Tabele i cyfry zasłoniły budowę tolerancji
Adrian Furgalski, członek Zarządu Krajowego Unii Wolności wystosował list, zaadresowany do redakcji "Inaczej", a skierowany do środowiska mniejszości seksualnych w Polsce. Czytamy w nim między innymi:
"...Na początku jednak konieczne są słowa przeprosin dla wszystkich organizacji mniejszości seksualnych i osób o skłonnościach homoseksualnych. Trzeba powiedzieć sobie uczciwie, że partia, z którą związana była osoba o takim autorytecie jak Zofia Kuratowska, porzuciła dla tabel i cyfr w budżecie, dzieło budowy społeczeństwa głębokiej tolerancji. Wiele osób reprezentujących Wasze środowisko odwróciło się wtedy od nas. Chcemy to naprawić.
Sytuacja osób homoseksualnych w Polsce jest trudna. Z jednej strony spotykają się z wieloma przejawami wrogości, z drugiej napotykają sporo utrudnień i barier natury prawnej. Unia Wolności popiera wprowadzenie rozwiązań, które dawałyby możliwość wspólnego opodatkowania się, ułatwiałyby postępowanie spadkowe, pozwalałyby na objęcie wspólnym ubezpieczeniem, a także rozwiązywałyby problemy wynikające z zapewnienia opieki zdrowotnej w razie choroby partnera. Prawa te rodziłyby oczywiście obowiązki.
W ostatnim czasie rozmawialiśmy z przedstawicielami Kampanii Przeciwko Homofobii i Stowarzyszenia „Lambda”. W najbliższym czasie chcemy doprowadzić do spotkania tych i podobnych organizacji z Zarządem UW, po to byśmy mogli ustalić jak najlepiej możemy być dla Was użyteczni."
Przypomnieć trzeba, że Unia Wolności, której przywódcy należą do elity architektów obecnego, demokratycznego porządku w Polsce, nie zdołała w ostatnich wyborach wprowadzić swych posłów do Sejmu. Szukając swego miejsca w chybotliwych koalicjach z partiami prawicowymi, Unia Wolności kwestie, związane z obyczajowością wmiatała pod dywan. Tak stało się z proponowanym zapisem konstytucyjnym o zakazie dyskryminacji ze względu na orientacją seksualną. Jeśli zapowiedziane przez Adriana Furgalskiego spotkanie z Zarządem UW mogło dojść do skutku, byłby to znaczący akt woli politycznej.
(TJ)
Unia Wolnosci (?) w zalosny sposob probuje pozyskac chocby niewielka czesc utraconego wczesniej elektoratu, grajac tym razem role ugrupowania przyjaznego gejom i broniacego ich praw. Warto sobie chyba przypomniec wypowiedzi liderow UW sprzed pol roku, dot. spraw rownouprawnienia hetero- i homoseksualistow w Polsce. Wtedy deklaracje "obroncow gejow" z UW ujrzy sie w calkiem nowym swietle...
Moje osobiste zdanie: Pozyjemy zobaczymy. Moze czas w koncu powiedziec: Czekamy na czyny, nie slowa Panowie.