Suwerenna "polska moralność"?
Jak informuje francuski portal Tetu, przedstawiciele oddziału europejskiego Międzynarodowego Stowarzyszenia Lesbijek i Gejów (ILGA) skierowali do komisarza europejskiego Güntera Verheugena, odpowiedzialnego za proces rozszerzenia Unii Europejskiej, prośbę o odrzucenie postulatu rządu Polskiego, którego spełnienie może zagrozić sytuacji polskich lesbijek i gejów. Pod presja wpływowego Kościoła katolickiego rząd polski domaga się zapisania w Traktacie Akcesyjnym klauzuli gwarantującej niezależność polskiego prawodawstwa w zakresie kwestii, jak to określono, moralnych. ILGA przypomina, ze Polska od dawna odmawia respektowania praw lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transseksualnych powołując się właśnie na kryteria "moralne".
Dodajmy, że w reakcji na jednostronne polskie oświadczenie, Komisja Europejska podkreśliła, że państwa członkowskie UE muszą stosować się do wszystkich obowiązujących w Unii przepisów. W tym świetle, polska "deklaracja o suwerennej moralności" nie ma żadnego znaczenia.
W powszechnej opinii, przyjęcie przez rząd polski pod naciskiem Kościoła "deklaracji" jest manewrem politycznym, mającym zapewnić poparcie hierarchii kościelnej przed zbliżającym się referendum europejskim. Rząd polski zdaje sobie doskonale sprawę, że tego rodzaju jednostronne uzupełnienia postanowień traktatowych są bez żadnej wartości. Tym niemniej obnażają one prawdziwą naturę polskiej "moralności".
(JK, red)