"Pedał to brzmi dumnie"
Felietonista tygodnika "Przegląd " Piotr Gadzinowski - zastępca redaktora naczelnego "Nie" i poseł na Sejm z SLD - opublikował tejst pod tytułem "Pedał to brzmi dumnie" (Przegląd nr. 44, 2.11.2003) w którym komentuje ostatnie awantury po sławetnym lapsusie posłanki Błochowiak. Oto co pisze:
Dziwnie jest w tym naszym państwie prawa, państwie miłości bliźniego. Państwie poprawności, Dekalogu. Posłanka Błochowiak pozwoliła sobie w salonowo-śledczej konwersacji z red. Michnikiem użyć żartu studenckiego o kolorowych skarpetkach demonstracyjnie noszonych przez pedałów, czyli homoseksualistów. I gromy z Nieba jasnego spadły na niepoprawną politycznie posłankę. Bo używając słowa "pedał", poniża mniejszość seksualną.
Żart posłanki można różnie oceniać. Ale w tym samym tygodniu pan poseł Marian Piłka w telewizji publicznej znów nazwał homoseksualistów dewiantami. Ludźmi, których należy kierować na przymusowe leczenie. I nic. Żadnej reakcji mediów. Widać, poseł Prawa i Sprawiedliwości może poważnie poniżać homoseksualistów, to w Polsce nie jest dziwne, a posłanka SLD żartować sobie już nie może. Bo poniżanie homoseksualistów mieści się w kanonie Wartości Katolickich prezentowanych przez posłów PiS, a posłanki SLD powinny zachowywać poprawność polityczną i używać jedynie wykwintnego określenia "gej".
Lewica znalazła się pod ostrzałem mediów, od chwili kiedy "Rzeczpospolita" ujawniła, że wśród parlamentarzystów SLD przygotowywane są projekty ustaw wolnościowych, antydyskryminacyjnych. Legalizujących związki partnerskie homoseksualistów, liberalizujących aborcję. Przez dwa lata prace nad nimi trwały i medialny pies z kulawą nogą nie chciał bliżej nimi się zainteresować. Sami musieliśmy o tym pisać. I nagle buch! Bo, wedle kolegów dziennikarzy, legalizując związki pedalskie i liberalizując aborcję chcemy odwrócić uwagę społeczeństwa od planu Hausnera. Tacy chytrzy jesteśmy.
Postulaty legalizacji aborcji i wyżej wymienionych problemów to zapisy programu wyborczego SLD. To zasady obecne w kwestionariuszu, jaki każdy członek SLD musi teraz podpisać, potwierdzając tym swoją wolę przynależności do partii socjaldemokratycznej. To naprawdę nic nowego w SLD.
(...) Chór medialnych komentatorów oburzał się, że chcemy zrównać w prawach homoseksualistów z heteroseksualistami. Ci najbardziej "liberalni" zwykle mówią tak: nie przeszkadzają nam homoseksualiści, nie chcemy ich dyskryminować. Niech sobie żyją, ale pod warunkiem że nie demonstrują swojej odrębności. Niech siedzą cicho, nie żądają praw, cieszą się, że nie ma na nich paragrafów. Pani posłanka Ewa Kopacz z PO zadeklarowała, że żyje według wskazań Dekalogu i dlatego nie dopuści liberalizacji ani legalizacji. A przecież w USA Kościół anglikański też żyje według Dekalogu i wyświęca gejów na księży i biskupów. W Niemczech, Francji, Włoszech też żyją według Dekalogu, a aborcja jest tam dozwolona.
SLD stale był krytykowany przez media, że nie realizuje swego programu wyborczego. Naobiecywał i nie dotrzymał. Kiedy SLD zamierza coś ze swego programu wyborczego zrealizować, też jest źle, bo papieżowi będzie przykro, bo wywoła to wojnę z Kościołem katolickim (...)
(skróty: redakcja)
Obawiam się, że w takiej sytuacji mogą Ci co najwyżej przepchnąć zapchany klozet. Sorry Winnetou.
hmm...
W takim razie wyjaśnię.
Wypowiedź pani poseł wywołała takie poruszenie, bo:
1. w brutalny sposób obrazuje jak członkowie SLD - partii reklamującej się jako przyjaznej mniejszościom - traktują naprawdę tych "innych". Razi właśnie ten rozdźwięk między deklaracjami wyborczymi a rzeczywistością.
2. abstrachując od kontekstu politycznego, była świadectwm zwykłego braku ogłady (ale to przyjęło się uważać za normalne u polityków pewnych opcji).
Na marginesie. Mimo, że jestem zdeklarowanym gejem i zależy mi na prawnym uregulowaniu sytuacji mniejsziści, nie dałem się nabrać na ostatnie (z resztą nie tylko ostatnie) propozycje SLD. Może nareszcie czas zrozumieć, że gej to nie idiota. "Pedały" naprawdę nie myślą "inaczej"! Jednoczesne prezentowanie "zamiarów inicjatyw ustawodawczych" (brzmi to zabawnie) związanych z aborcją i "pedałami", zdradza prawdziwe intencje cwaniaków (a czemu nie) z SLD. Sondarze popularności (jedynego czynnika spajającego SLD) jecą na łeb na szyję, więc trzeba się postawić "czarnym" aby przypodobać się elektoratowi. Ciekawe tylko czy "pedały" znów to kupią?