Rzecz o Brazylii, Kościele i gejach
Żyjąc w kraju, którego moralność określa i kontroluje instytucja Kościoła Katolickiego, wiedzcie: wszędzie tam, gdzie Kościół ma wpływy tak silne jak w Polsce jest podobnie.
W weekendowym wydaniu "Wysokich Obcasów" (feministycznym choć chętnie czytanym przez mężczyzn dodatku do GW) ukazał się reportaż o życiu i pracy niezwykłej kobiety. Jest nią słynna w Brazylii Marta Suplicy, była posłanka do parlamentu, od kilku dni burmistrz Săo Aulo. Jej program telewizyjny dla kobiet wywołał rewolucję obyczajową. Autor tekstu i wywiadu z Martą Suplicy, Marek Stasiński pyta:
- Czy spotkała się Pani z polityczną agresją?
- Nigdy otwarcie. Chyba dlatego, że kiedy przyszłam do parlamentu, byłam już bardzo znana w całym kraju. Jako posłanka, zabiegałam o ustawę o związkach osób tej samej płci. Uchwalić się jej nie dało, ale doprowadziliśmy do narodowej debaty na ten temat. Rozmawiałam długo z przedstawicielami środowisk homoseksualnych. Projekt wymagał zmiany konstytucji. Trzy razy stawał na forum parlamentu. Dwukrotnie, kiedy mieliśmy wygraną w kieszeni, prawica i Kościół katolicki doprowadziły do zdjęcia ustawy z porządku obrad. A raz, ja ją sama wycofałam, bo się zanosiło, że przegramy.
- Dlaczego Kościół tak się zaangażował w tej sprawie?
- Przewodniczący Krajowej Rady Biskupów powiedział, że Kościół nie może tego poprzeć, bo dałby wiernym do zrozumienia, że homoseksualizm jest dobry. Tak samo przeciwni, a są równie potężni, byli ewangelicy...
Od redakcji: W Brazylii sprawa partnerstwa osób tej samej płci zyskała przynajmniej oddanych stronników. W Polsce, nawet gdyby znaleźli się politycy, gotowi do poparcia naszej sprawy, to nie mieliby z kim rozmawiać. Bo nie ma u nas ani jednej, liczącej się organizacji gejowskiej lub lesbijskiej...
(JS)
foto: Gazeta Wyborcza