Dorn: takie rzeczy nie mogą się powtarzać
Biuro Rzecznika Praw Dziecka nie zrezygnowało z zmiaru zbadania orientacji seksualnej Teletubisia Tinky Winky. Zmienił się jednak ton wypowiedzi Ewy Sowińskiej. Działaczka Ligi Polskich Rodzin przyznała wczoraj, że uważa bajkę za nieszkodliwą. Plotkę o rzekomej promocji homoseksualizmu słyszała w amerykański mediach.
Sprawą Homo-Tubisia zajęto się na najwyższym szczeblu. Politycy Prawa i Sprawiedliwości zorientowali się, że pani Sowińska strzeliła rządowi gola samobójczego. Do akcji wkroczył Marszałek Sejmu Ludwik Dorn. Podczas rozmowy w cztery oczy została poproszona, "by w publicznych wypowiedziach unikała ona sformułowań, które mogą narazić jej urząd na śmieszność".
Trzeba się było zastanawiać przed oddaniem głosu na panią Sowińską. Lustracja Teletubisia będzie jeszcze przez długi czas tematem żartów. Już teraz śmieje się z nas cały świat. Pogromczynią Teletubisia z torebką zainteresowała się także stacja, która wyprodukowała bajkę: BBC. Na swoim portalu internetowym opublikowała krótką historię homofobicznych wygłupów obecnego rządu: http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/6698753.stm
(ro)