Desygnowana minister rządu USA homofobem?
Skład rządu nowego prezydenta USA, George W. Busha przypomina narzutę zszytą z kolorowych gałganków. Jak może funkcjonować administracja, w której skład wchodzą osoby o poglądach skrajnie konserwatywnych - a z drugiej strony, liberalnych?
Nominowanie na stanowisko ministra spraw wewnętrznych Gale Norton (foto) do reszty zdezorientowało obserwatorów politycznych. Jak ujawniła "National Gay and Lesbian Task Force" (http://www.ngltf.org/), pani Norton próbowała niegdyś jako minister sprawiedliwości unieważnić na drodze zmiany ustawy zasadniczej wszystkie uprawnienia dla gejów i lesbijek, obowiązujące w stanie Kolorado. Współpracowała wówczas z niejakim Paulem Cameronem, psychologiem-szarlatanem, który za swe poglądy wykluczony został z Stowarzyszenia Psychologów Amerykańskich.
Cameron proponował na przykład "eliminację homoseksualistów, lub przynajmniej ich kastrację", "oznakowanie chorych na AIDS tatuażem na twarzy" i tym podobne faszystoidalne pomysły. Książka Camerona pod tytułem "Medyczne skutki praktyk homoseksualnych" rozdana została w ilości 100.000 egzemplarzy obywatelom stanu Kolorado. Znajdowało się w niej ostrzeżenie, że jeśli nie cofnie się uprawnień dla gejów i lesbijek, to kraj zalany zostanie przez hordy zwyrodniałych pedofilów.
Obecna minister spraw wewnętrznych USA zapłaciła psychologowi- szarlatanowi 15.000 $. Z zmiany Konstytucji i tak nic nie wyszło, bo nie dopuścił do tego Trybunał Najwyższy USA. NGLTF ostrzega, że niekonsekwentną i nieprzejrzystą polityką personalną prezydent George W. Bush doprowadza do rosnących napięć politycznych i społecznych.
(TJ)