Niemieckie badania ujawniają problemy psychiczne
Nastolatki o orientacji homoseksualnej mają często poważne problemy z własną tożsamością i źle znoszą samotność. Ministerstwo spraw socjalnych niemieckiego kraju związkowego Saksonii Dolnej poleciło przeprowadzić badania nad sytuacją młodych gejów. 353 chłopców w wieku od 15 do 25 lat wzięło udział w ankiecie, udostępnionej w internecie.
Wynika z niej, że świadomość własnej odmienności pojawia się przeciętnie w wieku 13 lat. Lecz dopiero w wielu 18 lat młodzi geje gotowi są podzielić się swą tajemnicą z innymi. Rzadko jednak są to członkowie rodziny. 50% chłopców ukrywa swą orientację przed ojcem. Około 25% doświadcza odrzucenia ze strony ojca po ujawnieniu skłonności homoseksualnej. Co piąty rodzic nie jest w stanie zaakceptować syna-geja. Połowa uczestników ankiety przyznaje, że była publicznie znieważana i poniżana z powodu swej orientacji seksualnej. Jeśli poniżanie miało miejsce w szkole, to pomoc ze strony nauczycieli miała miejsce niezwykle rzadko.
Trzech z czterech uczestników ankiety nosiło się z myślami o samobójstwie. Pierwszy trwały związek zawiązywał się w wieku około dziewiętnastu lat (trzy lata później niż u nastolatków heteroseksualnych). Pozytywnym akcentem badań było stwierdzenie, że nastolatki znacznie rzadziej niż wcześniej negatywnie opiniowały własną seksualność.
Wyniki badań posłużyć mają do ulepszenia programów wychowawczych i edukacyjnych młodzieży.
(PS)
konkludujac - jest roznie a czesciej zle
Gdy jakiś chłopak z klasy mi się strasznie podoba, mimo najlepszych chęci, nie mogę się powstrzymać przed powiedzeniem mu tego. Jednak nigdy nie stało się to problemem w naszych wzajemnych stosunkach.
Kończe już, chociaż napewno mógłbym coś jeszcze zaserwować :)
Więc, mnie jednak trzeba przekonywać, że tak wielki stopień homofobii jaki zwykle jest opisywany nie jest wytworem chorego strachu większości gejów. Dopóki się nie ujawniłem też byłem przekonany, że jest tragicznie. Tymczasem przekonałem się że calutkie moje otoczenie podchodzi do tego naprawde wspaniale.
Myślę, że nie ma co wysyłać apeli do "gory", tylko samemu coś zrobić. W końcu czym nasza "góra" różni się od "mas"? Chyba właśnie tym, że coś robi.