Nasz ulubiony dziennik nie zawiódł: Piotr Czartoryski-Sziler zafundował czytelnikom "Naszego Dziennika" recenzję, w której przedstawia "Tajemnicę Brokeback Mountain" jako dzieło szatana.
"W reklamach tego filmu, który zdobył aż osiem nominacji do Oscara, pojawiają się słowa: "Miłość ponad wszystko...".
Mowa tu o wynaturzeniu, jakim jest homoseksualizm!" - po takim wstępie może być tylko lepiej... i jest: "To straszne, że tak wielu ludzi nie widzi w "Tajemnicy Brokeback Mountain" żadnego zagrożenia. Wprost przeciwnie, zależy im na rozpropagowaniu w świecie homoseksualizmu i zgody na niemoralne życie. Wystarczy przytoczyć recenzję filmu napisaną przez "Entertainment Weekly", by z niedowierzaniem złapać się za głowę: "Porywąjaca, hollywoodzka historia
miłosna, która okaże się najbardziej rewolucyjnym wydarzeniem filmowym tego roku". Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że
za tą "historią miłosną" stoi szatan..."
Ponad 100 lat temu Oscar Wilde napisał: "Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są książki napisane dobrze lub źle." To samo tyczy się filmów.
Łapiąc się za głowę, można jednak łatwo przysłonić uszy i oczy i niektórych rzeczy nie usłyszeć a niektórych niedowidzieć. Chyba, że Oscar Wilde się nie liczy - to w końcu też wynaturzeniec.
(ro)
A wiemy, kto dzisiaj nazywa już Zachód "szatanem" - muzułmanie obu prądów (szyici i sunnici).
Jestem wobec tego niemal pewien, że muzułmanie finansują Watykan, aby głosił te same ideologie, co szyici względnie sunici na świat: zarówno Watykan oraz jego agentura w Polsce i muzułmanie stosują DOKŁADNIE TE SAME konstrukcje zdań i budowy mysłi! Więc do tezy, iż obydwie Kaczyńscy, Giertych i Marcinkiewicza and companions to najzwyklejsi talibowie w garniturach!