i tata. I wtedy dziecko nie rozumie że miłość niejedno ma imię. Ja wiem sama po sobie. Mi też mówiono, że jest mama i tata. Ja praktycznie dlugi czas nie znałam słowa gej. Potem się dowiedziałam co ono oznacza. Jak mi mama powiedziała. Pierwsza moja myśl to było - fuj, ohydne. Dopiero
Mnie bardziej zastanawia jakie jest źródło tej homofobii w najbardziej laickim państwie Europy?!