Amerykański prezydent-elekt dobiera współpracowników
Oburzenie i przerażenie wywołała nominacja przez amerykańskiego prezydenta-elekta George Busha, senatora Johna Ashcrofta z Missouri (foto) na stanowisko ministra sprawiedliwości. Ashcroft uchodzi na jednego z najbardziej konserwatywnych amerykańskich polityków. W wielu środowiskach uważany jest za rasistę, polityka sprzyjającego fundamentalnej, religijnej prawicy, zdecydowanego przeciwnika aborcji i nieprzejednanego wroga gejów. Ashcroft popiera także karę śmierci. W wolnym czasie pisze sacrosongi, nie pije, nie tańczy i prowadzi ascetyczny tryb życia.
Najpóźniej po ogłoszeniu tej nominacji obudzili się ci amerykańscy działacze ruchu gejowskiego, którzy sądzili, że George Bush dotrzyma wyborczych przyrzeczeń i kontynuować będzie liberalną politykę prezydenta Billa Clintona.
Skład gabinetu prezydenta elekta nie jest jednak jednoznacznie negatywny z punktu widzenia interesów gejów w USA. Na przykład przyszły minister zdrowia Tommy Thompson zasłużył się jako gubernator stanu Wisconsin sprawie pomocy chorym na AIDS. Pozytywnie przyjęta też została nominacja Christie Todd Whitman na urząd ministra ochrony środowiska.
Generalnie - uważa się, że prezydent elekt lawirować musi pomiędzy umiarkowanym i radykalnym skrzydłem partii republikańskiej - z której się wywodzi.
(TJ)