"Propagowanie" homoseksualizmu w ustawie Giertycha
Polski MEN nie zrezygnuje z zapisu o karaniu "propagowania homoseksualizmu" w szkołach. Roman Giertych przedstawił na dzisiejszej konferencji prasowej nowelizację ustawy o systemie oświaty. Znalazł się w niej zapis, który ma chronić uczniów przed homoseksualną "propagandą". Według szefa resortu oświaty owa "propaganda" stanowi poważny problem. Zapytany o jego skalę odpowiedział: "zjawisko to rzeczywiście się szerzy".
Plany ministerstwa wywołały ostrą reakcję Parlamentu Europejskiego, który w swojej rezolucji skrytykował homofobiczne pomysły ministra Giertycha oraz publiczne wypowiedzi jego zastępcy. Parlamentarzyści wezwali polski rząd do wyłączenia z projektu nowelizacji wszelkich homofobicznych zapisów. Apel przyniósł marne skutki. Wszystko wskazuje na to, że jeśli "ustawa Giertycha" zostanie przyjęta przez sejm, to niebawem zajmie się nią Trybunał Konstytucyjny. Taki już los kiepskich ustaw.
A oto jak prezentuje się nowy bubel w pełnej okazałości:
Art 3a. Szkoła i placówka jest zobowiązana do realizowania procesu dydaktycznego, opiekuńczego i wychowawczego w sposób zapewniający ochronę uczniów przez treściami zagrażającymi ich prawidłowemu rozwojowi psychicznemu i moralnemu, w szczególności przed treściami: (...) godzącymi w zasadę ochrony małżeństwa i rodziny, w tym poprzez propagowanie homoseksualizmu.
Na ministerialne plany zareagowała już Kampania Przeciw Homofobii: "W przekonaniu naszej organizacji projekt tej ustawy jest sprzeczny z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej i umowami międzynarodowymi dotyczącymi praw człowieka wiążącymi Polskę. Zgodnie z art. 32 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Bezdyskusyjnym jest, iż ten konstytucyjny zakaz dyskryminacji obejmuje także swobodę głoszenia poglądów, które np. nie są odzwierciedleniem poglądów Ministerstwa Edukacji Narodowej" - czytamy w oświadczeniu KPH.
(ro)