Gwizdy i krzyki homofobów
Do regularnej bitwy doszło na krakowskim Rynku Głównym po zakończeniu demonstracji homoseksualistów i ich zwolenników. Wracający z imprezy zostali zaatakowani przez skinheadów i kibiców piłkarskich u wylotu ul. św. Anny. Obstawa policyjna użyła psów. Do akcji wkroczyli antyterroryści. Na kilka minut przed 19.00 oddano strzały ostrzegawcze. Relację z tych wydarzeń przygotowała Gazeta Wyborcza.
Do zamieszek doszło też na ulicy Zwierzynieckiej, nieopodal Wawelu, gdzie walczący z demonstrantami chuligani weszli na tory i zatrzymali tramwaje.
Wcześniej organizatorzy marszu zrezygnowali z przejścia pod Smoczą Jamę, z obawy przed atakiem członków Młodzieży Wszechpolskiej i kibiców piłkarskich, którzy powstrzymali pochód u stóp Wawelu. Policja otoczyła kordonem agresywnych kontrmanifestantów, by umożliwić uczestnikom marszu spokojne rozejście się.
W pierwszej tego typu imprezie w Krakowie, mającej oswoić mieszkańców miasta z mniejszościami homoseksualnymi, uczestniczyło około półtora tysiąca osób.
- Jesteśmy zaskoczeni i szczęśliwi z powodu takiej liczby uczestników - mówił na początku imprezy Tomasz Szypuła, rzecznik Kampanii Przeciw Homofobii organizującej marsz.
Marszowi towarzyszyła grupa kilkudziesięciu dziennikarzy ze stacji telewizyjnych prasy i radia, w tym także mediów zagranicznych. Uczestnicy Marszu Tolerancji rozwinęli tęczowe flagi, emblematy Unii Europejskiej i transparenty z napisami "Miłość to Miłość". Inne hasła to: Stop dyskryminacji gejów i lesbijek", "Demokracja, tolerancja, akceptacja", "Miłuję wszystkich", "Akceptacja zamiast nienawiści", "Gejów przynosi bocian hetero". Wszystkim którzy chcą się przyłączyć do pochodu rozdają żółte naklejki z napisem "Miłość - równość - tolerancja".
W pochodzie szli politycy, m.in. posłowie SdPl Andrzej Celiński i Joanna Sosnowska, poseł niezrzeszony Janusz Lisak, senator Marek Balicki (SdPl) oraz senator Maria Szyszkowska (SLD).
- Każda mniejszość, jeśli nie szkodzi innym grupom i innemu człowiekowi powinna mieć możliwość nie tylko zabiegania o swoje prawa, ale także szukania poparcia opinii publicznej - mówił w czasie marszu Andrzej Celiński. Dodał, że ponieważ prawo to zostało zanegowane przez niektóre partie i ugrupowania, postanowił przyjechać do Krakowa i wziąć udział w marszu.
Na początku wrogie homoseksualistom hasła "Zboczeńcy!" i "No pasaran!" wznosiły niezbyt liczne grupki, większość ludzi z ciekawością przyglądała się demonstrującym. Wśród głośno sprzeciwiających się marszowi można było dostrzec młodych ludzi z emblematami krakowskich klubów piłkarskich.
W centrum Krakowa porządku pilnowała ponad setka policjantów. Radiowozy i funkcjonariuszy są widać było niemal na każdym rogu.
Grupy przeciwników demonstracji gromadziły się najpierw przy ulicy Siennej. Dlatego, dążąc do zminimalizowania niebezpieczeństwa spotkania między wrogimi grupami policjanci nakazali przemarsz spod Barbakanu ulicą św. Krzyża, zamiast Plantami. W dalszą drogę pochód udał się ulicą Dominikańską.
Starcia pod Wawelem nie udało się uniknąć. Policja odgrodziła obydwie manifestacje i przystąpiła do pacyfikacji dążących do bójki narodowców i kibiców. Wielu rzucających kamieniami zatrzymano. Pozostali zapowiedzieli, że nie przepuszczą pod Marszu Tolerancji pod Wawel.
Kontrmanifestanci wznoszą hasła "Zboczeńcy!" i "Mordercy!" a także "Polacy idą z nami!" i "Smok Wawelski był hetero!" Uczestnicy gejowskiej parady parasolami osłonili się od gradu jajek i kamieni. Policja przez megafony namawiała ich, by nie dali się sprowokować. Pochód czekał, aż policja utoruje mu dalszą drogę, po pół godziny organizatorzy podjęli jednak decyzję o zakończeniu imprezy.
Organizatorzy pikiet przeciwko marszowi "Zobaczcie nas" nie zgłosili zamiaru ich organizacji władzom gminy w wymaganym przepisami terminie. Zgodnie z przepisami, wszystkie kontrdemonstracje były nielegalne.
W piątek przed południem około 40 homoseksualistów, uczestników Dni Kultury Gejowskiej i Lesbijskiej "Kultura dla tolerancji", które trwają w Krakowie, odwiedziła w piątek były hitlerowski obóz Auschwitz. Złożyli kwiaty przed Ścianą Straceń przy Bloku Śmierci, gdzie hitlerowcy rozstrzelali co najmniej kilka tysięcy osób.
Jeden z uczestników, pastor z Łotwy otwarcie przyznający się do homoseksualizmu Ernest Ivanos powiedział, że "w tym miejscu prawo i sprawiedliwość zostały pogwałcone".
- W tym miejscu nasze serca rozpamiętują tych wszystkich, którzy kochali i byli kochani. Żeby w naszych życiach ten trójkąt różowy (tak hitlerowcy oznaczali homoseksualistów więzionych w obozie - przyp. red.), który był znakiem zagłady, stał się znakiem nadziei na lepszy świat. By sprawiedliwość, wolność i miłość były honorowane" - powiedział łotewski duchowny.
Szwed Bill Schiller z organizacji, która skupia twórców gejów i lesbijki, powiedział, że uczestnicy uroczystości składają hołd tym, którzy trafili do Auschwitz, a także innych obozów.
- (...) wszystkim polskim obywatelom, więźniom wojny, Romom, Żydom, powstańcom przeciwko Hitlerowi, często zapominanym lesbijkom i gejom. Jesteśmy bardzo dumni, że silni ludzie utrzymują to muzeum, że polskie państwo utrzymuje je jako żywą historię - powiedział.
Schiller wręczył także wicedyrektorowi muzeum Krystynie Oleksy obraz, symbolizujący los gejów i lesbijek podczas wojny. Przedstawia on drzewo z obozu w Mauthaussen przecięte drutem kolczastym.
Samuel Nowak z krakowskiej sekcji Kampanii przeciw Homofobii powiedział w rozmowie z dziennikarzami, że temat zagłady homoseksualistów podczas II wojny światowej jest w Polsce pomijany i przemilczany.
- Chcemy, by nasza wizyta tutaj przypomniała, że także homoseksualiści ginęli w obozach koncentracyjnych - powiedział.
Uczestnicy uroczystości szli trzymając flagi w barwach tęczy, symbolu międzynarodowego ruchu gejów oraz związanego z nim ruchu lesbijek i transseksualistów.
Homoseksualiści więzieni w hitlerowskim obozie Auschwitz-Birkenau stanowili nieliczną grupę. Według niepełnych danych Muzeum, w obozie było ich kilkudziesięciu. Rzecznik Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau Jarosław Mensfelt powiedział, że w materiałach z sierpnia 1944 roku obozowy ruch oporu wymieniał liczbę 28 więźniów - homoseksualistów na ogólną wówczas liczbę około 100 tysięcy osób.
Dodał, że z 202 tysięcy zachowanych danych osób-więźniów, którymi dysponuje muzeum - zdjęć, wpisów, kartotek zgonów - wynika, że homoseksualistów było 48. Wszyscy byli Niemcami. Dwunastu spośród nich zginęło.
W muzealnej ekspozycji temat więźniów-homoseksualistów pojawia się w bloku 6 na terenie KL Auschwitz, przy okazji przedstawienia oznakowania poszczególnych grup więźniów. Homoseksualistów oznaczano różowym trójkątem.
Obóz Auschwitz powstał w 1940 roku. KL Auschwitz II, czyli Birkenau, powstał dwa lata później. Stał się przede wszystkim miejscem masowej zagłady polskich i europejskich Żydów. Auschwitz III stanowiła sieć podobozów. Liczbę ofiar Auschwitz w latach 1940-1945 szacuje się na 1,1 do 1,5 miliona ludzi, głównie polskich i europejskich Żydów, Polaków, Romów i jeńców sowieckich.
W 1947 roku na terenie byłego obozu powstało muzeum, które rocznie odwiedza około 500 tysięcy osób.
W 2000 roku muzeum Auschwitz-Birkenau otrzymało laur "Orfeo Iris" przyznany przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Kulturalne Gejów i Lesbijek (ILGON). Placówka otrzymała ją za pamięć o homoseksualistach-ofiarach hitleryzmu.
(GW)
Ale jedno cieszy jeszcze bardziej, jak czyta sie relacje (np. na gaylife): piekne zachowanie wielu osob z boku - te gesty solidarności, czy przynajmniej życzliwości, jakiegoś otwarcia , nieraz przełamania nieufności.
Zadymiarzy z MP, wszelkiej maści chamstwa i różnych politycznych gierek spodziewałem się ( i niesmak pozostał), - tego mniej. Więc spojrzmy na ten optymistyczny aspekt sprawy :-)
Może naprawdę da się tutaj jeszcze coś zmienić?
PIĘKNY był gest złożenia hołdu zamordowanym homoseksualistom w Oświęcimiu!
potrzebne to było.
brawa dla organizatorów i uczestników :)
Nienawidzę "tolerancyjnych" polaków. :(