"Antydemokrata nie będzie tu przemawiał!"
Grupa demonstrantów zakłóciła dzisiejsze wystąpienie Lecha Kaczyńskiego na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie.
Kilkadziesiąt osób wdarło się na salę, w której rozpoczynało się wystąpienie prezydenta RP. Jeden z demonstrantów wdarł się na mównicę i określił z niej Lecha Kaczyńskiego mianem "antydemokraty". "Ten człowiek nie może tu przemawiać" - krzyknął.
Organizatorzy nie potrafili zaprowadzić porządku, do akcji wkroczyła więc policja, jednak rektor uniwersytetu wydał polecenie, aby nie pacyfikować demonstracji. Mimo całego zamieszania prezydent RP rozpoczął wśród gwizdów swoje wystąpienie.
Podczas odczytu Kaczyński odniósł się krytycznie do postulatów demonstrantów. Powiedział, że akceptuje wprawdzie istnienie osób homoseksualnych, nie potrafi sobie jednak wyobrazić "równouprawnienia". Kaczyński zaznaczył, że zakazując Parady Równości w Warszawie, postępował zgodnie z polskim prawem (polski Trybunał Konstytucyjny oraz Sąd Administacyjny są innego zdania - przyp. red.).
Niemieckie media określają wydarzenie w Berlinie mianem sensacji. Demonstracja niemieckich gejów i lesbijek to jak dotąd najbardziej spektakularne wystąpienie zagranicznych środowisk LGBT w obronie praw mniejszości seksualnych w Polsce. Organizatorami demonstracji była grupa "Tolencja po Polsku" oraz Niemiecki Związek Lesbijek i Gejów (LSVD), który od kilku dni nawoływał do prostestu przeciw otwartej homofobii polskich władz.
(ro/dpa/IAR/LSVD)
zaklamani katole ,mieszkam w Niemczech i tylu dobrych ludzi nie spotkalem w polsce przez 34 lata swojego pobytu w niej.