A może tylko "czuła przyjaźń"?
W recenzji z przedstawienia "Kupca Weneckiego" Szekspira w Comedie Francaise z udziałem Andrzeja Seweryna, korespondent "Gazety Wyborczej" w Paryżu Marek Rapacki pisze:
"Serban (reżyser przedstawienia; przyp. red.) nie pożałował sobie, niestety, tzw. mocnych efektów, bez których nie może się teraz obejść ambitne przedstawienie teatralne: ogłuszających rytmów, para baletowych wstawek, krzyku, prowokującej jeszcze raz męskiej nagości na scenie (...) Widziałem niedawno przedstawienie "Hamleta", którego reżyser sugeruje homoseksualne związki między księciem Danii i jego przyjacielem Horacym, a także między Rosenkrantzen a Guildensternem. A oto kolejny raz Szekspir z podobną sugestią. Istnieją wszak poszlaki, że Największy Dramaturg nie był wolny od miłosnego zainteresowania osobami tej samej płci, ale czy niektórym wybitnym ludziom teatru nie przychodzi do głowy, że możliwa jest męska przyjaźń - bliska, wierna, nawet czuła - po prostu przyjaźń?"
Od redakcji: Może i przychodzi do głowy. Ale niby dlaczego nie miałoby im przychodzić do głowy, że Hamlet po prostu pożądał cieleśnie swego Horacego? Czy podtekst homoseksualny jest gorszy od podtekstu heteroseksualnego?...
(TJ)