Napad na demonstrantów - milicja przyglądała się bezczynnie
Napadem na około 300 demonstrujących, zakończyła się w sobotę próba zorganizowania demonstracji środowisk homoseksualnych. Wśród uczestników manifestacji był m. in. niemiecki deputowany z partii Zielonych Volker Beck. Od lat zaangażowany w walkę o prawa mniejszości seksualnych polityk, został podczas wywiadu przed włączonymi kamerami telewizyjnymi, zaatakowany przez grupę rosyjskich "faszystów", czyli zwykłych łysych bandytów. Beck został odwieziony do szpitala, gdzie zaopatrzono ranę na twarzy.
Marsz rosyjskich gejów i lesbijek był nielegalny. Moskiewski mer Jurij Łużkow zgodnie z oczekiwaniami nie wydał zgody na homoseksualną manifestację.
Gdy kilkuset demonstrantów zostało zaatakowana przez sporą grupę bandytów, milicja nie reagowała. Uczestnicy manifestacji twierdzą, że to właśnie przez milicję, która uniemożliwiła ucieczkę demonstrującym, doszło do brutalnego starcia. Więcej skuteczności milicjanci okazali w utrudnianiu pracy dziennikarzom, którzy byli świadkami pogromu i bezradności służb porządkowych.
Rosyjscy kibole otrzymali moralne wsparcie od organizacji religijnych oraz narodowych. Bandyci, którzy rzucali w tłum granaty ogłuszające, otrzymywali błogosławieństwo od prawosławnego księdza.
Wśród uczestników demonstracji był także polski działacz Łukasz Pałucki. Swoje przeżycia udokumentował na łamach swojego blogu: http://www.santi.moblog.pl/
Milicja aresztowała 120 osób - zarówno demonstrantów jak i bandytów. Demonstrantom grożą kary pieniężne.
Napad na demonstrację gejów i lesbijek to kolejny bardzo niepokojący sygnał z Rosji, gdzie regularnie napadane są kluby gejowskie a działacze środowisk LGBT gnębieni są przez władze.
(ro)