Od ponad miesiąca
Włochy żyją tzw. ustawą Zana (ddl Zan – disegno di legge Zan). Określona tak od nazwiska twórcy, Alessandro Zana, włoskiego deputowanego z Partii Demokratycznej, jest rozszerzeniem prawa antydyskryminacyjnego we Włoszech.
Ddl Zan zakłada zakaz dyskryminacji ze względu na płeć, orientację seksualną i niepełnosprawność. Ma chronić nie tylko gejów i lesbijki, ale także osoby biseksualne i transpłciowe, a także wzmacniać ochronę kobiet, które we Włoszech często padają ofiarą nie tylko seksizmu na poziomie werbalnym, ale również przestępstw z nienawiści. W istocie ustawa Zana jest uzupełnieniem artykułu 604-bis włoskiego Kodeksu Karnego, który aktualnie przewiduje karę do 4 lat więzienia za nawoływanie do dyskryminacji na tle religijnym, etnicznym i rasowym.
Ddl Zan stanowi także, że homofobia, bifobia czy transfobia byłyby traktowane jako dodatkowe okoliczności obciążające, podobnie jak obecnie rasizm.
Mimo że Izba Deputowanych przekazała ustawę do dalszych prac w Senacie, tam projekt utknął. Sprawcą tego stanu rzeczy jest Andrea Ostellari z prawicowej Lega Nord, który pełni funkcję przewodniczącego senackiej Komisji Sprawiedliwości. Ostellari i jego koledzy oraz koleżanki z partii na przemian argumentują, że w czasie pandemii są sprawy „bardziej istotne” i że ustawa budzi kontrowersje. Jednak do odmrożenia projektu (który z dużym prawdopodobieństwem uzyskałby w Senacie większość) wzywają Senatora nie tylko beneficjenci ustawy, a cała śmietanka towarzyska Włoch – od osobowości medialnych po artystów. W oklaskiwanym przemówieniu podczas pierwszomajowego koncertu (dodajmy, że transmitowanego przez włoską telewizję publiczną – RAI),
Fedez – raper i mąż najsłynniejszej światowej influencerki, Chiary Ferragni, zwrócił uwagę, że Senat w czasie gdy odkładał zajęcie się ddl Zan, debatował m.in nad… etykietami na butelkach wina. Przypomniał także homofobiczne wypowiedzi członków Lega Nord i ponownie wezwał do przywrócenia prac nad projektem.

Choć Włochy uważane są za kraj konserwatywny (głównie z uwagi na swoje przywiązanie do tradycyjnych ról płciowych oraz dużą religijność), to prawa mniejszości seksualnych mają się tam całkiem nieźle. No, przynajmniej w porównaniu do sytuacji w Polsce.
Znakomita większość Włochów deklaruje poparcie dla związków partnerskich oraz uważa się za tolerancyjnych względem osób nieheteroseksualnych. Od 2016 roku osoby tej samej płci mogą zawierać związki partnerskie, a dyskryminacja w miejscu pracy ze względu na orientację seksualną została zakazana w 2003 roku (obecne brzmienie ustawy pochodzi z 2008 roku). Z kolei
m.in w Toskanii, Ligurii czy Kampanii, istnieją także lokalne przepisy antyhomofobiczne, chroniące przed dyskryminacją w dostępie do usług publicznych czy mową nienawiści.
Ustawa Zana ma szansę być kolejnym milowym krokiem na włoskiej społeczności LGBTQ+. I, oczywiście, nie tylko dla niej.
Aleksandra Sowa