Nie będzie homo-małżeństw
Przedwyborcze obietnice były piękne. Austriaccy socjaldemokraci (SPÖ) zapewniali, że zrobią wszystko, aby wreszcie uregulować sytuację prawną par jednopłciowych. Partia Alfreda Gusenbauera wygrała wybory lecz po niespodziewanym mariażu z konserwatystami z ÖVP, zapomniała o swoich obietnicach. Politycy obu partii oznajmili, że austriacki rząd nie zajmie się projektem ustawy o związkach rejestrowanych. Dla gejów i lesbijek pocieszeniem ma być zapowiedź likwidacji poszczególnych zapisów prawnych, które dyskryminują osoby homoseksualne.
Obietnice przyszłego rządu nie wszystkich przekonują. "Austriaccy geje i lesbijki zostali oszukani i zdradzeni" - komentuje Ulrike Lunacek z partii Zielonych.
(ro)
Ustawa przeszła ostatecznie przez Senat w grudniu 2004., dzięki staraniom prof. Szyszkowskiej i jeszcze paru pomocnych senatorek, ale zarazem przy dużym oporze części SLD. Potem czekała ponad pół roku na wdrożenie jej w prace Sejmu, ale ówczesny marszałek - Cimoszewicz odrzucił ją spod obrad tej izby parlamentu. Było to spowodowane zapewne bogoojczyźnianą atmosferą po śmierci Jana Pawła II.
Gdyby SLD było w istocie lewicowe albo chociaż realnie liberalne światopoglądowo, to spróbowałoby chociaż uchwalić tę ustawę, wprowadziłoby dyscyplinę partyjną w głosowaniu nad nią i zlobbowało jeszcze grupkę posłów innych formacji do jej poparcia... Mogłoby doprowadzić chociażby do głoswania nad ustawą Szyszkowskiej, by wywołać publiczną debatę.
Na IS dostępny jest dokument, wydany przez Cimoszewicza, na mocy którego utrącił - jako marszałek - tę ustawę (http://www.innastrona.pl/bq_odrzucenie.phtml).
Taka fałszywa, pozornie przychylna mniejszościom seksualnym, polityka Sojuszu jest nadal kontynuowana. W ubiegłym roku, Wojciech Olejniczak, przewodniczący tej partii, oświadczył, że polskie środowiska homoseksualne wcale nie oczekują równouprawnienia ani związków partnerskich. Nawet Oleksy przyznał ostatnio w wywiadzie dla "Dziennika", że Sojusz już dawno zagubił lewicowe ideały.
To jest taka lewica po części bezideowa, a po części katolicko-tolerancyjna, jak sam określa się Olejniczak, że pożal się Boże!
a sama Szyszkowska skarzyla sie, ze nie ma popracia dla jej projektu w macierzystej partii, z ktorej zreszta wystapila.
1. Ona by w ogóle nie powstałe
2. Nie przeszła by w senacie
Więc proszę o więcej pragmatyzmu i mniej emocji.
Przypomne zreszta, ze nie weszla pod obrady, choc marszalkami byli panowie z SLD - Borowski i Cimoszewicz.